Rejestracja wykroczeń ze śmigłowca

Widać jak na dłoni

– Często wykroczenia są popełniane na odcinkach tras, gdzie nie można ich zarejestrować i nie da się zatrzymać pojazdu, np. na drogach szybkiego ruchu. Dlatego postanowiliśmy nagrywać je ze śmigłowca, a kierowców kontrolować w bezpiecznych miejscach na drodze – mówi mł. insp. Sławomir Suliński, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Łodzi, który podkreśla, że jest to doskonały sposób ścigania piratów drogowych.

Podczas takich działań w helikopterze znajdują się pilot, policjant rd i operator kamery. Nagrywany nią obraz trafia do odbiornika w radiowozie. Na jego ekranie funkcjonariusze widzą, jak wygląda sytuacja na drodze, i który z kierowców nie stosuje się do przepisów. W ich wyłapywaniu pomaga im też policjant rd, który leci śmigłowcem.

– Z góry widać niektóre wykroczenia znacznie lepiej – mówi asp. sztab. Piotr Jabłoński, kierownik Zespołu do Zwalczania Agresywnych Zachowań na Drogach z WRD KWP w Łodzi, który podczas takich akcji pracował w śmigłowcu.

Wypatrywał z niego pojazdy, których kierowcy nie przestrzegali przepisów, i informował o nich policjantów na drodze, żeby zatrzymali je do kontroli. Sprawcy wykroczeń byli zaskoczeni, że zostały one zarejestrowane z helikoptera.

DZIAŁANIA Z POWIETRZA

Pierwsze odbyły się 5 grudnia ub.r. na drodze krajowej nr 91 w okolicach Tuszyna. Podczas nich policjanci odnotowali 7 wykroczeń. Dotyczyły one m.in. wyprzedzania bezpośrednio przed przejściem dla pieszych, niestosowania się do sygnalizacji świetlnej i znaków poziomych.

– Drugą akcję zrobiliśmy 16 grudnia ub.r. w Głuchowie. Objęliśmy nadzorem przejście dla pieszych, na którym kilka dni wcześniej zginęła 16-letnia dziewczyna – mówi asp. sztab. Piotr Jabłoński. – Ujawniliśmy 6 wykroczeń, których sprawcy wyprzedzali bezpośrednio przed przejściem dla pieszych – dodaje.

Trzecie działania odbyły się 30 grudnia ub.r. w Łodzi. Funkcjonariusze stwierdzili 5 wykroczeń, które w czterech przypadkach dotyczyły wyprzedzania bezpośrednio przed przejściem dla pieszych. Podczas trzech półtoragodzinnych akcji policjanci ujawnili łącznie 18 wykroczeń, za które nałożyli na kierujących 18 mandatów i 157 punków karnych.

NIE TYLKO Z GÓRY 

To nie pierwsza inicjatywa policjantów z WRD KWP w Łodzi, gdy do dbania o bezpieczeństwo na drogach używali nagrań z kamer. Od października 2014 r. do kwietnia 2015 r. na łódzkich skrzyżowaniach prowadzili 18 jednodniowych działań z wykorzystaniem Ruchomego Stanowiska Dowodzenia (RSD). Było ono wyposażone w system wizyjny. Jego obsługą zajmował się funkcjonariusz rd. Za każdym razem, gdy widział pojazd, którego kierowca łamał przepisy ruchu drogowego, informował o tym najbliższe patrole, żeby zatrzymały go do kontroli. Przy pomocy RSD policjanci ujawnili około 700 wykroczeń, które dotyczyły w szczególności niestosowania się do znaków i sygnałów świetlnych.

ARTUR KOWALCZYK
zdj. Andrzej Mitura (5), KWP w Łodzi

 

St. sierż. Kamil Szmidel z WRD KWP w Łodzi:

– Kierowcy, gdy ich zatrzymywaliśmy do kontroli, byli zaskoczeni, że zostali nagrani ze śmigłowca. Niektórzy mówili, że go nawet widzieli, ale nie spodziewali się filmowania z niego. Myślę, że rejestrowanie wykroczeń z helikoptera to bardzo dobry pomysł, bo z góry niektóre widać lepiej. Sądzę, że zmotywuje to wielu kierowców do jazdy zgodnej z przepisami, bo będą świadomi, że w każdej chwili mogą być nagrani. Zwłaszcza tych, którzy uważają, że przepisy ich nie obowiązują. Nagrywanie wykroczeń ze śmigłowca, jak to się robi od wielu lat w USA, pokazuje, że my też idziemy z duchem czasu. Kto wie, może kiedyś w rd będziemy mieć nawet drony, ale helikopter ma nad nimi przewagę, bo może latać znacznie dłużej, i co najważniejsze przydaje się do pościgu.

 

 

St. asp. Marcin Jagóra z WRD KWP w Łodzi:

– Kierowcy dziwili się, że wykorzystujemy do naszych działań śmigłowiec, na którym znajduje się sprzęt do nagrywania wykroczeń na drodze. Z naszego punku widzenia jest to ciekawe rozwiązanie, bo można ich więcej ujawnić. Z góry lepiej widać. Myślę, że do ich wykrywania mogłyby się przydać także drony. Na filmach w internecie można zobaczyć, że korzystają już z nich nawet rosyjscy policjanci. Są tanie w eksploatacji, bo wystarczy naładowana bateria i można je szybko użyć, ale śmigłowiec jest bardziej widoczny, co oznacza, że ma większe oddziaływanie prewencyjne na kierowców. Mam nadzieję, że ci, którzy go będą widzieć, szybko zdejmą nogę z gazu.

 

 


Skuteczne na piratów

W 2016 roku Komenda Główna Policji kupiła 17 laserowych mierników prędkości z rejestracją obrazu. W tym roku planuje nabyć ich 200. Jedno takie urządzenie kosztowało średnio 55 tys. zł.

KGP kupiła 11 mierników przy wsparciu finansowym ze Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy, a 6 z Norweskiego Mechanizmu Finansowego oraz Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Urządzenia, które nazywają się LTI 20/20 TruCAM, kosztowały łącznie 941 149, 26 zł. Po dwa z nich trafiły do KWP w Białymstoku, KWP w Gorzowie Wlkp., KWP z siedzibą w Radomiu, Szkoły Policji w Katowicach, a po trzy mierniki otrzymały komendy wojewódzkie w Gdańsku i Szczecinie, a także Centrum Szkolenia Policji w Legionowie.

– Są bez porównania lepsze od radarowych mierników prędkości, bo robią dokładniejszy pomiar – mówi mł. insp. Jarosław Zgierski, kierownik Zakładu Ruchu Drogowego Centrum Szkolenia Policji w Legionowie.

Z danych KGP wynika, że na koniec 2015 r. Policja miała radarowych mierników prędkości 1273, a laserowych 608, w tym 9 z możliwością rejestracji obrazu, co oznacza, że, licząc z 17 nowymi, ma ich 26 (dane ze stycznia br. z BLP KGP).

DOKŁADNY POMIAR

Zdaniem mł. insp. Jarosława Zgierskiego zaletą miernika laserowego jest dokładność pomiaru prędkości. Producent podaje, że jest ona mierzona z dokładnością +/–2 km/h. Urządzenie składa się m.in. z celownika optycznego. Znajduje się w nim siatka celownicza, która jest pomocna w wycelowaniu wiązki laserowej w dowolny pojazd na drodze niezależnie od ich liczby i pasów ruchu. Miernik ma też kolorowy ekran LCD. W chwili pomiaru można na nim zobaczyć pojazd, któremu mierzona jest prędkość, jego numer rejestracyjny, a przy sprzyjających warunkach także twarz kierowcy. Na wyświetlaczu widać również prędkość pojazdu i odległość do niego. Co najważniejsze, miernik umożliwia nie tylko nagrywanie pomiaru, ale też jego fotografowanie. Rejestracja obrazu odbywa się z szybkością minimum 24 klatek na sekundę, a kolorowe zdjęcia robione są w rozdzielczości minimum 1920x1440. Znajdująca się w urządzeniu lampa błyskowa umożliwia wykonywanie zdjęć także w nocy. Na ekranie LCD można odtworzyć nagrane wykroczenie, a także wyświetlić fotografię pojazdu, którym zostało one popełnione. Zdjęcie można powiększyć, żeby móc bez problemu odczytać numery na tablicy rejestracyjnej. Za pomocą tego miernika można też nagrywać lub fotografować wykroczenia drogowe niezwiązane z przekraczaniem prędkości, np. wyprzedzanie na podwójnej ciągłej lub przejazd na czerwonym świetle.

NIE DO WYKRYCIA

Na karcie pamięci w urządzeniu można zapisać co najmniej 2000 plików z wykroczeniami. Można je też odtworzyć na komputerze, ale tylko za pomocą specjalnego oprogramowania, bo są szyfrowane. Co ciekawe, umożliwia ono wygenerowanie zdjęć wykroczeń z pojedynczych klatek filmu, które w razie potrzeby można wydrukować. TruCAM jest przystosowany do wykonywania pomiarów w czasie opadów deszczu i śniegu, a także podczas mgły. Można go używać w temperaturach od –30°C do 50°C. Mierzy prędkości pojazdów do 300 km/h, a przy tym jest praktycznie niemożliwy do wykrycia przez antyradary. Jego maksymalna odległość pomiaru wynosi 1200 m. Można go wykonać z lewej lub prawej ręki. Jest zasilany akumulatorkiem, który zapewnia 8 godzin pracy urządzenia. Miernik jest też wyposażony w podpórkę na ramię, a także GPS, który umożliwia lokalizację miejsca pomiaru oraz synchronizację czasu i miejsca.

Policjanci, mimo licznych zalet miernika TruCAM, dostrzegają też jego nieliczne wady. Mł. insp. Jarosław Zgierski mówi, że jedną z nich jest wysoka cena, a drugą mały ekran, na którym trudno obejrzeć nagranie, gdy mocno świeci słońce. Warto jednak dodać, że ma on funkcję podświetlania, która ułatwia pracę w nocy, i że informacje na nim wyświetlają się w języku polskim.

ARTUR KOWALCZYK
zdj. Andrzej Mitura

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)