Hejterzy powinni zacząć się bać

Po materiale w sieci dotyczącym interwencji policjanta, przed jego domem w Piwnicznej-Zdroju ktoś postawił krzyż i położył klepsydrę z datą śmierci. Policjanci mają już dość gróźb i hejtu wylewanych na nich w internecie, dlatego zaczęli się bronić.

Do Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi trafiła informacja o wpisach ujawnionych na jednej z grup w mediach społecznościowych, nawołujących do popełniania przestępstwa na szkodę policjantów. Autor publikował zdjęcia funkcjonariuszy i ich rodzin, pisząc: „To te kurwy policyjne co się do mnie pruły każdy z nich to pies zapamiętajcie ich mordy i ich rodzin bo niedługo my ich będziemy napierdalać znajdziemy was wszędzie” (zachowano pisownię oryginału). Jego wpisy mogły skończyć się nie tylko na słowach, bo zamieszczał także fotografie niebezpiecznych narzędzi, którymi dysponował, m.in. kastetów, noży i pistoletu. Funkcjonariusze z Wydziału Kryminalnego KWP w Łodzi po namierzeniu 32-letniego hejtera z kryminalną przeszłością zatrzymali go 23 kwietnia br. na terenie powiatu zduńskowolskiego. Trafił do aresztu.

CIERPLIWOŚĆ SIĘ SKOŃCZYŁA

Atakami w sieci przeprowadzanymi na funkcjonariuszy zajmuje się Biuro do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji, a także wydziały dw. z cyberprzestępczością komend wojewódzkich i Komendy Stołecznej Policji.

Wyczerpała się cierpliwość kierownictwa polskiej Policji, które zapewnia funkcjonariuszy o udzielaniu niezbędnego wsparcia. Komendant Główny Policji gen. insp. Jarosław Szymczyk zapowiedział, że w każdym przypadku kierowania gróźb w stosunku do podległych mu policjantów i ich rodzin funkcjonariusze będą mogli liczyć na pomoc. 21 maja br. list w tej sprawie do funkcjonariuszek i funkcjonariuszy Policji wystosował także minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński. Podkreślił w nim, że atakowanie, zarówno podczas demonstracji, jak i później w internecie, funkcjonariuszy Policji będących na służbie i wzorowo wykonujących powierzone im zadania jest absolutnie niedopuszczalne. „Możecie być pewni, że będę dążył do tego, aby osoby, które kierują pod Waszym adresem groźby lub dopuszczają się bezpośrednich ataków, poniosły prawem przewidzianą odpowiedzialność. W chwili obecnej trwają prace rządu zwiększające ochronę prawną policjantów, podniesienie kar za czynną napaść, naruszenie nietykalności oraz znieważenie funkcjonariusza na służbie”.

W Olsztynie po interwencji policjantów wobec 22-letniej kobiety (notabene zawodniczki tajskiego boksu) do sieci trafiły filmy, po których jeden z funkcjonariuszy musiał się zmierzyć z szyka-nami, co mocno przeżyli także jego bliscy. To był impuls dla Warmińsko-Mazurskiego Zarządu NSZZ Policjantów w Olsztynie, który zaangażował zespół prawników do walki z hejtem wobec policjantów.

SPOŁECZNE WSPARCIE

Po stronie przedstawicieli prawa jest także część internautów. Widać to po ich wpisach i działaniach. Wchodzą w polemiki z hejterami, zgłaszają moderatorom portali nieregulaminowe treści, a także informują o nich Policję.

– Bardzo często w sprawach obrazy jakiejkolwiek grupy społecznej, w tym również policjantów, internauci dają nam sygnał – mówi naczelnik z Biura do Walki z Cyberprzestępczością KGP. – Czasami dotyczy to konkretnego funkcjonariusza, grupy policjantów czy komendy w danym mieście, albo przedstawicieli innych zawodów, np. lekarzy. Uważają to za szkodliwe społecznie.

Przykładów ataków werbalnych na funkcjonariuszy nie trzeba przytaczać. Wystarczy otworzyć internet i wyszukać informacji dotyczących Policji, by je znaleźć. Niemal każda opatrzona jest komentarzami z kategorii „hejt”. Nawet ta, gdy policjanci komuś uratowali życie lub jeden z nich poniósł śmierć na służbie.

Hejterzy zaatakowali nawet oficjalne konta Policji na Instagramie i Facebooku.

– Staramy się przed nimi bronić. Stworzyliśmy katalog słów i terminów, które utrudniają im wulgarne wpisy. Ale hejterzy próbują go obejść. Usuniemy jeden taki wpis, po chwili niemal identycznych jest kilkanaście – mówi jeden z administratorów konta Policja_KGP. – Gdy zgodnie z regulaminem blokujemy użytkownika, zjawia się pod nowym nickiem, ale po treści domyślamy się, że jest to ta sama osoba. Nagminne stało się wielokrotne kopiowanie i wklejanie tych samych treści w różnych postach przez jednego internautę, co tworzy wrażenie wpisu kilku osób.

WOLNOŚĆ SŁOWA A SAMOWOLA

Autorzy wpisów w mediach społecznościowych są przekonani, że zapewniają im one anonimowość i bezkarność, ale to się zmienia. Poszkodowani mogą domagać się konsekwencji prawnych i zadośćuczynień finansowych. Wystarczy powołać się na odpowiednie artykuły w kodeksie karnym: zniesławienie (art. 212 kk), wywieranie bezprawnego wpływu na przebieg czynności (art. 224 kk), znieważenie funkcjonariusza (art. 216 kk oraz art. 226 kk) czy groźby karalne formułowane wobec funkcjonariusza bądź członków jego rodziny (art. 190 kk).

W pionie cyberprzestępczości wszystkich komend są koordynatorzy do zwalczania mowy nienawiści w internecie. W centrum ich zainteresowania znajdują się treści (wpisy, filmy) nawołujące do popełniania przestępstw skodyfikowanych w art. 255 § 2 kk: „Kto publicznie nawołuje do popełnienia zbrodni, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”, art. 256 kk i art. 257 kk.

– Sprawcy tłumaczą znaczenie skrótowca CHWDP np. jako: „Chcę Wstąpić Do Policji”. Raperzy też sobie na wiele pozwalają bezkarnie, zasłaniając się artystycznymi powodami swej twórczości. Ale jeśli komentarze w mediach społecznościowych są typu „podajcie adres tego psa, a my wiemy, co trzeba zrobić”, to zabezpieczamy taki materiał pod kątem informatycznym. Jeżeli jest szansa na ustalenie osoby korzystającej z podanego profilu, dokonujemy weryfikacji, a gdy mamy wynik pozytywny i konkretnego człowieka, najczęściej kierujemy taką sprawę do analizy formalno-prawnej przez właściwą miejscowo prokuraturę (najczęściej z art. 255 kk z zamiarem wszczęcia postępowania) i to prokurator podejmuje ostateczną decyzję o skierowaniu sprawy do sądu – mówi koordynator z Biura do Walki z Cyberprzestępczością KGP.

Wolność słowa w każdym kraju jest różnie interpretowana. O ile w Polsce część komentarzy zamieszczanych w internecie podlega pod groźby karalne, o tyle w prawodawstwie innych państw może się okazać, że to jest może szkodliwe, ale nie jeszcze w kierunku popełnienia przestępstwa. To jest o tyle ważne, że część operatorów portali społecznościowych znajduje się za granicą, a część w kraju, i uzyskanie informacji o użytkownikach ze względu na regulaminy i politykę przedsiębiorstw oraz prawo państw, gdzie one są umiejscowione, bywa skomplikowane. Jednak wiele wskazuje na to, że administratorom portali społecznościowych też zaczyna zależeć na oczyszczeniu atmosfery na ich podwórkach.

– Widać poprawę współpracy Facebooka z polską Policją. Jeżeli teraz jakaś osoba pisze, że chce strzelać do funkcjonariusza, to bez problemu otrzymujemy informacje na temat tego użytkownika. Trzeba też podkreślić rolę żywo zainteresowanego likwidacją hejtu w sieci sekretarza stanu w Ministerstwie Cyfryzacji Adama Andruszkiewicza oraz państwowego instytutu badawczego NASK. Powoli świat internetu zaczyna rozumieć, że hejt skierowany w jakąkolwiek grupę społeczną jest powszechnie szkodliwy. Dzięki temu możliwa jest szybsza i łatwiejsza identyfikacja użytkowników uderzających w różne grupy społeczne, w tym w Policję – mówi oficer Policji zajmujący się cyberprzestępczością.

JAK SIĘ BRONIĆ?

Każdy, kto zakłada niebieski mundur, musi zdawać sobie sprawę z hejtu, jaki może go spotkać. Co nie znaczy, że ma stać biernie. Potrzebny jest wniosek o ściganie sprawcy. Niestety, policjanci zazwyczaj nie mają czasu na chodzenie do sądów we własnych sprawach lub dostają zbyt małe wsparcie przełożonych. Dla wszystkich jest to kłopot i brakuje wiary, że długotrwała batalia sądowa przyniesie jakiś efekt.

– Problem polega na tym, że z takim hejtem jesteśmy obyci. Niemniej czasem idzie to trochę za daleko i osoby, które bezkarnie nas hejtują, zaczynają czuć się pewnie i, na przykład, zbierać dane o funkcjonariuszach w celu ich udostępniania – mówi policjant, któremu w sieci grożono śmiercią. – My wiemy, że w służbach mundurowych hejt jest ryzykiem zawodowym, ale jeżeli ten hejt skierowany jest także w rodziny funkcjonariuszy, to jest to nie tylko naganne, ale wręcz niedopuszczalne, bo rodziny policjantów nie mają tej ochrony, jaką państwo daje funkcjonariuszowi. Dlatego ci, którzy nas i naszych bliskich atakują, nie powinni czuć się bezkarnie.

Do tego, by sprawca odpowiedział za udostępniony w sieci film, napisany post lub dodany komentarz, nie wystarczy, że widziało go setki osób. Trzeba zabezpieczyć i zebrać dowody.

– Hejterzy nie powinni czuć się bezkarnie. Czasami otrzymujemy informacje, że ktoś został ostro zaatakowany na jakiś forach, ale gdy szukamy tych wpisów, to już ich nie ma. Zostały usunięte przez autora lub administratora. Dlatego jeśli ktoś widzi takie działania, niech zabezpieczy jak najwięcej danych – mówi naczelnik z Biura do Walki z Cyberprzestępczością KGP. – Nam potrzebna jest przede wszystkim dokładna informacja, gdzie i kiedy ten post się pokazał. Jeśli jest to możliwe, proszę zrobić print screena, zdjęcie w komputerze, zrzut z telefonu, czy choćby dokładnie zanotować długopisem. Przykładowo Facebook daje autorom wpisów bardzo dużo swobody, ale nie jesteśmy na straconej pozycji. Każdy wpis ma swój adres identyfikacyjny, który widać na górnej belce strony portalu. Trzeba go zachować. Tak samo każdy użytkownik portalu społecznościowego Facebooka czy Twittera ma swoją deklaratywną tożsamość i przypisane do niej ID, taki PESEL internetowy, który zawiera więcej informacji, niż tylko JanKowalski35. W przypadku gdybyśmy chcieli kierować sprawę do prokuratury i sądu, organ ten składa wniosek w drodze zapytania o międzynarodową pomoc prawną, gdyż jest nam niezbędna szczegółowa informacja o użytkowniku. Bez tych danych trudno liczyć na pozytywny odzew. W przypadku gdy nie wiemy, jakie dane i w jaki sposób może nam przekazać dany operator usługi, wpiszmy w przeglądarce frazę: law enforcement Facebook/Twitter/Google etc. Z dużym prawdopodobieństwem dostaniemy odnośnik do zakładki dla organów ścigania danego portalu/usługi.

Jeżeli ktoś nie potrafi poradzić sobie z zabezpieczeniem elektronicznych dowodów, może się zwrócić o pomoc fachowców. W każdej komendzie wojewódzkiej i KSP takie wsparcie otrzyma w wydziałach do walki z cyberprzestępczością.

– Zawsze można zadzwonić do nas i spytać, jak prawidłowo albo maksymalnie skutecznie zabezpieczyć te dane, aby potem mogły one doprowadzić do personalizacji hejtera i zostać użyte w czynnoś-ciach prawnych – zapewnia funkcjonariusz z Biura do Walki z Cyberprzestępczością KGP.

ZŁE EMOCJE

Policjanci z pionu zwalczania cyberprzestępczości z KGP mają dwie cenne rady dla policjantów: reagować i zachować dyskrecję.

– Wszystko, co dzieje się w sieci i nas dotyczy, warto zabezpieczyć możliwie szybko. Później pierwsze wpisy mogą zostać skasowane, a eskalacja nienawiści może narastać. Rano ktoś napisze „spotkamy się pod jego domem”, wieczorem pojawiają się wulgarne groźby karalne i użycie siły fizycznej, potem adres, a nocą ktoś rzuca kamieniem w okno. By działać, musimy próbować spersonalizować autorów, ocenić kwestię formalnoprawną i wyciągnąć wnioski, czy cytat lub czynność naruszyły przepisy prawa. Dlatego potrzebujemy naprawdę dobrze zabezpieczonego materiału dowodowego – mówi koordynator z Biura do Walki z Cyberprzestępczością KGP.

Jeżeli wybieramy policyjny mundur, powinniśmy dla własnego dobra zrezygnować z występowania w sieci pod własnymi danymi, a także z opowieści o dokonaniach, rodzinie, podróżach etc. Niestety, nasze drogi mogą gdzieś skrzyżować się z przestępcą i takie dane o życiu prywatnym mogą posłużyć mu do stworzenia zagrożenia zdrowia, a nawet życia – naszego lub naszych bliskich. Bo przestępcy też prowadzą tzw. biały wywiad i szukają informacji o funkcjonariuszach.

Policjanci, których dopadł hejt, bez względu na to, czy stało się to bezpośrednio podczas działań, jakiś czas po nich, czy tylko dlatego, że są policjantami, niejednokrotnie muszą zmierzyć się także z własnymi emocjami. To nie jest łatwe, ale można sobie z tym poradzić.

– Przede wszystkim trzeba pamiętać, że hejt w sieci nie jest dyskusją z czystymi regułami gry. Hejt w ogóle nie jest dyskusją. To jest aktywna przemoc psychiczna. Nie ma sensu podejmowania rękawicy w dyskusji, która z zasady nie prowadzi do rozwiązania, porozumienia czy kompromisu – radzi naczelnik Wydziału Psychologów Policyjnych Biura Kadr, Szkolenia i Obsługi Prawnej KGP Izabela Solarska. – Ale jeżeli trafiła się trudna interwencja, coś wydarzyło się na służbie, spotkał nas hejt, warto to przegadać z kolegami, przełożonymi. Nie chodzi o poklepanie po plecach i słowa otuchy „ale byłeś zaj…ty, a tamci idioci”. Chodzi o rzetelną analizę, żeby zrozumieć, co się stało, i wiedzieć, jak postępować, aby więcej do tego nie doszło. Bo praktyka pokazuje, że gdy emocje przekraczają granice naszej odporności, nie potrafimy nad nimi zapanować i robią się z tego tragedie ludzkie. W związku z tym musimy rozumieć swoje emocje i je kontrolować.

Ważne jest, by korzystać z rad bardziej doświadczonych kolegów. Policjanci muszą też mieć pewność tego, że ich działanie zostanie poparte przez przełożonych każdego szczebla. Powinni także rozumieć, że ich emocje są uzasadnione. Jeśli jest to kolejny hejt, można się na niego uodpornić, ale jeśli jest to pierwsza czy druga taka sytuacja, może być to bolesne.

– Nasze emocje z tym związane są uzasadnione i należy je zaakceptować. Denerwuje mnie to, smuci, boję się konsekwencji. Pojawia się lęk lub gniew. To jest normalne – zapewnia Izabela Solarska. – Jeżeli żyjemy sprawą przez trzy dni, to nie ma w tym nic dziwnego, ale jeżeli napięcie utrzymuje się dłużej, a nawet narasta, lepiej zwrócić się po pomoc do psychologa.

Dlatego też nie należy „dać się zwariować”. Nie należy bać się komputera, przejrzenia tego, czym żyje internet. Jednak lepiej nie podgrzewać dyskusji, nie komentować interwencji z własnym udziałem i ograniczać śledzenie kolejnych komentarzy. Siedzenie nocami z nosem przed monitorem nie ma sensu.

Policjanci poza tym nie powinni brać hejtu do siebie. Często skierowany jest on do munduru.

– Nie raz stałem twarzą w twarz z ludźmi, którzy mi ubliżali na służbie – mówi doświadczony glina z Wybrzeża. – Odpowiadałem wtedy: „Ty mnie nie znasz, nie wiesz, kim jestem. Widzisz tylko policjanta”.

W listopadzie 2017 r. Uniwersytet Otwarty Uniwersytetu Warszawskiego zorganizował debatę pod tyłem „Polak Polakowi hejterem, czyli dlaczego zaczęliśmy się nienawidzić”. Brali w niej udział przedstawiciele świata nauki, mediów i religii. W „Stołecznym Magazynie Policyjnym” podinsp. Anna Kędzierzawska podkreśliła, że choć edukacja i profilaktyka są niezbędne, to nie ma lepszego narzędzia niż reagowanie na hejt i zgłaszanie takich zachowań Policji i prokuraturze. Ale zacytowała także wypowiedź naczelnika wydziału w Zespole Równego Traktowania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich Marcina Sośniaka: „Nie można natomiast odpowiadać tym samym zachowaniem z uwagi na narażanie się samemu na odpowiedzialność karną. Tzw. kontratyp znany z prawa karnego, czyli reakcja czynem niekoniecznie zgodnym z prawem, by zapobiec innemu zachowaniu niezgodnemu z prawem, w tym przypadku nie działa”.

W wirtualnej przestrzeni trudno stanąć twarzą w twarz z agresorem. Jego awatar, cała tożsamość, może być fikcją. Być może nawet nie mieszka w Polsce, albo hejtowanie w sieci jest jego sposobem na życie.

W obronie funkcjonariuszy zdecydowanie staje też policyjny związek zawodowy, którego przewodniczący Rafał Jankowski mówi jasno:

– Nie może być pobłażania. Policjant reprezentuje państwo, nosi godło państwowe na czapce. Należy mu się szacunek. Myślę, że bezwzględne ściganie sprawców gróźb czy znieważania funkcjonariuszy Policji wykonujących czynności służbowe oraz surowe wyroki dla ich autorów doprowadziłyby do tego, że wszyscy zrozumieliby jedno: bezpieczeństwo odpowiednio chronionych policjantów przełoży się na bezpieczeństwo wszystkich.

– Prokuratury i sądy powinny z większą uwagą spojrzeć na falę agresji skierowaną przeciw policjantom – dodaje rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji insp. Mariusz Ciarka. – Dziś grożą nam śmiercią, przed domem funkcjonariusza ktoś postawił krzyż i położył klepsydrę. Jutro może dojść do tragedii.

Po aresztowaniu 32-letniego hejtera z Łodzi, który w mediach społecznościowych nawoływał do ataków na życie policjantów oraz ich bliskich, wielu użytkowników szybko usunęło swoje komentarze spod jego postów i zlikwidowało swoje konta. Oni już zrozumieli, że policjanci mogą znaleźć także ich. KMP w Nowym Sączu prowadzi działania mające na celu ustalenie sprawcy/sprawców postawienia krzyża pod domem policjanta w Piwnicznej-Zdroju.

 

ANDRZEJ CHYLIŃSKI

zdj. Andrzej Chyliński, Jacek Herok, KWP w Łodzi

A
A+
A++
Ocena: 0/5 (0)