Cywil 01

Rozmowa z MARKIEM BIEŃKOWSKIM, komendantem głównym Policji

Czego Pan będzie oczekiwał od swoich współpracowników?

- Rozwiązywania problemów. Kreatywności. A w konsekwencji oczywiście skutecznego zapobiegania przestępczości. Już dzisiaj jednak przestrzegam przed sztuczkami statystycznymi. Fikcyjne poprawianie wyników mnie nie interesuje, dlatego nie chciałbym widzieć "świetnych" wyników na koniec roku, kosztem przerzucenia spraw, które można zakończyć, na pierwsze miesiące następnego roku. Poleciłem już mojemu inspektoratowi trzymać rękę na pulsie. Cenił będę natomiast wszystkich, którzy uczciwie zmniejszają przestępczość. Jej redukcja - przy równoczesnym obniżeniu ciemnej liczby przestępstw oraz wzroście poczucia bezpieczeństwa - to dopiero daje rzeczywisty obraz stanu zagrożenia.

Grozi Pan palcem komendantom?

- Nic podobnego. Ale na komendantów pracują zwykli policjanci. Jestem dumny z tego, że zostanę przełożonym wszystkich funkcjonariuszy - inspektorów, komisarzy, aspirantów, sierżantów i posterunkowych. No i oczywiście pracowników cywilnych. Polacy bardzo ufają swojej Policji, to budzi mój szacunek i respekt.

Całość wywiadu opublikujemy w następnym numerze.
 

Marek Bieńkowski, lat 46, z wykształcenia prawnik (ATK w Warszawie), działacz związkowy; od 1993 r. komendant pomorskiego oddziału SG w Szczecinie (walka z przemytnikami ludzi i narkotyków, m.in. przejęcie blisko 10 ton haszyszu); od 1996 r. zastępca komendanta głównego SG, od 1997 r. Do 2001 r. komendant główny SG (tworzenie w SG struktur wymaganych przez UE, walka z korupcją w szeregach SG), następnie od 2002 r. Do września 2005 r. doradca w centrali NIK. Żona informatyk, córka studentka 3. roku socjologii, hobby wędrówki po górach.

 

Czekamy na listy, artykuły, wypowiedzi (gazeta.listy@policja.gov.pl). Najciekawsze z nich zamieścimy na naszych łamach.

Archiwalne wydania POLICJA 997 w postaci plików PDF, można pobrać z archiwum strony.
A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)