Liczy się każda minuta

Czy zmotoryzowana załoga policji drogowej jest w stanie dotrzeć na miejsce kolizji lub wypadku w ciągu 15 minut od momentu powiadomienia?

Taki właśnie limit zakłada przygotowywany w KGP Projekt standaryzacji średniego czasu dojazdu patroli policyjnych na miejsce kolizji, który stanowi odpowiedź na falę medialnej krytyki kierowanej pod adresem Policji za coraz dłuższe oczekiwanie na interwencję na drodze.

Czy jednak jest to pomysł realny do wykonania, zwłaszcza w dużych aglomeracjach, gdzie natężenie ruchu ulicznego i liczba zdarzeń zdecydowanie przewyższają średnią krajową? Czy w ogóle uzasadnione jest dążenie do standaryzacji czasu dojazdu do zdarzenia drogowego?

ŻÓŁWIM TEMPEM

Z raportu KGP, który powstał na podstawie analizy pracy patroli z: Warszawy, Radomia, Szczecina, Łodzi, Krakowa i Żuromina, wynika, że najwięcej na dojazd do kolizji drogowej tracą policjanci z Krakowa. Jak wynika z badań, ich radiowozy "pędzą" z przeciętną prędkością ok. 21 km/h. W tym czasie pokonują 7,3 km. Jest to średnia odległość, jaką ma do przebycia spieszący do interwencji radiowóz krakowskiej drogówki. Niewiele szybsze są szczecińskie wozy policyjne, które poruszają się po mieście z prędkością 24km/h, a średnia odległość do miejsca kolizji wynosi 5,2 km. W Łodzi można przyspieszyć do 28km/h i pokonać w tym czasie 7,1 km - jeśli, oczywiście, nie będzie korków na ulicach. Najszybciej jeździ się w powiatowym Żurominie - ok. 60 km/h, ale tam o korki raczej trudno.

(...)

Na podstawie materiałów Biura Strategii
oraz Biura Taktyki Zwalczania Przestępczości KGP
opracował JERZY PACIORKOWSKI
zdj. Wojciech Basiński

Czekamy na listy, artykuły, wypowiedzi (gazeta.listy@policja.gov.pl). Najciekawsze z nich zamieścimy na naszych łamach.

Archiwalne wydania POLICJA 997 w postaci plików PDF, można pobrać z archiwum strony.
A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)