Glina + belfer lub piguła

Policjanci najczęściej żenią się z nauczycielkami lub pielęgniarkami. Taki wniosek można wyciągnąć, śledząc dyskusję, jaką od pewnego czasu sami prowadzą na Internetowym Forum Policyjnym.

Według internautów nie ma chyba garnizonu, w którym pokaźny procent gliniarzy nie byłby w związku z panią zatrudnioną w oświacie bądź służbie zdrowia. Toni np. wyliczył, że w jego jednostce około 30 proc. policjantów ma za żony pielęgniarki, a 25 proc. nauczycielki. A u Małego w wydziale około 20 proc. żon koleżków jest pigułą albo belfrem.

COŚ DLA KOGOŚ

Te fachy mają coś wspólnego: robimy coś dla kogoś, nie dla siebie (MOP).
I my, i one chcemy pomagać innym (labor).
Są to zawody służebne wobec ludzi. I to jest piękne (Prometheo).

Tak m.in. internauci tłumaczą, dlaczego policjanci żenią się z nauczycielkami lub pielęgniarkami.

Zgadzają się z nimi Emilia i Jarosław Sykuterowie, małżeństwo od 10 lat. Ona uczy przyrody w szkole integracyjnej, on, w stopniu komisarza, pracuje w Zespole Prasowym KWP w Gdańsku (wcześniej był w kryminalnym, prewencji, ruchu drogowym). Poznali się 15 lat temu, chodzili do tego samego liceum. Jarosław już wtedy marzył o niebieskim mundurze. Po maturze zapytał Emilię, czy zgadza się, aby wstąpił do służby. Bez oporów zaakceptowała jego wybór.

- Nasze zawody polegają na pracy z ludźmi i dla ludzi, często w sytuacjach skrajnych - mówi pani Sykutera. - Funkcjonariusze mają jednak o wiele trudniej: stoją na straży prawa, co nie całe społeczeństwo w pełni aprobuje. Teraz zresztą panuje moda, aby narzekać na Policję. Ale i nauczyciele tracą autorytet, chociaż, mimo wszystko, aż tak negatywnych emocji jeszcze nie wywołują, ja np. często słyszę od rodziców swoich wychowanków słowa podziękowania.

Pan Jarek z wielkim uznaniem mówi o żonie.
- Jest bardzo odpowiedzialna, wiele czasu poświęca na przygotowanie się do lekcji, poza tym nie tylko uczy, ale również wychowuje. I bardzo dba o mnie,
syna, dom.  (...)

SERCE NIE SŁUGA?

- Policjant, nauczycielka, pielęgniarka, to zawody bardzo popularne, wykonuje je duża grupa ludzi i dlatego odnosi się wrażenie, że jest między nimi tak wiele związków małżeńskich - mówią psycholodzy z Komendy Stołecznej Policji. - A tak naprawdę nie jest ich chyba ani mniej, ani więcej niż wśród przedstawicieli innych profesji. Znamy wielu policjantów, którzy mają za żony np. prawniczki, ekonomistki czy policjantki.  (...)

Stawiają na stałość

Prof. dr hab. Jacek Wódz, socjolog

- O atrakcyjności policjantów na rynku matrymonialnym decyduje kilka czynników. Po pierwsze: w dzisiejszych, trudnych czasach mają trwałe zatrudnienie, a więc stałe dochody. Po drugie: serio podchodzą do życia. I wreszcie, z racji wykonywanego zawodu, są pociągający fizycznie - najczęściej rośli, sprawni, wysportowani, a kobiety szukają bezpieczeństwa. Ale także panie nauczycielki i panie pielęgniarki to poszukiwane małżonki. Ze względu na urodę, ale także pewną - chociaż nisko opłacaną - pracę.

GRAŻYNA BARTUSZEK
zdj. autorka i archiwum

Czekamy na listy, artykuły, wypowiedzi (gazeta.listy@policja.gov.pl). Najciekawsze z nich zamieścimy na naszych łamach.

Archiwalne wydania POLICJA 997 w postaci plików PDF, można pobrać z archiwum strony.
A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)