Uwolnić dzielnicowych! - insp. Stanisław Gutowski, pierwszy zastępca KGP

Rozmowa z insp. Stanisławem Gutowskim, nowym pierwszym zastępcą komendanta głównego Policji ds. prewencji

Którą jednostkę oceniłby Pan wyżej: tę, której policjanci łapią wielu bandytów, czy tę, na której terenie działania jest spokojnie?
- Dobrze jest tam, gdzie jest spokojnie. Dążenie do takiego stanu jest, moim zdaniem, najważniejszym zadaniem Policji.

Obejmuje Pan stanowisko po wielomiesięcznym "bezkrólewiu?...
- Policja jest dzisiaj w bardzo trudnym momencie - świadczą o tym badania nastrojów policjantów. Trzeba wiele zrobić, aby to zmienić. Uważam, że częściowo jesteśmy sami sobie winni. Policjanci są już trochę zmęczeni ciągłym podnoszeniem poprzeczki wymagań bez podnoszenia uposażeń.

Jak Pan by rozdzielił podwyżki: całość w dodatki czy część w grupy?
- Sprawa nie jest zamknięta. Minister spraw wewnętrznych i administracji zlecił nam przeanalizowanie tej sprawy na nowo i przedstawienie stanowiska. Osobiście jestem zwolennikiem rozdziału podwyżki w proporcjach 50 na 50.

Trwają prace nad systemem oceny pracy prewencji. Wykorzysta Pan dotychczasowy dorobek, czy też ma Pan własną koncepcję?
- Część mierników oceny pracy prewencji opracowana jest źle. Niektóre są wręcz szkodliwe dla służby. Trzeba je przygotować na nowo. Policjanta prewencji powinniśmy oceniać na podstawie zdarzeń, które zaistniały w czasie jego służby w rejonie patrolowania. Powinniśmy także sprawdzać, czy reaguje na widoczne oznaki łamania prawa.

W projektowanym systemie mierników nie było liczby wystawianych mandatów karnych.
- Nie było i nie będzie. Szczytem głupoty i wyjątkowej nieodpowiedzialności byłoby żądanie, aby policjant w czasie służby patrolowej nałożył na przykład 10 mandatów, zatrzymał trzy dowody rejestracyjne, jedno prawo jazdy, sporządził dwa wnioski do sądu grodzkiego itd. Jestem zdecydowanie przeciwny takim praktykom. Podstawowym zadaniem policjanta prewencji jest zapobieganie przestępstwom i wykroczeniom, a także reagowanie na wszelkie przejawy nieprawidłowych zachowań. I z tego trzeba go rozliczać. Należy też kontrolować zaangażowanie policjantów prewencji w zadania ruchu drogowego.

Czy w systemie ocen będzie Pan brał pod uwagę badania opinii na temat poczucia bezpieczeństwa?
- Pracujemy przede wszystkim po to, by tworzyć poczucie bezpieczeństwa w kraju. I do tego potrzebne są badania społeczne. Na pewno będziemy z tego narzędzia korzystać.

Niektórzy mówią, że to nie jest dobry moment do szefowania Policji, bo ma ona świetne notowania. 71 procent Polaków wysoko ocenia jej pracę. Można ten wynik poprawić?
- Chciałbym, aby tak się stało. W Polsce od wielu lat spada liczba zdarzeń przestępczych. To bez wątpienia ma olbrzymi wpływ na notowania. Trzeba jednak pamiętać i o tym, że na ocenę społeczną pracy Policji wpływa też jakość pracy policjantów. I tu tkwią poważne rezerwy, po które można sięgnąć.

Prewencja to między innymi dobrzy dzielnicowi. Poprzednie kierownictwo Policji zapowiadało awansowanie poziome dla dzielnicowych, żeby nie uciekali. Czy Pan wdroży taką praktykę?
- Nie tylko poprzednie kierownictwo. Kiedy zaczynałem służbę, wielu przełożonych myślało nad tym, jak ulżyć dzielnicowym. Sęk w tym, że w komisariatach brakuje policjantów do pracy, a dzielnicowi są zawsze "pod ręką".

Dzielnicowy ma 60 procent czasu spędzać w terenie, tymczasem ciąży na nim mnóstwo dodatkowych obowiązków i - w niektórych jednostkach - musi "wyrabiać normę" za nieobecnych kolegów. Internauci założyli na forum wątek pt. "Dzielnicowemu piórko w tyłek"...
- Byłoby bardzo dobrze, gdyby dzielnicowi wykonywali wyłącznie zadania, do których zostali powołani. Musimy szukać sposobów i dążyć do wypracowania takich rozwiązań organizacyjnych, by uwolnić dzielnicowych od dodatkowych obowiązków.

Rząd przyjął ostatnio dwa programy międzyresortowe:  "Razem bezpieczniej" i "Zero tolerancji dla przemocy w szkole". W obu Policja ma wiele zadań. Prewencja jest na to przygotowana?
- Obydwa programy realizuje wiele podmiotów. Policja jest jednym z nich. Nie mam wątpliwości, że wywiążemy się z nałożonych na nas zadań. Mamy odpowiednie możliwości i doświadczenie. Ważne, aby do realizacji programu "Razem bezpieczniej" włączyły się samorządy.

Do prewencji trafiają głównie młodzi policjanci. Są dobrze przygotowani? Jak Pan ocenia system szkolenia?
- Program szkolenia podstawowego według mnie wystarcza do tego, by policjanci dobrze pełnili służbę patrolową. W szkolnictwie policyjnym powinna nastąpić większa stabilizacja, bo teraz wiele ośrodków szkolenia nie nadąża za często zmieniającymi się programami.

Dziękujemy za rozmowę.

IRENA FEDOROWICZ, PAWEŁ CHOJECKI
zdj. Andrzej Mitura
rozmowa została przeprowadzona 15 lutego 2007

 

Inspektor Stanisław Gutowski zastępcą KGP jest od 14 lutego 2007 roku. Ma 49 lat, niebieski mundur założył w 1977 roku; pierwsze cztery lata pracował w prewencji, potem w wydziale dochodzeniowo-śledczym KMP W Gdyni; od 1997 roku przez dwa lata zajmował się kadrami i szkoleniem w gdańskiej KWP; w 1999 roku wrócił do KMP w Gdyni i pracował jako I zastępca do spraw kryminalnych; od 2002 przez dwa lata był szefem KMP w Gdyni; przez kolejne trzy lata był I zastępcą komendanta wojewódzkiego pomorskiej policji.

Żona, Krystyna, pracuje w KMP w Gdyni, gdzie administruje siecią komputerową. Syn, Paweł, ma 22 lata, studiuje matematykę na Politechnice Gdańskiej.

Insp. Gutowski, przez podwładnych zwany Gutkiem albo Guciem, lubi zwierzęta. W Gdyni z rodziną zostały pies - bokserka Meggi i kot Teodor.

Hobby komendanta to prace domowe - sam zbudował rodzinny dom. W wolnym czasie chodzi po górach, marzy o podróżach po Europie.

 

Czekamy na listy, artykuły, wypowiedzi (gazeta.listy@policja.gov.pl). Najciekawsze z nich zamieścimy na naszych łamach.

Archiwalne wydania POLICJA 997 w postaci plików PDF, można pobrać z archiwum strony.
A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)