Ciemna liczba

- Rozmowa z prof. Andrzejem Siemaszko, dyrektorem Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości

Ponad połowa osób, które w ubiegłym roku stały się ofiarami przestępstw, nie zgłosiła tego Policji. Wynika to z badań, które na zlecenie KGP w pierwszej połowie stycznia br. przeprowadziło konsorcjum firm badawczych.

Spośród 17 tysięcy Polaków w wieku 15 lat i więcej co piąty badany padł ofiarą złodzieja albo bandziora. Ankieterzy pytali o sześć kategorii czynów karalnych: rozbój, pobicie, kradzież z włamaniem, kradzież z samochodu, kradzież samochodu, inną kradzież. Są wśród nich przestępstwa i wykroczenia, bo nie pytano o wartość skradzionego mienia.

Ponad tysiąc badanych, którzy padli ofiarami przestępstw, zapytano, dlaczego nie zgłosili ich Policji (można było wskazać trzy odpowiedzi). 47 procent wskazań to argument, że zdarzenie było nie dość poważne. 30 procent - przekonanie, że Policja i tak nie znalazłaby sprawcy. 19 procent - długie procedury, a 18 - przewidywanie, że Policja nie zajęłaby się sprawą. Tylko 3 procent odpowiedzi dotyczy braku zaufania do Policji. Ci, którzy przestępstwo zgłosili, byli raczej zadowoleni ze sposobu, w jaki Policja ich potraktowała (48 procent). Niezadowolonych było 43 procent badanych. Wśród przyczyn niezadowolenia najczęściej (59 procent. wskazań) wymieniali to, że policjanci nie znaleźli lub nie zatrzymali sprawcy.

Rozmowa z prof. Andrzejem Siemaszko, dyrektorem Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości

(...) W Polsce najlepiej mieszkać na wsi, w najbiedniejszym województwie. W tych najbogatszych jest najbardziej niebezpiecznie?
- Tak. Zagrożenie przestępczością w województwach, w których jest duży odsetek mieszkańców wsi, jest nieporównanie mniejsze niż w województwach o większej urbanizacji i zamożności. W sporej części terenów wiejskich ludzie mieszkają od wieków. Więzi społeczne są silne. Stopień religijności jest wysoki. Powszechnie uważa się, że przyczyną przestępczości jest bieda. Należałoby więc oczekiwać, że im mniej zamożne województwo, tym większa przestępczość. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Mnie to nie zaskakuje. Podobny wynik daje porównanie krajów o różnym poziomie zamożności. Są tylko dwa wyjątki - dziwolągi, gdzie wysoka zamożność społeczeństwa nie idzie w parze z wysoką przestępczością. To Japonia i Szwajcaria. Tam decydują inne względy - kulturowe i historyczne. Można właściwie prognozować przestępczość bez takich badań, wystarczyłoby znać liczbę ludności miejskiej i wiedzieć, jak zamożne jest dane województwo.




 


Różnice między województwami są w badanym zakresie bardzo widoczne.
- Stosunkowo niewielki kraj, jednorodny, bez znaczących mniejszości etnicznych, a pod względem przestępczości różnice między województwami często są większe niż między poszczególnymi krajami Unii Europejskiej. Być może powinno to stać się przedmiotem odrębnych badań. Płyną z tego wnioski natury praktycznej - np. dotyczące alokacji, posługując się terminologią policyjną "sił i środków". Tam, gdzie zagrożenie jest mniejsze, nie musi być tylu policjantów, co np. na Śląsku czy w Warszawie. Nie widzę ponadto powodów, by wyciągać konsekwencje wobec tych komendantów, którym przyszło szefować w wielkich aglomeracjach, w których - z natury rzeczy - przestępczość jest najwyższa. Byłbym zresztą jak najdalszy od wyciągania na podstawie tych badań wniosków personalnych - że tego wyrzucić, a tego pozostawić. (...)

 












Dlaczego ofiary nie chcą zgłaszać przestępstw Policji?

- Niedawno ukradli mi kołpaki samochodowe i też tego nie zgłosiłem.

Powiększył Pan w ten sposób ciemną liczbę.
- Tak, świadomie. To wynika z niedobrych doświadczeń. Mój poprzedni samochód był okradany kilkanaście razy. Po trzecim razie już odpuściłem i przestałem zgłaszać (...)

Jakie najważniejsze wnioski płyną z tych największych, jak dotąd, badań w Polsce?
- Jest ich kilka. Jest poza sporem, że ciemna liczba popełnionych przestępstw jest bardzo duża i że ją trzeba badać. Wyniki wskazują ponadto, że statystykom policyjnym nie można do końca wierzyć. (...)

Przeżywałem różne etapy, jeżeli chodzi o stosunek kierownictwa Policji do badań ofiar przestępstw. Do połowy lat 90. - całkowita negacja, kolejne 5-10 lat - "że jest to chyba potrzebne" i już byłem w siódmym niebie. Ale kiedy okazało się, że Policja sama zaczęła robić takie badania, i to na taką dużą skalę, to już chyba pora umierać, bo osiągnąłem to, co chciałem - przekonałem, że to jest konieczne.

Dziękuję za rozmowę.

Paweł Chojecki
zdj. Anna Michejda

Na podstawie danych konsorcjum TNS OBOP, PBS DGA, CBOS
wyniki opracował prof. Andrzej Siemaszko

infografika Krystyna Zaczkiewicz 

Czekamy na listy, artykuły, wypowiedzi (gazeta.listy@policja.gov.pl). Najciekawsze z nich zamieścimy na naszych łamach.

Archiwalne wydania POLICJA 997 w postaci plików PDF, można pobrać z archiwum strony.
A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)