Bandycki duet cz.1

Antoni Byk i Władysław Maczuga w początkach lat trzydziestych ubiegłego wieku należeli do najniebezpieczniejszych bandytów rejonu Podkarpacia. Bezwzględni, bezlitośni, bez skrupułów torturowali i mordowali swoje ofiary, kierując się jedynie żądzą pieniądza. Mieli przy tym dużo szczęścia. Do czasu...

Z listu gończego wydanego przez Policję Państwową w 1934 r.: Antoni Byk, lat 30, 162 cm wysoki, włosy ciemne, twarz podłużna, cera blada, oczy piwne duże, gęste brwi, nos długi, na lewej stronie głowy blizna. Pochodzący z Trzciany, pow. Rzeszów.

Byk wzrostu nikczemnego

W konflikt z prawem ten niepozorny mężczyzna wszedł po raz pierwszy w połowie lat 20. Za napady, włamania i kradzieże odsiedział trzy lata. Był podejrzewany również o dokonanie trzech zabójstw, ale nie znaleziono przekonujących dowodów winy. Po wyjściu na wolność wyjechał z kraju. Przebywał w Niemczech i we Francji. Tam, ścigany przez prawo, schronił się w Legii Cudzoziemskiej. (...)



 
Maczuga - jeden z dziewięciorga

Z listu gończego (1934 rok): Władysław Maczuga, lat 22, szczupły, 171 cm wysoki, twarz blada, długa i szczupła, włosy blond, oczy niebieskie. Pochodzący z Rozborza, pow. Przeworsk.

Maczuga nie miał tak bogatej przeszłości kryminalnej jak Byk, ale brutalnością i bezwzględnością wcale mu nie ustępował. Urodził się 3 marca 1912 r. w biednej rodzinie robotniczej. Miał sześciu braci i dwie siostry. W czwartej klasie szkoły powszechnej stracił ojca. Licznej rodzinie trudno było utrzymać się z niewielkiego gospodarstwa, często brakowało pieniędzy na życie. Starsi bracia zaczęli kraść. (...)

Początkowo bandyci byli zawsze o krok przed policjantami. Dopiero w październiku 1933 r. funkcjonariusze wydziału śledczego komendy powiatowej w Rzeszowie w trakcie przeszukania mieszkania jednego ze złodziei znaleźli złote monety austriackie i rosyjskie. Takie właśnie zrabowano ks. Chmurowiczowi. Przestępca nie ukrywał, że otrzymał je od Maczugi i Kapusty. To był początek końca bandy. W grudniu 1933 r. cała czwórka jest już za murami rzeszowskiego więzienia.(...)

Okazja nadarza się 31 grudnia 1933 r. podczas porannego spaceru. Wykorzystując nieuwagę strażnika, przedostają się przez wysoki więzienny mur, potem pokonują wpław Wisłokę. Spóźniona pogoń nie daje rezultatu. Już po kilkunastu dniach bandyci dają o sobie znać, rozpoczynając serię krwawych zbrodni.

Najbardziej okrutnej dokonują w lutym 1934 r. Podczas napadu rabunkowego w Błażowej koło Rzeszowa mordują 3-osobową rodzinę Herzbergów. Kolejne ofiary to kierownik szkoły w Drohobyczu i nauczycielka w Stadlach Szklarskich.
Kilka tygodni później napadli na kasę kolejową w Trzcianie. Tym razem na drodze stanął im post. Feliks Lewandowski, komendant miejscowego posterunku PP, patrolujący swój rejon służbowy. Zanim zginął od kul bandytów, policjant zdążył oddać dwa strzały, raniąc niegroźnie Byka. (...)
cdn.

JERZY PACIORKOWSKI
reprodukcje z "Tajnego Detektywa"

Czekamy na listy, artykuły, wypowiedzi (gazeta.listy@policja.gov.pl). Najciekawsze z nich zamieścimy na naszych łamach.

Archiwalne wydania POLICJA 997 w postaci plików PDF, można pobrać z archiwum strony.

 

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 5/5 (1)