6000 chorych dziennie

Policjant służy, a nie pracuje. Ma nienormowany czas służby. Nie dostaje pieniędzy ani za nadgodziny, ani za pracę w święta i dni wolne. Za to zwolnienia lekarskie ma pełnopłatne. Czy należy to zmienić?

Policjant po długotrwałym zwolnieniu lekarskim musi stanąć przed komisją lekarską, która orzeka o jego pełnej przydatności do służby. Tymczasem następnego dnia funkcjonariusz pojawia się w swojej jednostce z L-4. To nie fikcja, a fakt. I nawet jeśli wszyscy przypuszczają, że zwolnienie jest "lipne", nic nie można mu zrobić.

Podobnie jak policjantce, która z dziewięciu lat stażu realnie przepracowała jedynie trzy. Resztę spędziła na zwolnieniach z tytułu kolejnych "zagrożonych" ciąż, urlopów macierzyńskich, zwolnień na opiekę nad dzieckiem (przysługuje do 60 dni rocznie).

- Wszystko całkowicie legalnie, nie mogę przecież zabronić kobiecie rodzenia dzieci, tylko że dla jednostki to "martwa dusza" - mówi jej komendant powiatowy. (...)

PRZEŁOŻENI MYŚLĄ

Problem nadużywania zwolnień przez policjantów nie jest nowy i od kilku już lat strona służbowa zapowiada, że "coś z tym trzeba będzie zrobić" (takie właśnie sformułowanie padło w Szczytnie na lutowej naradzie kadry kierowniczej Policji). Najstarszym i najbardziej znanym pomysłem jest płacenie policjantom za okres zwolnienia 80 proc. pensji - jak ma to miejsce w przypadku pracowników Policji lub innych zawodów. Wśród zgromadzonych w Szczytnie komendantów powiatowych swoich zwolenników miała zarówno koncepcja, by wyłączone z tego zostały zwolnienia związane z służbą, jak i druga - by działo się tak w każdym przypadku (koszty chorób i wypadków związanych ze służbą pokrywałyby wyłącznie odszkodowania).

Innym proponowanym wariantem byłoby obcinanie 1/30 dodatku służbowego za każdy dzień zwolnienia.

Kolejny pomysł odwoływał się do rozwiązań zastosowanych w ustawie o prawie górniczym, która zapewnia górnikom możliwość przejścia na wcześniejszą emeryturę, ale po przepracowaniu pod ziemią pełnych 25 lat - bez wliczania w ten czas pobytów na zwolnieniach lekarskich. Przy takim wyjściu policjant miałby nadal prawo do przejścia na emeryturę już po 15 latach pracy, tyle że każde zwolnienie musiałby odpracować, by wysługa oznaczała rzeczywisty czas spędzony w służbie.

Niektórzy przywoływali również przykład śląskiego komendanta wojewódzkiego mł. insp. Zbigniewa Stawarza, który po przyjściu do Katowic zapowiedział, że policjanci, którzy uporczywie korzystają ze zwolnień, nie będą otrzymywali premii. Efektem był spadek liczby policjantów na L-4 we wszystkich jednostkach garnizonu (przeciętnie o około 30 proc., w niektórych nawet o blisko 50 proc.).

Wszyscy podkreślali jedno - obecnie przełożony nie ma możliwości sprawdzenia, czy policjant na zwolnieniu rzeczywiście choruje, bo brakuje przepisów wykonawczych w tej materii. Z drugiej jednak strony należałoby też zadać pytanie - czy to akurat przełożeni byliby właściwymi ludźmi do weryfikowania orzeczeń lekarskich?

(...)

- Nie można wprowadzać jednego kodeksowego rozwiązania, które bardziej odpowiada pracodawcy, a ignorować pozostałe - argumentuje przewodniczący Duda. - Jeżeli kierownictwo chce wprowadzić ograniczenie wynagrodzenia przy zwolnieniach lekarskich, to powinno także rozliczyć nadgodziny. Wprowadzenie takiego rozwiązania musi oznaczać również wprowadzenie dodatków za służbę w dni ustawowo wolne od pracy, nadgodziny i służbę nocną. Będziemy więc domagać się jasnych regulacji.

(...)

- Rozumiem, że należy wyeliminować wszelkie patologie związane z braniem zwolnień lekarskich - mówi podinsp. Małgorzata Chmielewska, psycholog koordynator z KGP - ale równolegle należy eliminować źródła stresu w Policji. Dopóki nie będzie rzetelnej analizy i to nie pod kątem szukania winnych, lecz zwrócenia uwagi na przyczyny, dyskusja jest jałowa. Zwiększona liczba zwolnień wypadkowych, nawet takich jak skręcenia nogi, ma związek z psychiką. Funkcjonowanie w silnym stresie naraża człowieka na większą urazowość. Wynika to z obniżenia koncentracji, szybszego męczenia się. Policjanci, z którymi się stykam, to w znacznej mierze pasjonaci swojego fachu. Jeżeli jednak przychodzi moment, że zaczyna się odczuwać oznaki wypalenia zawodowego i notoryczne przemęczenie, bo w pracy nie ma oddechu, a szef tylko gnębi, to do rangi wartości urasta chociaż krótki odpoczynek. Myślę, że wielu zwolnieniom można by zaradzić, gdyby policjant miał na przykład wpływ na to, że dostaje urlop wtedy, kiedy chce.

(...)

PAWEŁ OSTASZEWSKI
PRZEMYSŁAW KACAK
zdj. Andrzej Mitura



 
Czekamy na listy, artykuły, wypowiedzi (gazeta.listy@policja.gov.pl). Najciekawsze z nich zamieścimy na naszych łamach.

Artykuł w pełnej wersji przeczytacie w tradycyjnym - papierowym wydaniu miesięcznika POLICJA 997.
A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)