Efekt domina

Średnio co półtora roku zmienia się w Polsce szef Policji. Wraz z nim - kilkunastu komendantów garnizonów. A z nimi setki naczelników, komendantów, kierowników. Jak w dominie...

Gdyby zachowała się dynamika odejść ze służby z lat 2006 i 2007, kiedy to odeszło z Policji w sumie około 13 tysięcy policjantów, to mniej więcej co 15 lat prawie w stu procentach formacja ta wymieniałaby swoją kadrę. I tylko częściowo z powodu odchodzenia policjantów na emeryturę.

GŁÓWNI

Przez 18 lat istnienia polska Policja miała 12 komendantów głównych. Najdłużej, bo prawie cztery lata, rządził Jan Michna, trzy lata kierował Policją Zenon Smolarek, po dwa lata Jerzy Stańczyk, An-toni Kowalczyk i Leszek Szreder. Półtora roku rządził Marek Bieńkowski, rok - pierwszy komendant tej formacji Leszek Lamparski, również rok - zastrzelony wkrótce po odwołaniu ze stanowiska Marek Papała. Dwóch: Marek Bieńkowski i Konrad Kornatowski było cywilami, z pozostałych tylko Roman Hula nie został generałem, bo gdy wyniesiono go na to stanowisko na fali rodzącego się wówczas ruchu związkowego, był zaledwie komisarzem.

Szefowie Policji zmieniali się zatem średnio co półtora roku. Częstotliwość tych zmian nasiliła się zwłaszcza w ciągu ostatnich trzech lat.

(...)

CZUJ SIĘ ODWOŁANY

W latach 2006-2007 wymieniono prawie wszystkich komendantów wojewódzkich. Niektórych przenoszono na inne stanowiska, większość jednak dostawała propozycję nie do odrzucenia - odejście na emeryturę. Oficjalnie przyczyn odwołań nie podawano, przepisy nie nakładają na komendanta głównego obowiązku uzasadnienia takiego wniosku. Nieoficjalnie - wiele tych zmian miało podłoże polityczne, co było tajemnicą poliszynela, jak w przypadku ówczesnego komendanta małopolskiej policji Adama Rapackiego, którego na wniosek Marka Bieńkowskiego odwołał minister SWiA Ludwik Dorn. Rok później podobnie było z Andrzejem Matejukiem z Wrocławia, Dariuszem Bielem z Rzeszowa czy Adamem Mularzem z Białegostoku, o których odwołanie do ministra Janusza Kaczmarka wnioskował Konrad Kornatowski. Przy zmianach kadrowych działa efekt domina. Nowy minister spraw wewnętrznych i administracji -polityk, powołuje swojego komendanta głównego, ten dobiera sobie zastępców, wymienia niektórych dyrektorów biur i co najmniej kilku komendantów wojewódzkich (zwłaszcza że muszą oni uzyskać akceptację wojewody - też polityka). Lawina schodzi coraz niżej, bo komendanci wojewódzcy dobierają sobie nowych zastępców, wymieniają naczelników i niektórych komendantów powiatowych. I tak dalej i tak dalej, zmiany idą już nie w dziesiątki, a w setki. Co najmniej.

(...)

Elżbieta Sitek
zdj. Andrzej Mitura

Adam Rapacki, wiceminister SWiA:

- Kiedy komendantem głównym zostaje inteligentny policjant z dużym doświadczeniem, wypracowanie właściwego spojrzenia na całą Policję zajmuje mu jakieś pół roku. Przy częstej rotacji ledwie się nauczy być szefem Policji i wypracuje jakiś pomysł - już go nie ma.

Kiedy tak często zmieniają się szefowie, powstaje chaos, który źle wpływa na ludzi. Debatując nad nową ustawą o Policji, trzeba przede wszystkim określić, jak zagwarantować wybór najlepszych ludzi na stanowiska kierownicze, żeby nie odbywało się to na zasadzie znajomości czy jakichś politycznych zależności. Kadencyjność to dobre rozwiązanie przy założeniu, że sposób obsadzania szefów komend jest właściwy.

Nadinsp. Andrzej Matejuk, komendant główny Policji:
- Każda decyzja o zmianie personalnej musi spełniać jeden warunek: być z korzyścią dla Policji. Jeśli dana osoba nie sprawdza się na stanowisku kierowniczym, zmiany należy dokonać szybko. I to bez względu na to, jak będzie odebrana medialnie. Natomiast z całą pewnością decyzje takie nie powinny mieć żadnego związku z polityką. Przecież bez względu na to, kto jest przy władzy, zadania Policji się nie zmieniają. Polityka jest dla Policji ważna tylko pod jednym względem: w jakim zakresie dana władza stwarza jej warunki do realizacji zadań.

Jeśli chodzi o dobór kadry kierowniczej, jestem zwolennikiem starannie przygotowanych i przeprowadzonych postępowań kwalifikacyjnych na poszczególne stanowiska. Pracujemy nad stworzeniem przejrzystych, jednolitych zasad tych postępowań w Policji.
Natomiast warto rozważyć zasadę kadencyjności komendanta głównego. Przepisy muszą tu być jednak tak precyzyjne, żeby nie było zakusów na zmiany wynikające z polityki


Czekamy na listy, artykuły, wypowiedzi (gazeta.listy@policja.gov.pl). Najciekawsze z nich zamieścimy na naszych łamach.

Artykuł w pełnej wersji przeczytacie w tradycyjnym - papierowym wydaniu miesięcznika POLICJA 997.

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)