Policyjny pitawal

- Bajko - upiór puszczy - kilka lat terroryzował mieszkańców Białowieży i okolic, grabił i mordował

 

 

Jedna z ofiar "upiora z puszczy"

Grzegorz Bajko był postrachem Podlasia lat 20. ubiegłego wieku. Kilka lat terroryzował mieszkańców Białowieży i okolic, grabił i mordował. Ścigany przez policję zaszywał się w ostępach Puszczy Białowieskiej, którą znał jak mało kto.

Noc z 12 na 13 czerwca 1923 r. Szosą z Hajnówki do Białowieży posuwa się powoli chłopska furmanka. Drzemiący na niej trzej mężczyźni kołyszą się w rytm stukotu końskich kopyt. Nagle na drodze błyskają latarki. Zaskoczony woźnica szarpie za lejce. Kilka ciemnych postaci otacza zaprzęg. Nieznajomi oświetlają podróżnych.

- Który to Bałachowicz? - pada krótkie pytanie.
- To ja - odpowiada jeden z mężczyzn. - A o co chodzi? - pyta.

Odpowiedzi już nie słyszy. Nocną ciszę przerywa głośny huk karabinowego wystrzału. Spłoszony koń wywraca furmankę, zrywa uprząż i niknie w ciemnościach. Przerażeni podróżni również rozbiegają się po lesie. Nikt ich jednak nie goni. Na drodze pozostają jedynie zwłoki młodego mężczyzny. To 29-letni Józef Bałachowicz (1894-1923), uczestnik wojny polsko-radzieckiej, po której awansowano go do stopnia generała, brat sławnego dowódcy korpusu białoruskiego walczącego w 1920 r. u boku wojsk polskich generała Stanisława Bułak-Bałachowicza (1883-1940).

Śledztwo nie pozostawiało żadnych wątpliwości, że mord miał tło polityczne, a jego zleceniodawcy wywodzili się z mińskiego GPU (Gosudarstviennoje Politiczeskoje Upravlenie - bolszewicka policja polityczna - przyp. J. Pac.). To tam powstał plan zgładzenia Stanisława Bułak-Bałachowicza. Zmieniono go jednak, kiedy zamachowcom nie udało się wciągnąć generała w zasadzkę. Postanowili więc zlikwidować jego brata, stroniącego od polityki i żyjącego na uboczu "wielkiego świata", ale za to łatwo dostępnego.

(...)

Informacje zdobyte przez polski wywiad pozwoliły szybko zidentyfikować bezpośredniego zabójcę generała Bałachowicza. Był nim 33-letni Grzegorz Bajko, mieszkaniec Białowieży, znany policji kłusownik, zarazem sympatyk partii komunistycznej i przez jakiś czas radziecki milicjant.

(...)

W kwietniu 1926 r. morduje Karola Lasza, właściciela zakładu masarskiego w Białowieży. Tym razem działa na zlecenie swojego znajomego, który był dłużnikiem Lasza. To ostatnie krwawe dzieło Grzegorza Bajko. Bandycie zaczyna się już palić grunt pod nogami. Komenda Powiatowa PP w Bielsku Podlaskim, wzmocniona kadrowo przez KW PP w Białymstoku, intensyfikuje działania wykrywacze, rozbudowuje też sieć agenturalną. Wywiadowcy wespół z policją mundurową wyłapują po kolei cichych wspólników Bajki, organizują zasadzki w miejscach, które odwiedza. Jego drewniany dom przy ul. Stoczek w Białowieży jest lepiej chroniony niż niejeden bank. Podobnie jak najbliższa rodzina.

Policyjny wywiad uzyskuje w tym czasie niezwykle ważną informację: Bajko zna osobiście komendanta miejscowego posterunku PP st. post. Kraszewskiego, który - jak donieśli agenci - również lubił pokłusować. Na ile wspólna pasja zbliżyła obu mężczyzn? - musiano z pewnością zastanawiać się nie tylko w Białymstoku, ale i w samej Komendzie Głównej PP. Czy znajomość ta była na tyle silna, aby doświadczony policjant zdecydował się chronić bezwzględnego kryminalistę? Choć założenie to z pozoru wyglądało na absurdalne, nie zbagatelizowano go.

(...)

Jerzy Paciorkowski
zdj. "Na Posterunku", "Tajny Detektyw"


Czekamy na listy, artykuły, wypowiedzi (gazeta.listy@policja.gov.pl). Najciekawsze z nich zamieścimy na naszych łamach.

Artykuł w pełnej wersji przeczytacie w tradycyjnym - papierowym wydaniu miesięcznika POLICJA 997.

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)