Negocjatorzy policyjni

- Tu nie ma gwiazd - ratują ludzkie życie i zdrowie, większość nieetatowo, poza swoimi codziennymi obowiązkami

Ratują ludzkie życie i zdrowie. Robią to nie dla pieniędzy czy rozgłosu, ale z autentycznej potrzeby serca.

- Telefon może zadzwonić w dzień roboczy i święto, o ósmej wieczorem i o pierwszej w nocy - opowiada Ania. - Jest sytuacja kryzysowa, dowódca akcji wydał rozkaz o konieczności użycia zespołu negocjatorów. I jak najszybciej musimy stawić się na miejscu zdarzenia. Bywa, że nie ma czasu zasznurować butów, bo radiowóz czeka przed domem. Często chwila może decydować o życiu człowieka.

Gra zespołowa

Negocjatorami, zgodnie z zarządzeniem komendanta głównego Policji z 26 marca 2002 r. w sprawie form i metod wykonywania negocjacji policyjnych, mogą być wyłącznie policjanci, którzy ukończyli szkolenie z zakresu negocjacji. W razie wystąpienia sytuacji kryzysowej (wzięcie i przetrzymywanie zakładników, zapowiedź popełnienia samobójstwa, groźba użycia przez sprawców broni lub niebezpiecznego narzędzia albo materiału w stosunku do osób i mienia) powoływany jest co najmniej trzyosobowy zespół. Jeden z negocjatorów pełni funkcję dowódcy koordynatora, m.in. przydziela pozostałym zadania oraz nadzoruje ich wykonanie, współpracuje z dowódcą akcji lub operacji, sporządza sprawozdanie z przebiegu negocjacji. Kolejny negocjator - zwany numerem jeden - nawiązuje ze sprawcą kontakt i prowadzi rozmowę. Pomocy udziela mu negocjator numer dwa.

- Dziś jestem dowódcą lub jedynką, jutro mogę być dwójką - mówią negocjatorzy. - U nas wszyscy są równi, jesteśmy jedną drużyną, która gra do tej samej bramki. Tu nie ma gwiazd, bo negocjacje polegają na pracy zespołowej.

W szczególnych sytuacjach, gdy negocjacje trwają długo, są wyjątkowo trudne, negocjatorom pomagają psychologowie policyjni, którzy m.in. określają osobowość sprawcy, radzą, w jakim kierunku należy prowadzić rozmowy.

Niektórzy psychologowie policyjni przeszli szkolenie z negocjacji, na co dzień jednak ich nie prowadzą.

- Psycholog, zwłaszcza kliniczny, jest skupiony na szukaniu w człowieku źródeł jego problemów - mówi jeden z negocjatorów. - A my, negocjatorzy, działamy doraźnie, naszym zadaniem jest, aby w tym momencie, tu i teraz, rozwiązać sytuację kryzysową. Dopiero później należy myśleć o pomocy psychologicznej. Ale to już sprawa dla specjalistów.

Po akcji negocjatorzy spotykają się z psychologami, by odreagować.

(...)

Godzina lub dwa tygodnie

Nigdy nie wiadomo, jak długo negocjacje będą trwały. Andrzejowi, który negocjatorem jest sześć lat, tylko raz udało się zakończyć je po 10 minutach. I tylko dlatego, że - sam to podkreśla - człowiek był już gotowy do zejścia z dachu. Chciał tylko, aby ktoś powiedział "bardzo proszę, żeby pan zszedł".

Najdłużej, nawet po kilka tygodni, ciągną się sprawy związane z uprowadzeniami dla okupu.

- Rodziny ofiar same negocjują z porywaczami, my tylko możemy ukierunkowywać je, jak te rozmowy prowadzić - mówi Jarek. Kilka miesięcy temu doradzał kobiecie, która przekazywała pieniądze porywaczom jej narzeczonego. Jarek, aby porywacze go nie zobaczyli, siedemnaście godzin leżał na podłodze niewielkiego dżipa. Sprawcy wielokrotnie zmieniali adres, pod który złożony miał być okup.

- Każde zgłoszenie o porwaniu należy traktować poważnie - dodaje Jarek. - Nawet jeżeli uprowadzenie jest sfingowane, my musimy działać tak, jakby było prawdziwe.

(...)

Więcej etatowych

W Policji jest około 300 negocjatorów - są tzw. nieetatowcami, dokładną liczbę trudno więc ustalić, jedni rezygnują, inni awansują. Na co dzień pracują w pionach kryminalnym, prewencji, służbach wspomagających.

Etatowi negocjatorzy są w Biurze Operacji Antyterrorystycznych KGP. Spośród komend wojewódzkich 3-osobowy etatowy zespół negocjatorów ma tylko Łódź. Powołał go w 2006 r. generał Ferdynand Skiba, ówczesny komendant garnizonu łódzkiego. I od tego momentu łódzcy negocjatorzy coraz częściej wzywani są do sytuacji kryzysowych.

- Uświadomiliśmy służbom dyżurnym, że są u nas ludzie, którzy zajmują się negocjacjami - mówi Krzysztof Balcer, koordynator Wojewódzkiego Systemu Negocjacji Policyjnych Sztabu Policji KWP w Łodzi, który o powołanie etatowego zespołu zabiegał ponad pięć lat. - Prowadziliśmy szkolenia, informowaliśmy, na czym polega nasza praca.

(...)

GRAŻYNA BARTUSZEK
zdj. Kamil Tomaszczuk z KWP w Białymstoku
(imiona negocjatorów zmienione)

Mówi nadinsp. Arkadiusz Pawełczyk, pierwszy zastępca komendanta głównego Policji:
- Zatrudnianie negocjatorów na etatach to bardzo dobre rozwiązanie w województwach, w których dochodzi do dużej liczby zdarzeń wymagających ich udziału. Jeśli jednak wzywani są do prowadzenia negocjacji dwa, trzy razy w roku, to nie ma sensu tworzenia dla nich specjalnych stanowisk. Trzeba kierować się zarówno ekonomią, jak i zdrowym rozsądkiem.

Negocjatorzy powinni ciągle doskonalić swoje umiejętności - nieetatowym często brak na to czasu, muszą wykonywać swoje bieżące zadania. Etatowych ten problem nie dotyczy. Poza tym szkolą zarówno swoich nieetatowych kolegów, jak i policjantów z innych służb, np. dyżurnych.

Etatowych negocjatorów powołuje komendant wojewódzki Policji, który najlepiej wie, czy stać go na tworzenie takich stanowisk, a także czy są one potrzebne w jego garnizonie.

zdj. Andrzej Mitura



Czekamy na listy, artykuły, wypowiedzi (gazeta.listy@policja.gov.pl). Najciekawsze z nich zamieścimy na naszych łamach.

Artykuł w pełnej wersji przeczytacie w tradycyjnym - papierowym wydaniu miesięcznika POLICJA 997.

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)