Tak ma być... cd.

W oczekiwaniu na projekt nowej ustawy o emeryturach służb mundurowych podległych MSWiA – bodaj po raz pierwszy w historii Policji – i komendant główny Policji, i związkowcy starają się mówić jednym głosem. W imię dobra funkcjonariuszy.

Tak ma być... cd.

W oczekiwaniu na projekt nowej ustawy o emeryturach służb mundurowych podległych MSWiA – bodaj po raz pierwszy w historii Policji – i komendant główny Policji, i związkowcy starają się mówić jednym głosem. W imię dobra funkcjonariuszy.

Pierwotne założenia do nowej ustawy emerytalnej oprotestowała większość środowiska. I sierżanci (na ulicy oraz IFP), i komendanci (oficjalnie, drogą służbową, proszeni o opinie). Następstwem była korekta. Ogłoszona na konferencji przez wicepremiera Grzegorza Schetynę, ministra SWiA oraz wiceministra SWiA, generała Adama Rapackiego 6 marca br. Tydzień później w spotkaniu Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych wzięli udział również przedstawiciele KKW NSZZ Policjantów.

„STARZY” – DO KOREKTY

„Funkcjonariusze posiadający w dniu 1 stycznia 2010 r. co najmniej 15 lat w służbie – żadne zmiany zasad naliczania emerytur i rent inwalidzkich” – z pisma MSWiA.

Tym, którzy przed tą datą nie nabędą (obecnych) praw emerytalnych, tj. nie przepracują minimum 15 lat, dano prawo wyboru między starym a znowelizowanym systemem emerytalnym. Według założeń MSWiA będą mogli to zrobić w okresie: 1 stycznia – 30 czerwca 2010 roku, składając pisemne oświadczenie. Brak takiego oświadczenia ma skutkować wyliczaniem emerytury według dziś obowiązujących norm.
Acz z zastrzeżeniem. Podstawą wymiaru nie będzie ostatni miesiąc służby, a średnie uposażenie z ostatnich 3 lat pracy. Emerytura nie będzie też mogła być zwiększana o doliczenia z tytułu inwalidztwa w związku ze służbą. Identycznie jak u „nowych”.

„NOWI” – DŁUŻEJ

Osoby przyjmowane lub przywrócone do służby po 1 stycznia 2010 roku – w myśl nowych reguł – otrzymają prawo do świadczeń emerytalnych po 25 latach służby – w wysokości 66 proc. podstawy naliczenia. Podstawą wymiaru emerytury byłoby nie ostatnie uposażenie, ale średnia z ostatnich 36 miesięcy. Inny byłby też mnożnik wymiaru podstawy – 1,9 proc. za każdy dodatkowy rok służby ponad wymagane minimum (teraz 2,6), aż do uzyskania maksymalnej wysokości emerytury – 85 proc. podstawy (policjant osiągałby ją w 35. roku służby).

Zmianą, przy której obstaje MSWiA, pozostałaby niemożność łączenia z emeryturą renty inwalidzkiej nabytej w związku ze służbą („funkcjonariusz po osiągnięciu minimalnego stażu emerytalnego, który zostanie uznany za niezdolnego do służby w związku ze służbą, nie będzie miał prawa do zwiększenia emerytury z tego tytułu” – stanowisko MSWiA).

PK, IF

103 309 funkcjonariuszy – stan etatowy Policji
2921 – wakaty na 1 stycznia 2009 r.
3411 – wakaty na 1 lutego 2009 r.
5123 – wakaty na 1 marca 2009 r.
4737 liczba funkcjonariuszy, którzy odeszli ze służby od 1 stycznia 2008 r. do 1 listopada 2008 r.
źródło: Meldunki o stanie kadr Policji – Biuro Kadr i Szkolenia KGP

Generalny inspektor Andrzej Matejuk, komendant główny Policji:

– Prawa nabyte tych, którzy mają 15 lat służby, nie podlegają dyskusji. Ale trzeba też pamiętać, że ci, którzy przyszli do służby na przykład w 2009 roku, opierali się na obecnie obowiązującym prawie, dającym możliwość przejścia na emeryturę po 15 latach. To prawo nabyte. Trwa dyskusja nad, nadal kontrowersyjnymi, założeniami zmian. Jest szansa na wypracowanie ustawy, która nie będzie budziła niepokojów w naszym środowisku, ale też będzie społecznie zaakceptowana.

Policja nie jest jedyną grupą zawodową, a jedną z wielu. Na całym świecie jest to rozwiązywane systemowo, społeczeństwo zgadza się na przywileje pewnych zawodów. Trzeba jeszcze policzyć koszty: ewentualnych odejść, wyszkolenia nowych policjantów. Propozycje zmian wciąż napływają. Nie spotkałem policjanta, który twierdziłby, że niczego nie trzeba zmieniać. Policjanci są rozsądni, tylko trzeba z nimi rozmawiać i nie twierdzić, że tam na górze wiedzą lepiej. Jestem przekonany, że żadne decyzje nie zapadną bez akceptacji większości środowiska.

Antoni Duda, przewodniczący ZG NSZZ Policjantów:

– Zarządy wojewódzkie przeprowadziły sondaże, czy policjanci akceptują proponowane zmiany. Z blisko 18 tys. ankietowanych 98 proc. stwierdziło, że nie. Sprzeciw budzą głównie dwie kwestie: naliczanie emerytury na podstawie średniej z trzech lat, co jest zupełnym zaprzeczeniem idei waloryzacji uposażeń, i niewliczanie inwalidztwa nabytego w służbie. Kwestią do dyskusji jest również liczba wysłużonych lat niezbędnych do osiągnięcia praw emerytalnych. 25 lat to za dużo, maksimum 20 dla przyjętych na nowych zasadach.

Jako związek chcielibyśmy, aby przygotowaniem projektu zmian ustawy emerytalnej zajął się zespół znający tematykę służb mundurowych: wiceministrowie Rapacki i Sosnowski, przedstawiciele środowiska i związków zawodowych każdej ze służb podległych MSWiA, a nie jak dotychczas urzędnicy, którzy arbitralnie, bez konsultacji z zainteresowanymi, przygotowali założenia, które tylko skutkowały protestami i odejściami na emerytury.

 

Szeptane na ucho

Twierdzenie, że plotkowanie jest domeną kobiet, to stereotyp niepolegający na prawdzie. Środowisko policyjne, w przeważającej większości męskie, jest tego wyraźnym przykładem.

To, co popularnie nazywa się plotką, socjologowie dzielą na plotkę i pogłoskę.

PLOTKI

Plotkowanie to obmawianie.

Plotka dotyczy osoby lub osób i sensacyjnych, często nieprawdziwych informacji o nich. Plotki o politykach, gwiazdach, sławnych ludziach, zapełniają codziennie łamy brukowców, a także specjalne strony internetowe. Ulubione tematy plotek w firmach dotyczą: pieniędzy, szefów, awansów, zwyczajów w firmie, współpracowników, konkurencji oraz miłości i romansów.

Ale oprócz zwykłej paplaniny plotka w miejscu pracy może być bardzo niebezpieczna, gdy jest użyta jako narzędzie mobbingu. Może wtedy służyć do eliminowania albo wręcz niszczenia niewygodnych osób. Udowodnienie, że nie jest się wielbłądem, jest zwykle niewykonalne, a ofiara plotki najczęściej bywa bezsilna.

POGŁOSKI

Natomiast pogłoski to niesprawdzone informacje dotyczące spraw ważnych dla danego środowiska. Tematy pogłosek dotyczą istotnych spraw politycznych, gospodarczych, środowiskowych. Pogłoski często sieją panikę, zwłaszcza w trudnych sytuacjach społecznych, jak choćby kryzys finansowy, kiedy to lotem błyskawicy rozprzestrzeniały się wieści o tym, że będą upadać banki. Trzeba było najwyższych czynników w państwie, żeby uspokajać społeczne nastroje.
Rozsiewanie pogłosek jest często świadomą manipulacją do osiągnięcia jakiegoś celu. Robili to Niemcy w czasie wojny, dzisiaj często stosują wielkie koncerny wobec konkurencji.

W dużych firmach, korporacjach, środowiskach zawodowych wiele pogłosek rodzi się bez określonego celu, na zasadzie informacji szeptanej, na ogół wtedy, gdy szykują się jakieś zmiany.
Psychologowie i socjologowie zgodnie twierdzą, że pogłoska i plotka powstają zawsze tam, gdzie jest niedostatek informacji, gdzie szwankuje komunikacja między górą a dołem.

„Plotka lub pogłoska wybucha wokół spraw nieznanych, obcych, trudno uchwytnych. Posługuje się niedomówieniem i informacją częściową. Uzupełnia istniejące luki, zaokrągla je, wypełnia fantazją” – pisze niemiecki socjolog Klaus Thiele‑Dohrmann w książce „Psychologia plotki”.

POGŁOSKI W POLICJI

Policja jest mocno rozplotkowanym środowiskiem, bo dotyka jej ten właśnie problem – braku rzetelnej informacji przekazywanej z góry do samego dołu. Pogłoski w Policji krążą od lat wokół tych samych problemów – najbardziej żywotnych interesów pracowników. Ostatnio pogłoski najczęściej dotyczą zmian w ustawie emerytalnej i skutkują przeważnie falami odejść na emeryturę. Także każda zapowiadana podwyżka wynagrodzeń jest obudowana licznymi pogłoskami o tym, kto dostanie, kto nie i dlaczego tak mało, o tym, że „góra” dla siebie wzięła dużo, a dla policjantów zostawiła niewiele, że w Warszawie już sobie wypłacili, a „u nas w powiatówce” nie wiadomo kiedy itp.

„Podobno”, „wiem z pewnego źródła”, „słyszałem”, „koledzy mówili”, „wiem od znajomego z KGP”… Informacje te są często sprzeczne.

Tymczasem to przełożeni w jednostkach, widząc, że jakiś problem nurtuje pracowników, powinni przekazywać czytelne komunikaty: „Fundusz premiowy podzieliliśmy tak i tak, według takich a takich kryteriów”, albo „Podwyżki wynagrodzenia będą wypłacane w wysokości średnio… od dnia…”, „W sprawie ustawy emerytalnej planuje się…” itp. A co, jeśli komendant powiatowy sam nie wie, jak wygląda sytuacja? Ma przecież wyższych przełożonych, a oni mają obowiązek wyjaśnić wszystko tak, aby mógł udzielić podwładnym rzetelnej informacji.

GDY BRAK INFORMACJI

Jacek Santorski twierdzi, że żadną firmą nie da się dobrze kierować, a już na pewno przeprowadzić zmian organizacyjnych, bez sprawnie funkcjonującego systemu komunikacji między przełożonymi a podwładnymi. Życie nie znosi próżni, więc jeśli brakuje informacji, zastępują ją pogłoski.

– A ponieważ przeciętny człowiek boi się zmian – mówi Santorski – pogłoski dotyczące zmian są przeważnie negatywne. A wtedy najlepszy nawet projekt skazany jest na porażkę.

Psycholog, wykładowca KUL, dr Paweł Fortuna w artykule „Plotka potężniejsza od prawdy” pisze, że po przebadaniu 43 firm stwierdzono, że nieudane wprowadzenie w nich zmian wynikało z trzech głównych przyczyn: obecności negatywnych pogłosek, faktu, że zatrudnieni dowiadywali się o planach od osób z zewnątrz, a nie od bezpośrednich przełożonych, oraz że menedżerowie zamiast spotkań z pracownikami twarzą w twarz bazowali na pośrednich formach komunikacji.

POGŁOSKI OBNIŻAJĄ JAKOŚĆ PRACY

Psychologowie mówią, że pogłoski obniżają morale pracowników i negatywnie wpływają na jakość pracy. Mogą być także niebezpieczne dla jedności firmy, ponieważ powodują tworzenie specyficznych więzi – broniąc się przed tym, co budzi ich niepokój, pracownicy tworzą coś w rodzaju wspólnoty, by radzić sobie z lękiem. Taka wspólnota bazuje na podziale „my” i „oni”, na byciu razem przeciwko komuś.

„Rozprzestrzenianiu się pogłosek sprzyja brak kontroli nad pracownikami, zły klimat w organizacji i brak zaufania do formalnych źródeł przekazywania informacji. (…) Pogłoski wskazują również na utratę wiary w hierarchię, obniżenie morale pracowników i lęk. Trudno o lepszy papierek lakmusowy kondycji firmy, choć oczywiście zawsze można uznać, że wszystko jest w porządku, a pracownicy rozsiewają pogłoski, bo nie mają niczego innego do roboty” – twierdzi Paweł Fortuna.

Elżbieta Sitek
zdj. Andrzej Mitura

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)