50 razy

Pięćdziesiąty numer miesięcznika „Policja 997”… Żaden to wielki jubileusz, ale okazja do przeglądu, co udało nam się zrobić, całkiem dobra.

  • (Irena Fedorowicz) I nie ma, że się nie da...
    (Irena Fedorowicz) I nie ma, że się nie da...
  • (Grażka Bartuszek) Zbieranie materiałów w terenie
    (Grażka Bartuszek) Zbieranie materiałów w terenie
  • (Ela Sitek) Kontakt z czytelnikami ważny nawet podczas urlopu
    (Ela Sitek) Kontakt z czytelnikami ważny nawet podczas urlopu
  • (Ola Wicik) Jak pisał mistrz Ildefons – wystarczy, że człek siądzie, a już się rozmarza i do gwiazd chce potęsknić, i nie mówić słowa
    (Ola Wicik) Jak pisał mistrz Ildefons – wystarczy, że człek siądzie, a już się rozmarza i do gwiazd chce potęsknić, i nie mówić słowa
  • Takich dwoje jak nas troje to nie ma ani jednego
    Takich dwoje jak nas troje to nie ma ani jednego
  • (Krzysiek Zaczkiewicz) W każdym grafiku musi być odrobina szaleństwa
    (Krzysiek Zaczkiewicz) W każdym grafiku musi być odrobina szaleństwa
  • (Tadeo Noszczyński) Obalony na piach przez ukochanego BRYTANA
    (Tadeo Noszczyński) Obalony na piach przez ukochanego BRYTANA
  • (Jurek Paciorkowski) Rzetelna opinia musi być poprzedzona praktyką
    (Jurek Paciorkowski) Rzetelna opinia musi być poprzedzona praktyką
  • (Andrzej Mitura) Zawsze jest kłopot, gdy trzeba znaleźć jakieś zdjęcie fotoreportera... To zrobiłem sam
    (Andrzej Mitura) Zawsze jest kłopot, gdy trzeba znaleźć jakieś zdjęcie fotoreportera... To zrobiłem sam

Pierwszy numer miesięcznika „Policja 997” ukazał się w kwietniu 2005 roku. Odtąd, w 50 kolejnych edycjach, na 2600 stronach opublikowaliśmy łącznie około 1300 artykułów i około 3500 zdjęć. Dostarczał je Państwu nasz niewielki zespół redakcyjny: 8 dziennikarzy i 2 fotoreporterów, kierowanych przez nasze dwuosobowe kierownictwo i wspieranych przez sekretarza redakcji, korektę i adiustację, dział techniczny i dział reklamy.

ZMIANY W POLICJI...

W trakcie tworzenia tych 50 numerów trzymaliśmy się zawsze tylko jednej „linii politycznej” – być pismem zawodowym i środowiskowym dla policjantów i o policjantach. W czasie istnienia miesięcznika zmieniło się pięciu szefów naszego resortu i pięciu komendantów głównych, a zmiany na niższych szczeblach kierowniczych liczyć można w dziesiątkach, a może nawet setkach.

I W „POLICJI”

Pomysłodawcą i twórcą „Policji 997” był Paweł Biedziak. Oddanie do druku pierwszego numeru poprzedzone było gorącymi dyskusjami, długimi godzinami dopieszczania tekstów i cyzelowania szaty graficznej. Redaktor graficzny Krzysztof Zaczkiewicz do dziś wspomina, jak siedząc wraz z Pawłem Biedziakiem do późnej nocy przy łamaniu kolumn, musiał odpowiadać ze sto razy na to samo pytanie naczelnego: „Czy na pewno wszystko jest dobrze?”

Było.

Czytelnicy ocenili nas pozytywnie. Staraliśmy się więc nie zawieść.
Paweł Biedziak po roku kierowania redakcją awansował na dyrektora w KGP, a po kolejnym odszedł z Policji do pracy w mediach. W 2006 roku naczelnym został Paweł Chojecki, który na początku tego roku przeniósł się do pracy w MSWiA, a jego następcą została dotychczasowa zastępca – Irena Fedorowicz.

Zmiany kadrowe w redakcji „Policji” zachodziły więc, jak widać, o połowę wolniej niż w Policji. A już jeśli idzie o zespół dziennikarski, to przez 50 numerów jest on (prawie) w tym samym składzie.

O NAS

Nie było takiego tematu ważnego dla policjantów, który nie znalazłby się na naszych łamach. Najczęściej pisaliśmy o tym, co najbardziej interesuje Was, naszych czytelników: o budżecie Policji, podwyżkach, emeryturach, modernizacji, o systemach oceniania i awansowania, o szkoleniu, o zmianach w przepisach prawa. I o tym, co Was boli.

Redaktorzy naczelni odpytywali kolejnych szefów resortu i komendantów głównych z ich planów wobec Policji, wyjaśniali krążące pogłoski o emeryturach, pytali o wzrost wynagrodzeń.

(…)

STRZAŁ OSTRZEGAWCZY

Nasi dziennikarze relacjonowali wszystkie najważniejsze zdarzenia ostatnich lat związane z Policją: proces oficerów oskarżonych o tragedię w Magdalence, kolejne etapy sprawy Olewnika, sprawę samosądu i bezczynności policji we Włodowie, tragiczną pomyłkę policjantów podczas pościgu za przestępcą w Poznaniu, casus doktora G. ze szpitala MSWiA, dramat w Chodlu, gdzie policjant śmiertelnie postrzelił uciekającego motocyklistę, aferę w Prabutach, gdzie lekkomyślność policjantów skutkowała nieszczęśliwym wypadkiem, i eksmisję betanek w Kazimierzu.

Byliśmy na miejscu katastrofy w Chorzowie, gdzie kilkanaście osób zginęło w zawalonej hali, pod Siedlcami, gdy wyciągano z bagna radiowóz, w którym zginęło dwoje młodych funkcjonariuszy, i w sieradzkim więzieniu, gdzie strażnik zastrzelił trzech policjantów.

TYLKO ŻYCIE

Na naszych łamach gościli wszyscy kolejni ministrowie SWiA i wszyscy komendanci główni. Rozmawialiśmy z parlamentarzystami różnych opcji, prawnikami, psychologami i socjologami.

Ostatniego w życiu wywiadu udzielił nam ks. Zdzisław Peszkowski, kapelan Rodzin Katyńskich. „Policja 997” jest jedynym tytułem, który regularnie wraca do korzeni polskiej policji i jej cichych bohaterów, którzy służbę dla państwa przypłacili życiem.

Przypominamy o działalności i potrzebach Fundacji Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach.
Prezentujemy policjantów, którzy osiągają sukcesy w sporcie i pasjach pozasłużbowych.

Odpytaliśmy wszystkich chyba „policjantów” z małego ekranu, czyli aktorów grających w policyjnych serialach telewizyjnych. Czekamy, aż pojawią się następni.

TYLKO SŁUŻBA

Najwięcej miejsca poświęcamy policyjnej służbie – jej dobrym i złym stronom. Dlatego wśród naszych rozmówców najwięcej było samych zainteresowanych – funkcjonariuszy i pracowników Policji.

Otrzymywaliśmy dziesiątki telefonów i listów od policjantów skrzywdzonych przez przełożonych, przez niewłaściwie stosowane prawo lub tego prawa łamanie. Wiele razy broniliśmy funkcjonariuszy pomówionych przez bandytów.

To my pierwsi pokazaliśmy radiowozy w nowych barwach i projekty nowych mundurów. To my zwróciliśmy uwagę na dyskryminowanie policjantów, którzy mieli nieszczęście zarazić się wirusem HIV, pokazywaliśmy braki w policyjnych przepisach, np. dotyczących przechowywania broni i amunicji, i nadużywanie przez przełożonych środków dyscyplinarnych.

DZIĘKOWALI NAM

Dzięki prowadzonej na naszych łamach dyskusji o nowych mundurach projektanci uwzględnili uwagi policjantów. Nasze interwencje skutkowały zwolnieniem z aresztu, „odwieszeniem”, a nawet przywróceniem możliwości ponownego przyjęcia do służby. Komuś prawidłowo naliczono emeryturę, komuś pozwolono wykupić mieszkanie, ktoś inny przestał być ofiarą mobbingu.

Zdarzało się też, że artykuł z naszego miesięcznika dołączano do sądowych akt. Dostawaliśmy wiele listów z podziękowaniami od ludzi, których nasze publikacje wspierały, pomagały odzyskać dobre imię, rozwiązać problem.

OBRAŻALI SIĘ NA NAS

Ale bywało i odwrotnie. Niektórzy komendanci obrażali się na nas, gdy podejmowaliśmy niewygodne dla nich tematy, unikali kontaktu lub wręcz odmawiali informacji. Zdarzali się tacy, którzy zakazywali swoim podwładnym rozmów z naszym dziennikarzem, a nawet tacy, którzy usiłowali zablokować opublikowanie artykułu o nieprawidłowościach w ich jednostce, co na szczęście nigdy się nie udało.

Mieliśmy rozmówców, którzy życzyli sobie, aby złożyć im pytania na piśmie z odpowiednim wyprzedzeniem, i takich, którzy po kilkanaście razy zmieniali swoje wypowiedzi przed zamieszczeniem ich na łamach. A nawet takich, którzy w chwili oddania numeru do drukarni oznajmiali, że chcą wycofać wszystko, co powiedzieli.

Mieliśmy też wpadki. Zdarzyło się, że z nadinspektora zrobiliśmy nadkomisarza i zainteresowany nie zauważył (złapała korekta). Nie wszystko nam się udało, nie wszędzie dotarliśmy, nie każdy problem zgłębiliśmy. Ale nigdy nie byliśmy „gazetą dworską”, jak zdarza nam się słyszeć, zwłaszcza od tych, którzy nas nie czytają. Zawsze byliśmy gazetą policjantów. I taką pozostaniemy.

Elżbieta Sitek
zdjęcia z archiwów własnych



Lećmy po tytułach czyli przegląd z przymrużeniem oka

Skoro opublikowaliśmy ponad 1300 artykułów, to znaczy, że powstało tyleż tytułów. Oj, bolała nieraz głowa, żeby wymyślić coś oryginalnego!
Dziś, przeglądając 50 numerów, można czasami nieźle się ubawić. A zatem lećmy po tytułach…

TAJEMNICZE, MAKABRYCZNE, NIELOGICZNE

Bywały tytuły tajemnicze: Samobójca, profesor i Policja, Wujek, czyli bank w bańkach i tytuły makabryczne: Czułem się jak zwierzyna, Miłośnik krwi, Krwawy zbój, tytuły prowokacyjne: Poloneza czas skończyć, Honor tylko dla frajerów albo nielogiczne: Spada, ale rośnie.

Czasami tytułem chcieliśmy chytrze wprowadzić czytelnika w błąd.
15 tysięcy na jednego to tytuł artykułu nie o superpremii, lecz o zabezpieczeniu wizyty papieża Benedykta XVI. Patrzę, biorę igłę i heja! zapowiada artykuł nie o szalonej pielęgniarce ganiającej pacjentów ze strzykawką po korytarzu, lecz o policyjnym judoce z Poznania, którego hobby to… haftowanie.

Trafiony popiersiem to artykuł nie o bójce, podczas której delikwent dostał w głowę popiersiem Lenina, lecz o wpływie polityki na obsadę stanowisk w Policji. W tym przypadku we Włoszczowie. Czyje to było popiersie? Kto nie pamięta – odpowiedź w numerze 46.

(…)

KOLOROWE, CZYLI NIEBIESKIE

Jeśli w tytułach naszych tekstów pojawiał się kolor, był to oczywiście, a jakżeby inaczej, kolor niebieski lub granatowy. Mieliśmy więc Różne odcienie granatu, Granatową rewolucję, Marzenia granatowego mundurka, Błękitne czy szare?, Niebieskiej rewolucji ciąg dalszy…, Niebieskie karty, Cienką niebieską linię, Niebieskie muzykowanie, Skrzydła w kolorze blue, a nawet Tort w kolorze blue.

Był też Niebieski opiekun, który jest „mężny, odważny, sprawiedliwy, przychodzi z pomocą słabszym” i ten tytuł nie odnosił się bynajmniej do dobrego pana policjanta, który przeprowadza staruszki przez jezdnię, tylko do… Michała Archanioła, patrona Policji.

PRZEPOWIEDNIE?

Uczciwi nie muszą się bać – tytuł wywiadu z dyrektorem BSW. Niestety, nie zawsze się to sprawdza w policyjnej rzeczywistości. Może dlatego, że artykuł był w numerze 13…
Stres mi niestraszny – tytuł wywiadu z komendantem Kornatowskim był jak przepowiednia. Oj, przydała mu się później taka dewiza, przydała…

Nie ustąpię! – tytuł wywiadu z ministrem Ludwikiem Dornem brzmi dziś jak ostrzeżenie. Nie ustąpisz, to cię zwolnią…
Cudów nie obiecuję! – tytuł wywiadu z wiceministrem Adamem Rapackim. Oj, niepolitycznie, bo jakby pod prąd w stosunku do pana premiera… I kto to wymyślił te „cuda” w tytule? Obecna redaktor naczelna? Oj, to chyba ja popłynęłam pod prąd…

Kij ma dwa końce – wywiad z komendantem gen. insp. Matejukiem. Wieloznaczne. Czas pokaże, czy to tytuł wizjonerski. I w jakim zakresie.
I wreszcie Może być tylko lepiej – wywiad z ministrem Grzegorzem Schetyną. Oby kiedyś dał się zakwalifikować do samospełniających się przepowiedni. Amen.
Albo lepiej: koniec, kropka.

Elżbieta Sitek

Jest to fragment artykułu. Całość w tradycyjnej, drukowanej wersjii miesięcznika „Policja 997”.

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)