Na co dzisiaj nas nie stać

–  Każda instytucja, każda spółka, która stosuje nowoczesne metody zarządzania, zarządza również kosztami. Wydatki Policji są szczególne, bo pochodzą z budżetu państwa – z podatków. Dlatego winni jesteśmy ze szczególną troską te pieniądze wydawać. Wiemy, jakie są funkcje i zadania Policji. Mamy je realizować z optymalnym wykorzystaniem możliwości i środków – w rozmowie z Ireną Fedorowicz mówi insp. Andrzej Trela, zastępca komendanta głównego Policji ds. logistyki.

Pierwszy problem to transport?

– Nie podlega dyskusji fakt, że rocznie policyjne samochody przejeżdżają ponad 355 milionów kilometrów. Jak to zrealizujemy, zależy od organizacji. Może być tak, jak było zawsze, ale gospodarkę transportową można zmodyfikować.

Jak?

– Policja ma łącznie 20 tysięcy pojazdów, można byłoby wszystkich policjantów wysłać nimi na wycieczkę. Poddałem wnikliwej analizie wszystkie koszty, z uwzględnieniem liczby zatrudnionych, przejechanych kilometrów itp. I okazało się, że podobny poziom usług jest zapewniany przy bardzo dużym zróżnicowaniu kosztów.

Kiedy pojawiają się problemy z pieniędzmi, wtedy zły przełożony, podkreślam: zły przełożony, zaczyna wprowadzać limity. Ogranicza: masz przejechać 10 czy 15 kilometrów. To jest najgorsza rzecz z możliwych. Bo ze struktury kosztów transportu wynika, że na 320 milionów złotych, które w ubiegłym roku wydano na całą gospodarkę transportową Policji, paliwo stanowi tylko 148 mln. Na tym nie można oszczędzać. Tyle paliwa potrzeba, żeby przejechać 355 mln km. Racjonalizacja kosztów powinna nastąpić gdzie indziej.

Okazuje się, że jest za dużo samochodów, za dużo starych samochodów, średni roczny przebieg policyjnego auta to niecałe 15 tysięcy kilometrów. A minimum powinno być 25 tys. km rocznie. Średnio samochód w Policji przejeżdża dziennie niewiele ponad 40 km, a powinien ponad 70. Dlaczego tak się dzieje? Bo jest anachroniczne, złe zarządzanie.

To co zrobić, sprzedać samochody?

– Musi ich być mniej, muszą więcej jeździć. Część samochodów w ogóle nie jeździ. A koszty stałe: obsługa, przeglądy, ubezpieczenie, przez to rosną. W niektórych województwach w dodatku jest tak, że KWP ma jeden samochód na czterech policjantów, a komendy powiatowe jeden na ośmiu czy więcej. Tymczasem w KWP nie ma tylu interwencji i czynności. „Produkcja” jest w komendzie miejskiej, powiatowej czy w komisariacie. I tam powinny być samochody. Bo tam będą jeździć.

Stacji obsługi jest około 50. W niektórych województwach trzeba do stacji jechać 100 czy 150 km od jednostki. I policjant tam jedzie, zostawia samochód, sam musi wrócić, Policja płaci mu delegację, nie ma go w służbie. Same straty. Powstaje pytanie, czy tak rozbudowana baza zaplecza technicznego jest potrzebna. Jeśli rachunek ekonomiczny wskazuje, że to ma sens, trzeba zachować stacje. Jeśli nie, trzeba zmienić rozwiązania.

Komendanci wojewódzcy mają o tym decydować?

– A kto jest gospodarzem? Oczywiście, że oni. Koszt jednego kilometra jest wskaźnikiem obiektywnym, stosowanym wszędzie, gdzie jest transport. I nie ma przeciwwskazań, by stosować go w Policji. Są województwa, gdzie flota jest zarządzana modelowo.

Z mniejszych województw to świętokrzyskie, lubuskie, a z dużych dolnośląskie, pomorskie czy mazowieckie. Tam koszt jednego kilometra nie przekracza 70 groszy. Ale są i takie, jak woj. podlaskie, gdzie jeden kilometr kosztuje 1,25 zł, komenda główna, gdzie jest 1,44 zł, oraz szkoły Policji, w których koszt kilometra przekracza 8 złotych.

To już taniej jeździć taksówką.

– Tak, to analiza makroskali. Teraz komendanci wojewódzcy muszą dokonać analizy struktury kosztów. I zastanowić się, kto jest dla kogo. Bazy transportu, wydziały i inne struktury dla policjanta, czy policjant dla nich. Są warsztaty, w których jeden mechanik naprawia rocznie 29 samochodów i takie, gdzie jest 1,9 na rok!

A nowe auta kia cee’d – dokąd powinny jeździć? Do warsztatów czy do autoryzowanych stacji?

– Powinien decydować komendant wojewódzki, rachunek ekonomiczny i zdrowy rozsądek. Powinien jechać tam, gdzie jest lepiej, szybciej i taniej.

Jednym z konstruktywnych pomysłów marcowej narady komendantów wojewódzkich był ten dotyczący nienormowania zużycia paliwa.

– Od 1 kwietnia w 3-miesięcznym pilotażu uczestniczy sześć województw: podlaskie, pomorskie, lubelskie, łódzkie, świętokrzyskie, opolskie. Jeżeli producent mówi, że auto pali 7,5 litra na 100 km, a komendanci wojewódzcy ustalają, że ma palić 8, 8,5, a nawet 9,5 litra na 100 km, to wyjaśnia, dlaczego policjanci pracują na to, żeby auto nie spaliło mniej, bo obetną normę. A jak obetną normę, to… I tak dalej, i tak dalej.

Czego w tym roku nie będzie?

– Racjonalizacja w części polega na rezygnacji. Musimy się samoograniczać, na przykład w delegacjach służbowych. Wydatki na szkolenia ograniczamy do minimum. Musimy zrealizować priorytety: paliwo, utrzymanie systemów, wynagrodzenia i podwyżki dla policjantów i pracowników cywilnych.

Policjantom coś skapnęło, ale o podwyżkach dla cywilów jakoś nie słychać…

– Jak to? 2 proc. dla ksc, średnio 36 zł razy mnożnik. Dla pracowników niemnożnikowych też 2 proc. plus średnio 200 złotych na etat, czekamy na rozporządzenie. No i jest rezerwa celowa na dodatki ksc. Są czynione zabiegi, m.in. w komisji trójstronnej, żeby ją uruchomić. Policjanci dostali w kwietniu mundurówkę, to przecież łączny wydatek rzędu 200 mln złotych. Odpowiedzialność nakazuje, by pozostałe świadczenia pieniężne wypłacać wtedy, kiedy płynność finansowa na to pozwoli. Nie możemy doprowadzić do tego, by zabrakło na pensje.

Inne duże wydatki Policji, które zostały przeanalizowane?

– Korespondencja: ponad 26 mln złotych w zeszłym roku. Z tego ponad 6 milionów złotych wydaliśmy na listy polecone, a 20 milionów na zpo, czyli listy ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru. Czy zpo zawsze jest konieczne?

Oszczędzamy też papier…

– Jeśli są garnizony, w których roczne wydatki na materiały biurowe przekraczają średnio 300 złotych na osobę, a w komendach miejskich i powiatowych są na poziomie 50 złotych, to jest to postawione na głowie. To w KMP, KPP, KP prowadzi się postępowania, tam jest potrzebny papier. To są odwrócone proporcje. Przeanalizowaliśmy też koszty rozmów telefonicznych i inne wydatki. Nie po to, by się licytować, kto jest najlepszy, ale by wiedzieć, gdzie jesteśmy. By mieć bilans otwarcia.

Jako instytucja, Policja jest doskonała. Jeśli połączymy pomysły Gdańska, Wrocławia czy Kielc na transport, pomysł KSP na najniższe koszty postępowań przygotowawczych, pomysł Poznania na koszty przesyłek i Bydgoszczy na telefonię itd. i zastosujemy te standardy, nie będziemy mieli problemów z zarządzaniem kosztami.

Analizował Pan też koszty szkolnictwa policyjnego.

– Miesięczny koszt, nie licząc wynagrodzenia, tylko wydatki osobowe i rzeczowe, to 3 tys. złotych miesięcznie na osobę. Stąd przygotowane przeze mnie dwa projekty rozporządzeń, według których słuchacze będą ponosić koszty wyżywienia. Bo to nie tylko 13,5 zł, tzw. wsad do kotła, co daje 6,5 mln zł w skali roku. Do tego dochodzi 8,6 mln zł na 268 pracowników, w tym ośmiu policjantów, którzy zajmują się kuchniami (!).

Jeśli doliczyć do tego 2,5 mln zł rocznie na remonty kuchni i stołówek oraz koszty stałe – podatek od nieruchomości, energia itp., to mamy ponad 20 milionów złotych rocznie. Mamy w szkołach 5600 miejsc noclegowych. Na trzech słuchaczy przypada jeden logistyk, a na czterech – wykładowca. To nie są właściwe relacje. W takim stanie nie można trwać.

O ile kwestie transportu można zreorganizować szybko, to zmiana dotycząca żywienia w szkołach zajmie trochę czasu.

– Zmieniamy rozporządzenia. Nie ma innej drogi. Komendanci szkół też zastanawiają się, jak to rozwiązać. Dzisiaj publiczne szkoły i przedszkola również pobierają opłaty za wyżywienie. Być może przyjdzie jeszcze taki czas, że będzie nas na to stać. Ale dzisiaj nie.

To co zrobić? Wyrzucić tych 268 pracowników, a gary sprzedać? Co by Pan zrobił?

– Po pierwsze, dokonałbym badania rynku. A ten nie znosi pustki. Jest wiele możliwości świadczenia takich usług, ale nie będę podpowiadał. W akademii policyjnej w Madrycie, która ma rocznie 7 tysięcy absolwentów, jest zatrudnionych 37 pracowników. Wykładowcy i praktycy pracują na podstawie umowy zlecenia. Pytam więc, dlaczego CSP w Legionowie, które ma trochę ponad 1200 miejsc, zatrudnia prawie 800 pracowników.

Czy policjanci, którzy pracują w szkołach, mają takie same warunki służby, jak policjanci w komisariacie czy komendzie powiatowej? Przepracowałem tam kilkanaście lat. I kiedy analizuję to wszystko, mam przed oczami właśnie tego policjanta. A uprawnienia emerytalne wszyscy mają takie same.

Sugeruje Pan, żeby darmozjadów przeczołgać po ulicach?

– Sugeruję, aby policjant, który prowadzi interwencje, który ściga bandytów, miał obsługę taką, jaka powinna być. Żeby nie liczył litrów i kilometrów. Powiedzmy jasno: wykorzystujemy policjantów do zadań, którymi oni w ogóle nie powinni się zajmować. W KGP ochroną obiektów zajmują się między innymi policjanci. Czy naprawdę funkcjonariusz ma otwierać szlaban?

Opracowaliśmy koncepcję przeorganizowania floty samochodowej w KGP. 23 obecnych kierowców dostanie propozycje pracy w wydziale zabezpieczenia obiektów. A 26 policjantów, którzy pracują w ochronie, z chęcią przyjmie komenda stołeczna, która ma ponad 700 wakatów. Do KSP wróci też 52 policjantów z Oddziałów Prewencji Policji, którzy teraz ochraniają obiekty KGP.

Pointa?

Wyobrażam sobie funkcjonowanie Policji bez logistyki: mając pieniądze, wszystkie te usługi można kupić na zewnątrz. Ale nie wyobrażam sobie państwa polskiego bez policjantów. Stąd moja determinacja. Albo ważniejsze jest dla nas utrzymanie w obecnym kształcie baz transportowych, albo umożliwienie policjantowi tego, co ma robić. Dla mnie odpowiedź jest oczywista.

Dziękuję za rozmowę.

zdj. Paweł Ostaszewski



TRANSPORT Policji w 2008 r.:


356 788,55 km – przejechały wszystkie pojazdy;
319 966 847 zł – koszty transportu ogółem, w tym:
148 mln zł – paliwo
43 mln zł – części zamienne
76,5 mln zł – zaplecze (w tym warsztaty)
52,3 mln zł – eksploatacja (w tym kierowcy);
0,90 zł – średni koszt 1 km (min. 0,58 zł KWP w Kielcach, maks. SP Katowice 8,19 zł)
15 tys. km – średni roczny przebieg

MATERIAŁY, WYPOSAŻENIE, SPRZĘT:

299 674 232,85 zł – koszty w 2008 r., w tym:
149 539 324,91 zł – materiały pędne i smary
11 012 090,31 zł – środki żywności

USŁUGI:

385 746 288,38 zł – w 2008 r., w tym:
26 193 077,91 zł – usł. pocztowe
11 387 729,37 zł – tel. komórkowa

SZKOLENIA w 2008 r.:

2 987 743,41 zł – koszty ogółem
484 576,47 zł – pracownicy korpusu służby cywilnej
143 599,52 zł – pracownicy bezmnożnikowi

PODRÓŻE SŁUŻBOWE w 2008 r.:

77 861 210,52 zł – krajowe
7 158 539,28 zł – zagraniczne (w tym 4,5 mln to koszty konwojów)

KOSZTY POSTĘPOWAŃ w 2008 r.:

17 342 947,78 zł – ekspertyzy, analizy, opinie biegłych
8 772 531,45 zł – badania osób zatrzymanych
6 032 322,63 zł – holowanie pojazdów zatrzymanych
4 842 739,41 zł – parkowanie pojazdów przetrzymywanych w celach dochodzeniowo-śledczych.

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)