Dostęp do broni - opinie o projekcie cd.

Do Sejmu wpłynął w lutym projekt ustawy o broni i amunicji, opracowany przez Komisję Nadzwyczajną „Przyjazne Państwo”. W poprzednich numerach „Policji 997” publikowaliśmy opinie czytelników na temat projektu. W tym numerze ciąg dalszy.

A jednak Policja

Jestem przeciwnikiem odebrania Policji uprawnienia do wydawania zezwoleń na posiadanie broni i przekazania go do organów administracji terenowej. Poza możliwościami wpływu na lokalną władzę środowisk, które nie powinny dysponować bronią, istotny jest też argument, że to organy Policji dysponują wiedzą operacyjną o tym, czy dana osoba daje rękojmię właściwego korzystania z prawa posiadania broni. Ze zrozumiałych względów informacje operacyjne nie mogą być przekazywane burmistrzom czy wójtom.

Wszystkie grzechy WPA

W mojej ocenie największą bolączką środowiska strzeleckiego jest stosowanie przez organy Policji zbyt dowolnej wykładni art. 10 ustawy o broni i amunicji. Niewątpliwie wydawanie pozwoleń na broń powinno być fakultatywne. Nie ma jednak wspólnej, obowiązującej w całym kraju pragmatyki, a decyzje wydziałów postępowań administracyjnych komend wojewódzkich w podobnych sprawach różnią się od siebie. Fakultatywność staje się tylko narzędziem ograniczającym, limitującym, z nadrzędnością funkcji reglamentacyjnej.Można przytoczyć kilka trudnych do zaakceptowania i zrozumienia kwestii, które należałoby zmienić w działaniach wydziałów postępowań administracyjnych

(...)

Kontrowersyjne pomysły

Dotarły do mnie informacje, jakoby w dyskutowanych projektach ustawy stworzono możliwość przerejestrowywania broni, za odpłatnością, w licencjonowanych sklepach z bronią – by uniknąć osobistego stawienia się w siedzibie WPA, czasem znacznie oddalonej od miejsca zamieszkania. Myślę, że dla ułatwienia rejestracji zakupionej broni należałoby raczej zaproponować upoważnienie miejscowej jednostki Policji, której pracownik sprawdzi dokumenty, dokona odpowiednich zmian w legitymacjach posiadacza broni i prześle dokumenty do właściwego WPA.

Kolejnym w mojej ocenie niezbyt trafionym pomysłem zawartym w jednym z projektów jest obligowanie kandydatów na posiadanie broni do przechodzenia rozległych płatnych kursów czy szkoleń. Może to budzić zastrzeżenia związane z lobbingiem firm szkoleniowych na rzecz prawnego stworzenia dużej rzeszy klientów. Wydaje się, że dotychczas stosowany system egzaminów praktycznych zmuszających kandydata do wykazania się umiejętnością bezpiecznego i celnego posłużenia się bronią jest wystarczający.

podinsp. Adam Morawski, st. wykładowca Centrum Szkolenia Policji, trener i sędzia strzelectwa sportowego

Krok w dobrym kierunku

Sprawie proponowanych zmian w kwestii dostępności broni palnej przyglądam się od dłuższego czasu. W moim przekonaniu jest to krok w dobrym kierunku, głównie z powodu usunięcia urzędnikom państwowym pola do subiektywnej decyzji, a także z powodu większej liczby rodzajów pozwoleń. Wystarczy spojrzeć na doświadczenia innych krajów, w szczególności w bliskich nam kulturowo Czechach i Niemczech, gdzie społeczeństwa są ponad 10 razy bardziej „uzbrojone”, a liczba zabójstw jest mniejsza.

(...)

Paweł Małecki

(...)

Wszystkie opinie w tradycyjnej, drukowanej wersji miesięcznika „Policja 997”.


Strzelanie w stresowej sytuacji

Chciałbym podzielić się kilkoma refleksjami w nawiązaniu do artykułu „Lekcja z FBI” i wywiadu z Markiem Denhamem dotyczącym szkoleń strzeleckich policjantów w USA. Brałem udział w kursie Narodowej Akademii FBI w Akademii FBI w Quantico. Oczywiście, nie ma tam żadnych zajęć strzeleckich, ponieważ jest to szkolenie dla kadry kierowniczej organów ścigania z USA, ale specjalnie dla obcokrajowców zorganizowano szkolenie strzeleckie. Nie było to strzelanie do tarczy, tylko zaaranżowane, konkretne sytuacje. Zostaliśmy ubrani w maski, dostaliśmy glocki na amunicję ćwiczebną. Poza tym nie było żadnych ochraniaczy, poinformowano nas natomiast, że „postrzał się czuje”. Szkolenie przeprowadzał agent FBI, który był kiedyś członkiem „Hostage Rescue Team” (zespół do odbijania zakładników).

Nawiasem mówiąc, jest to jedyny pełnoetatowy zespół SWAT w całych Stanach. Pozostałe zespoły zarówno w FBI, jak i w policjach lokalnych, stanowych są nieetatowe. Facet pracuje w drogówce, prowadzi śledztwa albo robi jeszcze coś innego i z doskoku bierze udział w treningach i akcjach. I to w kraju, gdzie każdy przestępca może wyjąć AK‑47.

Wracając do strzelania – było ono zupełnie inne niż te, do których byłem przyzwyczajony. Pierwsza sytuacja polegała na tym, że staliśmy okolo 4–5 m od siebie i na sygnał mieliśmy wyciągnąć broń i strzelić do partnera naprzeciwko. Byłem tak zestresowany perspektywą tego, że oberwę i będzie „ałaaa”, że próbowałem strzelić, zapominając, że nie przeładowałem broni. Całe szczęście, że mój kolega z Cypru był jeszcze bardziej zestresowany i 2 razy nie trafił do mnie z 4 metrów. Potem szło lepiej i to ja trafiałem, ale ciągle byłem pod presją lekkiego stresu, że oberwę i zaboli. Do czego zmierzam: to faktycznie ma sens. Policjant uczy się reagować w stresowej sytuacji. Moim zdaniem tak naprawdę tylko w ten sposób można funkcjonariusza choć częściowo oswoić z sytuacją, którą może spotkać w służbie. Nawet osoba, która jest świetnym strzelcem na sucho, w realu może stracić głowę.

Pierwszy raz słyszę, że podobne strzelania organizuje się i u nas. Może w szkołach Policji, a uważam, że to powinien być oblig dla policjantów z pierwszej linii. Czy to nie byłoby tańsze, niż wystrzeliwanie kilogramów ołowiu do tarczy? Kwestia tylko zakupu osłon, pistoletów i amunicji. Nie trzeba nawet specjalnych pomieszczeń. Nasz trening w Quantico odbył się na zapleczu budynku, a raz jako osłony używaliśmy kontenera na śmieci.

Na koniec – młodzi agenci FBI, którzy są na szkoleniu podstawowym w Quantico, cały czas noszą atrapy broni, żeby się z nią oswoić.

Pozdrawiam
policjant
(imię i nazwisko do wiadomości redakcji)

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 3/5 (2)