Sądy orzekają, Policja płaci

Europejski nakaz aresztowania ułatwia ściganie przestępców i stawianie ich przed obliczem Temidy. Procedura jest prosta i szybka. Polskie sądy wydają najwięcej ENA na kontynencie. A za sprowadzenie do kraju każdego zatrzymanego za granicą w ramach ENA płaci Policja. Dużo płaci.

– Nie podzielam poglądu, by polskie ENA były niskiej jakości – mówi Józef Gemra, dyrektor Departamentu Współpracy Międzynarodowej w Prokuraturze Generalnej. – Utrzymujemy standardy międzynarodowe, a co do samych ENA uważam wręcz przeciwnie niż ci, którzy tak je krytykują. Według mnie niejednokrotnie nakazy wydawane przez polskie sądy stoją na wyższym poziomie merytorycznym niż te wystawiane w innych krajach.

Opinie o polskich ENA nie zawsze są tak pozytywne, choć chyba wszyscy przyznają, że nasze organy ścigania i wymiar sprawiedliwości otrzymały znakomite narzędzie do egzekwowania sprawiedliwości.

– Polskie przepisy o ENA są niezwykle transparentne, co jednak skutkuje tym, że, w mojej ocenie, za łatwo wydajemy naszych obywateli, na których ciąży ENA w innym kraju – mówi sędzia Jarema Sawiński, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Poznaniu (a także rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa). – Natomiast, na podstawie doświadczeń sądu poznańskiego, mogę ocenić, że procedura europejskiego nakazu aresztowania niezwykle przyspiesza proces odnajdywania sprawców. Pytanie tylko, czy przy ENA w tak dużym stopniu powinno kierować się obowiązującą w polskim sądownictwie zasadą legalizmu, a nie zasadą oportunizmu? W polskim sądownictwie zasada oportunizmu działa w bardzo ograniczonym zakresie. Mam jednak wrażenie, że powinna być stosowana w nieco większym stopniu. Ponoszone przez społeczeństwo koszty sprowadzenia do Polski sprawców drobnych czynów karalnych są niezmiernie wysokie i często niewspółmierne do wysokości kary. Owszem, wysokie koszty trzeba ponosić, jeśli ktoś zagraża społeczeństwu.

LEGALIZM CZY OPORTUNIZM?

W Polsce europejski nakaz aresztowania stosowany jest od 2005 roku. Warunki wydania ENA oraz sposób późniejszego przekazywania między państwami osób zatrzymanych w ramach tej procedury reguluje sześć europejskich i rodzimych aktów prawnych. Wśród nich znajduje się Decyzja Ramowa Rady z 13 czerwca 2002 roku w sprawie europejskiego nakazu aresztowania i procedury wydawania osób między państwami członkowskimi (Dz.U. Wspólnot Europejskich L190/1 z 18 lipca 2002 r.). Art. 2, pkt 2 zawiera katalog kilkudziesięciu rodzajów przestępstw, które: „(...) jeśli w wydającym nakaz państwie członkowskim zagrożone są karą pobawienia wolności lub środkiem zabezpieczającym o wymiarze co najmniej trzech lat (...), stanowią (...) podstawę, bez weryfikacji pod kątem podwójnej odpowiedzialności karnej za popełniony czyn, do przekazania na mocy europejskiego nakazu aresztowania”. Nie jest to zamknięty katalog przestępstw, wobec sprawców których stosuje się ENA, acz w praktyce wskazuje, wobec kogo powinno się to robić.

W większości krajów Europy Zachodniej organy wymiaru sprawiedliwości kierują się między innymi zasadą oportunizmu, czyli ekonomiki ścigania/procesu – zależnie od wagi sprawy. Przy błahych czynach karalnych, jeśli sprawca podjął współpracę ze śledczymi, dopuszcza się nie tylko tzw. zapiskowe działanie organów ścigania, ale też odstąpienie od procesu przez sąd.
Inaczej w Polsce, wymiar sprawiedliwości działa zgodnie z zasadą legalizmu, ta zaś wymaga bezwzględnego ścigania i stawiania przed sądem zarówno zabójcy, jak i nieumyślnego pasera, czyli osoby, która nieświadomie kupiła kradzioną rzecz.

KŁOPOTLIWI LIDERZY

Liczba wystawianych w Polsce ENA znacznie odbiega od liczby ENA wystawianych w innych państwach. Polskie sądy stały się liderami w wys-tawianiu ENA już w 2006 roku. Od 2005 r. do końca roku 2012 wystawiły ich 26 656. Rekordowy był rok 2009, kiedy rodzimy wymiar sprawiedliwości wystawił 4844 nakazy, podczas gdy wszystkie 27 państw ówczesnej UE wydało ich 15 827.
Czym to skutkuje? „Półki z polskimi ENA uginają się między innymi w Niemczech i Wielkiej Brytanii, bywa że powodują pewne zakłopotanie tamtejszych sądów i prokuratur. (...) Widzimy tam np. irlandzki Sąd Najwyższy, który stoi przed perspektywą wykonania kolejnego (polskiego – przyp. red.) ENA za kradzież telefonu komórkowego lub dwóch kurczaków, co, jak ustalono, będzie kosztowało tamtejszego podatnika każdorazowo 25 tys. euro. Widzimy sądy zmuszone pozbawić wolności osobę, której z najwyższą pewnością w ogóle nie wymierzy się kary pozbawienia wolności. Widzimy też, co jest inną kwestią, nakazy wydane przez polskie sądy, kiedy wystarczające byłyby względniejsze i tańsze środki pomocy prawnej” – pisał już w 2010 r., w artykule „Między zasadami legalizmu a proporcjonalności” na łamach rp.pl, dr hab. Adam Górski z Katedry Prawa Postępowania Karnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Od tego czasu liczba wystawianych ENA nieco spadła, choć wciąż Polska jest liderem w tej dziedzinie. W 2010 r. nasze sądy wydały 3724 nakazy, w 2011 r. – 3792 i w 2012 r. – 3266.

RYKOSZETEM W POLICJĘ

Większość zatrzymanych na podstawie ENA przywożonych jest do kraju konwojami lotniczymi. W 2012 roku było to 68,4 proc. ogółu przejętych (1368 osób); 31,6 proc. (631 osób) odebrano na przejściach granicznych i przewieziono w konwojach kołowych. Ogółem, choć w 2012 roku Policja przejęła o 41 osób mniej niż w 2011 roku, to konwojów było o 37 więcej: 709 – z tego 455 lotniczych i 254 konwoje po przejęciu na przejściu granicznym.

Transport lotniczy odbywa się na pokładach samolotów rejsowych (maksymalnie dwie osoby z trzema konwojentami) albo w wynajmowanych do tego celu wojskowych samolotach CASA i Hercules – w konwojach zbiorczych po kilkanaście, kilkadziesiąt osób. Zbiorczy konwój z Wielkiej Brytanii kosztuje około 40 tys. złotych; z Francji i Hiszpanii – 63 tys. Pozornie dużo, ale tak naprawdę wychodzą one o wiele taniej niż transportowanie zatrzymanych na podstawie ENA liniami rejsowymi. W 2012 r. koszt przywiezienia jednej osoby samolotem rejsowym wyniósł 7016 zł, podczas gdy w konwoju zbiorczym 940 zł.

– System konwojów zbiorczych wykonywanych wojskowymi samolotami transportowymi funkcjonuje od 2008 r. na podstawie porozumienia między MSW a MON – mówi mł. insp. Dariusz Minkiewicz, naczelnik Wydziału Konwojowego Biura Prewencji i Ruchu Drogowego KGP. – Wojskowymi samolotami przewożeni są do kraju rodacy zatrzymani na podstawie ENA w Wielkiej Brytanii, Francji, Hiszpanii i Holandii. W 2012 roku odbył się także jeden lot z Belfastu via Edynburg i jeden lot z Austrii. Niestety, ograniczenie w końcu roku przez wojsko godzin tzw. nalotów spowodowało, że 7 zaplanowanych konwojów zbiorczych musiało zostać odwołanych. Nie odebraliśmy przez to 120 osób. Procedura ENA przewiduje na przejęcie 10 dni od daty uprawomocnienia się decyzji w sprawie wykonania europejskiego nakazu aresztowania wydanej przez właściwy organ sądowy kraju, na terenie którego nastąpiło zatrzymanie. W szczególnych sytuacjach, gdy przekazanie w tym terminie uniemożliwiają okoliczności niezależne od państw przekazujących sobie osoby zatrzymane, oba kraje mogą uzgodnić nowy termin przekazania – kolejne 10 dni. Może tak też zdarzyć się z przyczyn natury humanitarnej, jeśli przekazanie w pierwotnym terminie zagrażałoby życiu lub zdrowiu osoby. Po upłynięciu tych terminów osoby zatrzymane na podstawie ENA powinny zostać zwolnione.

– Dla policjantów i prokuratorów ENA jest dobrodziejstwem, dzięki któremu mogą sięgnąć po osoby dawniej niemal nieosiągalne, chyba że po pokonaniu procedury ekstradycyjnej, która jest prawdziwą drogą przez mękę – mówi mł. insp. Robert Grządziel z Biura Międzynarodowej Współpracy Policji KGP.

Jest jednak i druga strona medalu. To nie Ministerstwo Sprawiedliwości, a Policja płaci za przytransportowanie przed oblicze rodzimej Temidy każdego zatrzymanego za granicą na podstawie ENA – niezależnie od tego, czy to groźny kryminalista, czy złodziej dwóch kurczaków. Na konwoje lotnicze, czyli sprowadzenie do kraju 1368 osób, Policja wydała w zeszłym roku 5 107 604 zł.

PRZEMYSŁAW KACAK
przemyslaw.kacak@policja.gov.pl
zdj. Andrzej Mitura



Historia jednego konwoju

13 konwojowanych było na pokładzie wojskowego Herculesa z Londynu do Warszawy, lot zbiorczy z 4 lipca 2013 r., w którym uczestniczył fotoreporter „Policji 997”.

Na transportowanych ciążyło łącznie 25 zarzutów, w tym:
13 – przeciwko mieniu (w tym 4 dotyczyły rozboju),
4 – przeciwko wiarygodności dokumentów,
4 – przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji (prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu, w tym jeden zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczki z miejsca wypadku),
2 – przeciwko wolności seksualnej (zarzuty zgwałcenia),
1 – przeciwko życiu i zdrowiu,
1 – przeciwko wymiarowi sprawiedliwości (znęcanie się nad osobą pozbawioną wolności).


Dura lex, sed lex, czyli ENA, które mogą zadziwić

* Przywłaszczenie w 2004 roku elementów stalowych byłego rusztowania wartości 1200 zł (ENA z 2006 r.).
* Kradzież 10 sztuk piór kulkowych wartości 700 zł w 2005 r. (ENA z 2012 r.).
* Znieważenie funkcjonariuszy Policji i posiadanie 0,083 grama amfetaminy w 2003 r. (ENA z 2013 r.).
* Kierowanie rowerem po drodze publicznej w stanie nietrzeźwości w 2010 i 2012 r. (ENA z 2013 r.).
* Nie powrócił z przepustki jednorazowej w 1994 r. (ENA sądu wojskowego z 2009 r.).


ENA krok po kroku

I.a. Sprawca popełnia na terenie Polski przestępstwo, a następnie opuszcza granice kraju (99,9 proc. przypadków ENA).

I.b. Sprawca popełnia przestępstwo poza granicami naszego kraju, ale na szkodę np. polskiej placówki dyplomatycznej.

II. Jeśli istnieje podejrzenie, że sprawca przebywa na terytorium państwa członkowskiego Unii Europejskiej, sąd okręgowy może wydać Europejski Nakaz Aresztowania. Przesłanki negatywne, które tę możliwość wykluczają:
– zarzucane przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności do roku lub
– ENA miałby zostać wydany w celu odbycia kary pozbawienia wolności w wymiarze do 4 miesięcy.

III.a Jeśli miejsce pobytu sprawcy nie jest znane, prokurator, a w postępowaniu sądowym sąd okręgowy, przesyła odpis ENA do Biura Międzynarodowej Współpracy Policji KGP z wnioskiem o wszczęcie poszukiwań międzynarodowych.

III.b Jeśli miejsce pobytu sprawcy jest znane, prokurator, a w postępowaniu sądowym sąd okręgowy, przekazuje go bezpośrednio organowi sądowemu państwa wykonania nakazu.

IV. Sąd bądź prokurator wprowadza informację o tym do Systemu Informacyjnego Schengen (SIS). Umieszczony w nim wpis jest równoznaczny z wydaniem ENA.

V. Poszukiwany zostaje zatrzymany przez policję kraju, w którym przebywa. Polski sąd wysyła oryginały dokumentów ENA do właściwego organu prokuratorskiego/sądowego w kraju, na terenie którego nastąpiło zatrzymanie.

VI. Właściwy organ sądowy w kraju zatrzymania rozstrzyga o wykonaniu ENA, jeśli nie zachodzą negatywne przesłanki określone w Decyzji Ramowej Rady z 13 czerwca 2002 roku w sprawie europejskiego nakazu aresztowania i procedury wydawania osób między państwami członkowskimi. W przypadku odmowy wykonania musi podać jej przyczyny.

VII. Jeśli zatrzymany wyraża zgodę na przekazanie do kraju, w którym wystawiono ENA, przekazanie następuje niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 10 dni. W przeciwnym wypadku właściwy organ sądowy kraju, na terenie którego nastąpiło zatrzymanie, ma 60 dni na rozpatrzenie sprawy i podjęcie decyzji. W szczególnych przypadkach termin ten może być przedłużony o 30 dni.

VIII. Decyzja organu sądowego w kraju, na terenie którego nastąpiło zatrzymanie, wraz z uzasadnieniem trafia do organu sądowego w Polsce. Do Biura Międzynarodowej Współpracy Policji KGP wpływa natomiast zgoda na przekazanie osoby. BMWP powiadamia Wydział Konwojowy Biura Prewencji i Ruchu Drogowego KGP, który organizuje: konwój lotniczy – rejsowy lub zbiorczy, konwój kołowy z przejścia granicznego, na którym przekazane będą osoby zatrzymane, albo konwój morski.

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: -6.4/5 (1)