Grób insp. Sobolewskiego odnowiony

Grób insp. Władysława Sobolewskiego, ojca polskiej kryminalistyki, jest już odnowiony. Uroczystość odsłonięcia odremontowanego nagrobka odbyła się 4 października br. na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.

O katastrofalnym stanie grobu pisaliśmy dwa lata temu. Pilotowaliśmy sprawę od początku, śledząc poczynania policjantów zaangażowanych w ocalenie pamięci o insp. Sobolewskim.

STOWARZYSZENIE

Najpierw było ich dwóch: Andrzej Sprycha i Paweł Marchliński. To dzięki ich uporowi powołano Stowarzyszenie Opieki nad Grobami Policjantów na Wschodzie, które 1 września ub.r. uzyskało osobowość prawną. To oni odszukali nagrobek na lwowskim cmentarzu i pierwsi podjęli się jego uporządkowania. To od nich dowiedzieliśmy się o stanie grobowca. O działaniach dwóch polskich oficerów Policji pisaliśmy szerzej w listopadzie 2011 r. w artykule „Ocalmy grób insp. Sobolewskiego”.

W ubiegłym roku na cmentarz do Lwowa udała się także delegacja Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie, gdzie główna aula nosi imię insp. Władysława Sobolewskiego.

OJCIEC POLSKIEJ KRYMINALISTYKI

Inspektor Policji Państwowej dr praw Władysław Sobolewski urodził się 25 marca 1890 r. we Lwowie. W rodzinnym mieście skończył studia prawnicze i rozpoczął praktykę. W czasie I wojny światowej został powołany do wojska. W 1918 r. ochotniczo wstąpił do oddziałów Obrony Lwowa. We wrześniu 1919 r., a więc niemal zaraz po powstaniu Policji Państwowej znalazł się w jej szeregach. Służył jako oficer inspekcyjny, był także komendantem Głównej Szkoły Policyjnej i Szkoły Oficerskiej w Warszawie. Brał udział w specjalistycznych kursach w Wiedniu, studiował kryminologię w Instytucie Nauk Policyjnych przy Uniwersytecie w Lozannie. Od 1931 r. był kierownikiem Laboratorium Policyjnego w Centrali Służby Śledczej w Warszawie.

Władysław Sobolewski był pionierem polskiej kryminalistyki. To dzięki jego badaniom i pracom do powszechnego stosowania weszły naukowe ekspertyzy broni palnej, pocisków i łusek. Był specjalistą w zakresie mechanoskopii, fotografii kryminalistycznej, daktyloskopii, pisma ręcznego i maszynowego. Zmarł nagle 4 października 1937 r., prowadząc wykład dla oficerów Wojska Polskiego. Jego pogrzeb we Lwowie zgromadził przedstawicieli najwyższych władz, hierarchów kościelnych, luminarzy nauki i kierownictwo Policji Państwowej.

GRÓB

Miejsce doczesnego spoczynku ojca polskiej kryminalistyki, mimo że znajduje się przy głównej alei lwowskiej nekropolii, którą przechodzą niemal wszystkie polskie wycieczki, odwiedzając groby Marii Konopnickiej czy Gabrieli Zapolskiej, przez kilkadziesiąt lat było zapomniane. Grobowiec zarósł krzakami i powoli zaczął się rozsypywać. Teraz został odnowiony.

– Zdążyliśmy z pomocą w ostatniej chwili, nie wiem, czy nagrobek przetrwałby kolejną zimę – mówi Andrzej Sprycha, prezes Stowarzyszenia Opieki nad Grobami Policjantów na Wschodzie, na co dzień naczelnik Wydziału Bezpieczeństwa Osobowego Gabinetu Komendanta Głównego Policji.

– W lipcu br. podpisaliśmy z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych umowę o przekazaniu dotacji celowej – 20 tys. zł – na renowację grobowca. Prace ruszyły od razu. W rocznicę śmierci insp. Władysława Sobolewskiego mogliśmy zorganizować uroczystość przy odnowionym grobowcu.

CEREMONIA

4 października br. na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie spotkali się przedstawiciele Stowarzyszenia Opieki nad Grobami Policjantów na Wschodzie, Fundacji Dziedzictwo Kresowe, Stowarzyszenia Historycznego „Na Posterunku”, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zarówno polskiego, jak i ukraińskiego, Komendy Głównej Policji, milicji ukraińskiej, Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie oraz Lwowskiego Państwowego Uniwersytetu Spraw Wewnętrznych MSW Ukrainy. Licznie przybyli rodacy mieszkający we Lwowie. Obecny był konsul generalny RP we Lwowie, ambasador tytularny Jarosław Drozd. Delegacje złożyły wieńce i zapaliły znicze. Przy grobie wartę honorową zaciągnęli policjanci z WSPol. w Szczytnie i Stowarzyszenia Historycznego „Na Posterunku”. Modlitwę przy grobie poprowadził o. Władysław Lizun, proboszcz parafii św. Antoniego we Lwowie.

Tego samego dnia po południu wszyscy uczestniczyli w mszy świętej w kościele św. Antoniego, odprawionej w intencji śp. Władysława Sobolewskiego.

– Chcemy teraz wystąpić z oficjalnym pismem do Stowarzyszenia Przewodników Lwowskich, aby grobowiec wybitnego oficera przedwojennej policji był uwzględniany w programie zwiedzania Cmentarza Łyczakowskiego – mówi Paweł Marchliński, wiceprezes Stowarzyszenia Opieki nad Grobami Policjantów na Wschodzie, na co dzień ekspert Biura Służby Kryminalnej KGP. – Ale to nie wszystko – mamy już w planach rewitalizację mogiły siedmiu nieznanych z imienia i nazwiska policjantów, którzy 20 września 1939 r. zostali rozstrzelani przez załogę radzieckiego czołgu. Grób znajduje się w Kurowicach. Został wzniesiony i ocalony dzięki miejscowym Polakom. Pierwsza tablica, która przypominała tragedię, powstała w latach 90. ub.w. dzięki nieżyjącemu już Eugeniuszowi Cydzikowi, wieloletniemu prezesowi Polskiego Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie. Razem ze Stowarzyszeniem Historycznym „Na Posterunku” będziemy starali się dojść, skąd mogli być ci policjanci, ustalić ich personalia i doprowadzić do odnowienia ich grobu. 

PAWEŁ OSTASZEWSKI
pawel.ostaszewski@policja.gov.pl
zdj. z archiwum Stowarzyszenia Opieki nad Grobami Policjantów na Wschodzie
 


Lubelscy policjanci na Ukrainie

Policyjni związkowcy z Lubelskiego pamiętają o grobach przedwojennych stróżów prawa, które zostały za wschodnią granicą. Co roku odwiedzają cmentarze i pojedyncze mogiły, ratując je od zapomnienia.

W dniach 19–20 września 2013 roku przedstawiciele Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów województwa lubelskiego byli na  Ukrainie już po raz siedemnasty. Celem podróży było odwiedzenie cmentarzy, na których znajdują się groby funkcjonariuszy Policji Państwowej, którzy oddali życie w obronie obywateli II RP.

W Kowlu, mimo padającego deszczu, uporządkowano wcześniej odnowionych 30 grobów, zapalono znicze oraz złożono wiązanki kwiatów. Renowacja tutejszych nagrobków przywróciła kowelskiej nekropolii pierwotny wygląd.

Na cmentarzu we Włodzimierzu Wołyńskim uporządkowano pięć grobów policjantów, którzy stracili życie, wykonując czynności służbowe. Cztery groby zachowały się w dobrym stanie, potrzebne są jedynie drobne prace konserwatorskie, natomiast jeden wymaga poważniejszych prac murarskich i kamieniarskich.

Tuż przy Włodzimierzu Wołyńskim znajduje się Kisielin – kiedyś miasto (to tam 11 lipca 1943 roku, w tzw. krwawą niedzielę, rozegrały się wypadki, które stały się symbolem rzezi wołyńskiej –  z rąk UPA zginęło 90 Polaków – red.), obecnie upadająca wieś. W jej centrum znajduje się cmentarz, niedawno ogrodzony. Zarośnięty jest jednak całkowicie młodym drzewostanem. W centralnej części cmentarza odkryto grób zmarłego tragicznie przedwojennego policjanta. Opiekę nad tym miejscem sprawuje Zarząd Terenowy NSZZ Policjantów w Hrubieszowie.

Ostatnim miejscem odwiedzonym przez lubelskich związkowców był cmentarz w Lubomlu, na którym znajduje się kwatera post. PP Józefa Snochowskiego, lat 28, i post. PP Władysława Biegańskiego, lat 30, którzy ponieśli bohaterską śmierć w walce z bandytami. Kwatera jest odnowiona i ogrodzona betonowym płotem dzięki Zarządowi Terenowemu NSZZ Policjantów w Parczewie i ukraińskim milicjantom z Komendy Rejonowej Milicji w Lubomlu. Lubelscy policyjni związkowcy wspólnie z ukraińskimi milicjantami złożyli wiązankę przy pomniku poległych ukraińskich milicjantów pod Komendą Rejonową Milicji w Lubomlu.

– Prace konserwatorskie i poszukiwawcze na Ukrainie nie mogłyby się odbyć, gdyby nie nasz serdeczny przyjaciel Anatol Sulik. W tym miejscu składamy serdeczne podziękowania lubelskiemu komendantowi wojewódzkiemu Policji inspektorowi Michałowi Domaradzkiemu za udzielone wsparcie – mówią związkowcy. 

SŁAWOMIR TELEON
zdj. autor

 

Zapalmy dla Nich znicze

Od ubiegłorocznych Zaduszek zmarły trzy bohaterki naszych artykułów. Wszystkie doświadczyły w życiu wielu krzywd, tragedii związanych ze stratą ojca lub męża policjanta, także poniewierki zesłania i trudnego powrotu do ojczyzny. Nigdy nie poddały się, zawsze wierzyły w lepszą przyszłość i znały cel swojej pielgrzymki.

Zapalmy dla Nich znicze.

19 listopada 2012 r. zmarła Krystyna Brydowska, córka asp. PP Feliksa Miszczaka. Była członkiem Zarządu Warszawskiego Stowarzyszenia Rodzina Policyjna 1939, wiceprezes Zarządu Federacji Rodzin Katyńskich. Pracowała w Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Z jej ramienia koordynowała prace związane z budową cmentarzy ofiar zbrodni katyńskiej. O Krystynie Brydowskiej pisaliśmy w artykule „Łzy Krystyny” w listopadzie 2009 r. Jako trzyipółletnie dziecko straciła ojca, który został zamordowany w Kalininie wiosną 1940 r. Trzy lata później zmarła Jej mama. Sieroty po policjancie wychowywała babcia. Krystyna Brydowska zmarła w wieku 78 lat po ciężkiej chorobie.

19 maja 2013 r. zmarła najstarsza wdowa katyńska Zofia Romanowska. Jej mężem był asp. Antoni Romanowski, który, podobnie jak ojciec Krystyny Brydowskiej, trafił do niewoli sowieckiej, do obozu w Ostaszkowie. Jeńcy tego obozu leżą na Polskim Cmentarzu Wojennym w Miednoje. O pani Zofii pisaliśmy w materiale „Przepraszamy, że tak późno” w październiku 2011 r., relacjonując galę wręczenia medali „Wdowom katyńskim” na Zamku Królewskim w Warszawie oraz w lipcu br. po Jej śmierci.

14 sierpnia 2013 r. zmarła Henryka Milewska, córka st. post. Emila Drobika, kresowiaczka, sybiraczka, członkini WSRP 1939 i Związku Sybiraków. O Niej i historii Jej rodziny pisaliśmy w październiku 2007 r. w artykule „Ojciec nie wrócił”. Emil Drobik, przedwojenny policjant, został wydany bolszewikom przez ukraińskiego milicjanta, który wcześniej ukrywał go, pobierając za to opłatę. Nie wiadomo, jak i gdzie zginął. Żona i córka policjanta zostały wywiezione w kazachski step. Do Polski wróciły w 1946 r. Henryka Milewska zmarła w wieku 88 lat.

Paw

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)