O testach i szkoleniu

Komendant główny Policji

– Policja jest w stanie ciągłej reorganizacji. Dzisiaj zasadniczy temat to bezpieczeństwo ruchu drogowego. To jeden z priorytetów, wpisany na drugiej pozycji. W ruchu drogowym w całej Polsce przybyły 1173 etaty. Same etaty nie pracują, trzeba je zapełnić ludźmi. Podpisałem pismo, w którym proszę komendantów o zwiększenie liczby patroli ruchu drogowego przez stworzenie patroli mieszanych: jeden policjant rd, w pełni przeszkolony w zakresie nadzoru nad ruchem drogowym i uprawniony do stosowania urządzeń, które są do tego nadzoru niezbędne, i drugi – z innych pionów. W tym czasie komendanci będą szukać kandydatów do policji ruchu drogowego. Może zgłoszą się sami, może zarażą się dobrą robotą? Do połowy roku chcemy zejść do dziesięciu procent wakatu w ruchu drogowym, a na koniec roku chcielibyśmy, żeby nie przekraczał on pięciu procent.

Szukamy rozwiązań, jak tych nowych funkcjonariuszy rd wyszkolić i wyposażyć. Na razie szkolimy ich głównie w CSP w Legionowie. Ale po wakacjach będzie wyremontowany akademik szkoły w Słupsku, co da 400 dodatkowych miejsc. Warto powiedzieć, że w KGP, pod kierownictwem dyrektora insp. Tomasza Szankina, działa zespół, który opracowuje wieloletnią koncepcję szkolenia i doskonalenia zawodowego policjantów. Na razie bilansujemy potrzeby szkoleniowe i bazę, jaką dysponujemy. Chcemy docelowo móc stwierdzić, ilu potrzebujemy miejsc szkoleniowych, które – przy pełnym wykorzystaniu – zapewnią nam przeszkolone kadry we wszystkich pionach.

Chcemy przywrócić specjalizację szkół Policji i postawić na wiedzę policjantów. Weryfikacja wiedzy będzie otwierała możliwość awansowania. Na przykład szkoły oficerskie – będą dostępne dla tych, którzy przejdą konkurs. Zespół, o którym wspomniałem, pracuje nad projektem powrotu do egzaminów: podoficerskiego i aspiranckiego. Możliwość uzyskania wyższego stopnia, wyższego etatu byłaby powiązana ze sprawdzeniem wiedzy i umiejętności. Może nie zawsze z koniecznością przejścia szkolenia, ale na pewno z koniecznością przyswojenia konkretnej wiedzy i sprawdzenia jej przed komisją. Możemy zaproponować alternatywę: kurs i egzamin albo materiał do opanowania i egzamin.

Mówimy o szkoleniu. Tymczasem w internecie znowu krąży filmik młodego człowieka, który sprawdza umiejętności policjantów – tym razem za pomocą ciastka udającego telefon. Jestem zdania, że nie należy wpisywać się w konwencję, którą ten człowiek proponuje, bo on ewidentnie prowokuje. Traktujmy go z uśmiechem i poczuciem humoru, postępujmy zgodnie z prawem, ale nie dajmy się sprowokować. Przypominam, że policjanci mają rozum, wiedzę i powinni z nich korzystać. Jeśli ktoś żartuje, to się uśmiechnijmy, ale jeśli łamie prawo, to je egzekwujmy.

Dużo poważniejszym testem dla Policji jest „kryterium Mariusza T.”. Od wielu miesięcy przygotowywaliśmy się do sytuacji, która nastąpiła 11 lutego. W styczniu podpisałem porozumienie z dyrektorem generalnym Służby Więziennej o wymianie informacji o osobach, w stosunku do których SW będzie wnioskowała o objęcie procedurami wynikającymi z nowej ustawy (http://dziennikustaw.gov.pl/du/2014/24/1 – red.). To przecież nie tylko casus pana T. Powołaliśmy koordynatora w komendzie głównej i koordynatorów w województwach po to, by realizacja tych procedur przebiegła właściwie.

Kiedy zakład karny opuszcza osoba, wobec której orzeczono nadzór – instytucję nową, pochodzącą z prawa cywilnego, a nie karnego – musimy być na to przygotowani. Nie ma na razie aktów wykonawczych do nowej ustawy, musimy więc działać niezwykle rozważnie, ale i skutecznie. Zresztą zgodnie z obowiązującym prawem prowadzimy działania rozpoznawcze i nadzorcze wobec różnych osób, które mogą zagrażać bezpieczeństwu i życiu innych. Ponieważ jednak jest to rzecz nowa i wrażliwa społecznie, staramy się realizować ją jak najlepiej. Tym bardziej że, z uwagi na medialny rozgłos sprawy Mariusza T., działaliśmy trochę w światłach kamer.

Mieliśmy informacje o tym, że na wolności może mu coś zagrażać, a on również może być zagrożeniem. Dobrym rozwiązaniem była ochrona. Wyraził na nią zgodę i objęliśmy go działaniami ochronnymi, więc formy i metody naszego działania nie są już jawne. Jak długo to potrwa? Tyle, ile będzie trzeba. Niektórzy pytają: ile to kosztuje, ilu funkcjonariuszy jest zaangażowanych? Robimy to własnymi siłami, finansujemy z własnego budżetu. Uważamy, że lepiej zapobiegać, niż ścigać, a – w najgorszym wypadku – ponosić olbrzymie koszty społeczne.

Przestępcy po odbyciu kar wychodzą. Ustawa, która możliwość pracy terapeutycznej z osobami, które nie w pełni zostały wyleczone i nie w pełni nadają się do powrotu do społeczeństwa, jest próbą rozwiązania tego problemu. Uważam, że to lepsze niż nierobienie niczego.

Wysłuchała IF
zdj. Andrzej Mitura


Szybciej, lepiej, efektywniej

Rozmowa z mł. insp. dr. Waldemarem Krawczykiem, dyrektorem Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji

W listopadowym numerze magazynu „Policja 997” zapowiadaliśmy reorganizację pionu kryminalistyki. Co udało się zrobić?

– Od tamtego czasu zmieniło się bardzo dużo. Komendant główny Policji podpisał koncepcję funkcjonowania laboratoriów kryminalistycznych, w której wszystkie zapowiadane zmiany zostały przekazane do realizacji. Poza tym 4 lutego weszło w życie Zarządzenie nr 3 Komendanta Głównego Policji z 17 stycznia 2014 roku w sprawie uprawnień do wydawania opinii oraz wykonywania czynności w policyjnych laboratoriach kryminalistycznych, które jest ważnym elementem reorganizacji.

Podstawowym celem zmian było ujednolicenie kryminalistyki. Można powiedzieć, że plan został wykonany.

– W ostatnich latach każde laboratorium działało trochę na własny rachunek, nie było żadnej spójnej wizji, a technicy byli zupełnie oderwani od całości. 17 laboratoriów mniej lub bardziej współpracujących, CLKP jako odrębny byt i technicy porozrzucani po kraju. Teraz mamy jedną spójną strukturę. Od pierwszego stycznia nad technikami nadzór merytoryczny sprawują laboratoria wojewódzkie i w każdym z nich jest koordynator do spraw techników kryminalistyki. Poza tym wszystkie laboratoria kryminalistyczne muszą współpracować z CLKP, ponieważ to CLKP ma uprawnienia do decydowania o tym, jakie specjalności kryminalistyczne w danym laboratorium mogą się rozwijać, a które powinny być zlikwidowane. I to jest istota procesu regionalizacji i specjalizacji badań. Planujemy zakończyć go w ciągu dwóch lat, do końca 2015 roku.

Co te zmiany oznaczają dla pracowników?

– Regionalizacja i specjalizacja badań wiąże się z przekwalifikowaniem części osób, z tym że część będzie musiała odejść, ale będą i takie miejsca, gdzie trzeba będzie zatrudnić nowych pracowników. W wytycznych komendanta jest jasno określone, jakie pracownie i w którym laboratorium będą funkcjonowały po 2015 roku, oraz jakie badania będą tam wykonywane. Mamy dwa lata na dostosowanie się do wytycznych.

Powiedział Pan, że część osób będzie musiała odejść. Zabrzmiało groźnie.

– Osoby, które mają odpowiednią wysługę lat, już w tym roku zapowiedziały, że chcą odejść. Inni dostaną, bądź już dostali, propozycję przekwalifikowania, zgodnie z mapą specjalizacji. Opcją jest też przeniesienie się do miejsca, w którym dana specjalizacja będzie realizowana. Ci, którzy nie skorzystają z żadnej z tych możliwości, będą musieli odejść, ale takich przypadków będzie niewiele. Większym problemem mogą się okazać braki kadrowe, bo dwa lata to krótki okres na wyszkolenie ekspertów.

Jakie były kryteria wyboru specjalizacji dla poszczególnych LK?

– Kryteria były dwa, po pierwsze potrzeby zleceniodawców. Analiza pokazała, że nie wszędzie jest tak, że potrzeby przewyższają możliwości. Przykładem jest traseologia, gdzie duża liczba pracowni obsługiwała niewielką liczbę zleceń o powołaniu biegłego. Podobnie było z kosztowną osmologią. W obu tych przypadkach racjonalne działanie nakazywało ograniczyć liczbę placówek obsługujących te specjalności. Te, które pozostały, wykonają bez kolejek wszystkie wpływające do Policji zlecenia. Drugim kryterium było aktualne wyposażenie laboratoriów i kadra. To dotyczy np. badań chemicznych, gdzie wysoki poziom ekspertyz jest zależny od wysokiej klasy sprzętu.

Nadzór nad zakupami miał przejść z komend wojewódzkich na CLKP.

– To już się stało. Wszystkie KWP zmieniły swoje regulaminy tak, że teraz zakup wyposażenia na rzecz LK wymaga pozytywnej opinii CLKP. I słowo pozytywnej jest tu kluczowe, bo do tej pory wymóg uzyskania opinii istniał tylko na papierze. Takie rozwiązanie pozwala też obniżyć koszty. Przykładem niech będą badania DNA. Dotąd Policja więcej wydawała na badania zlecane na zewnątrz niż jej brakowało na zakup odczynników do tych badań. A więc mieliśmy sytuację, że są eksperci, jest sprzęt, ale nie ma pieniędzy na odczynniki, a w tym samym czasie z innej kieszeni, ale też kieszeni Policji, wyjmuje się pieniądze i płaci laboratoriom zewnętrznym za wykonanie badań. W ubiegłym roku ogłosiliśmy wspólny przetarg dla wszystkich pracowni biologicznych na odczynniki. Dodatkową korzyścią jest to, że dostawa obejmuje okres trzyletni. Kończymy więc ze zlecaniem tych badań na zewnątrz, a dziesięć pracowni biologicznych, które mamy, na bieżąco obsłuży zlecenia. Zresztą założenie niezlecania badań na zewnątrz dotyczy wszystkich dziedzin, nie tylko biologii.

Jakie kryteria muszą spełniać laboratoria?

– Najważniejsi są ludzie i sprzęt. Jeśli pracownia ma funkcjonować po 2015 r., to w danej dziedzinie musi mieć co najmniej dwóch biegłych. Niedopuszczalne jest z punktu widzenia jakości badań, że uprawnienia do wydawania i podpisywania ekspertyzy ma tylko jedna osoba. Musi być druga, która w razie potrzeby taką ekspertyzę zweryfikuje. Wprowadziliśmy zalecenie, że jeśli jeden ekspert sporządza ekspertyzę, to drugi musi ją przeczytać.

Obok zapewnienia spójności, ujednolicenia kryminalistyki, drugim ważnym elementem było podniesienie efektywności. Udało się?

– Pojawiały się narzekania na przewlekłość, że długo się czeka na opinię. Pomijając już to, czy te zarzuty były uzasadnione, czy nie, dołożyliśmy wszelkich starań, żeby podnieść efektywność i skrócić czas oczekiwania. Powołaliśmy zespoły, które w każdej dziedzinie kryminalistyki opracowały wytyczne do badań. Mówiąc w dużym skrócie, wytyczne te mówią nie tylko, jak należy przeprowadzać badanie, ale także, jak długo takie badanie może trwać. Wytyczne wdrożyliśmy 1 grudnia 2013 roku i już dziś widać wyraźnie, że skrócił się czas oczekiwania na ekspertyzę. W niektórych dziedzinach, np. w badaniu dokumentów, wydajność wzrosła trzykrotnie. Monitorujemy również czas oczekiwania klienta na opinię. W wielu dziedzinach ekspertyzy wykonywane są na bieżąco, czyli w ciągu miesiąca. Tam, gdzie były największe zaległości, a więc w badaniach komputerowych i w dokumentach, udało się zmniejszyć czas oczekiwania z trzech lat do pół roku.

Co te wszystkie zmiany oznaczają w kontekście IV priorytetu Komendanta Głównego Policji nakazującego zapewnić optymalne warunki pełnienia służby bądź pracy policjantom i pracownikom Policji w celu doskonalenia jakości wykonywanych przez nich zadań?

– Cała reorganizacja służy doskonaleniu jakości wykonywanych zadań, ale na warunki pracy duży wpływ ma również fakt, że udało się w zeszłym roku – co warto podkreślić – przeznaczyć na kryminalistykę pieniądze, które miały być na nią przeznaczone. Wcześniej różnie z tym bywało. Ponadto pod koniec roku z rezerwy celowej wyróżniające się laboratoria kryminalistyczne dostały środki na zakup sprzętu. Dla pracujących w laboratoriach ważne są również zmiany, jakie wprowadza zarządzenie nr 3. Jedną z nich jest skrócenie czasu szkolenia z trzech lat do dwóch lub półtora roku. Urealniliśmy też kwestię praktyk dla ekspertów, zakładając, że podstawą ich zaliczenia nie będzie oddelegowanie na określony czas do komórki techników, ale uczestnictwo w określonej liczbie oględzin.

Dla ekspertów, czyli dla biegłych?

– Tak. Wspomniane zarządzenie zmienia terminologię i nie będzie już ekspertów kryminalistyki tylko biegli policyjnych laboratoriów kryminalistycznych. To uporządkowanie skończy z zamieszaniem, jakie czasami pojawiało się w trakcie postępowań sądowych, kiedy sąd powoływał reprezentującego laboratorium biegłego, a na rozprawę stawiał się ekspert, czyli ktoś w ogóle w kodeksie postępowania karnego niewystępujący.

Oprócz biegłych pojawili się też specjaliści.

– Tak. O ile zmiana z eksperta na biegłego, choć porządkuje pewne sprawy, jest jednak formalna, o tyle pojawienie się certyfikowanych specjalistów jest zmianą praktyczną. To są ludzie, którzy wykonują badania, ale nie wydają opinii. Na przykład przepisują wynik badania z urządzenia do formularza, jak przy badaniu zawartości alkoholu we krwi. Nie ma tu elementu oceny. Podobny mechanizm odwzorowania zachodzi przy sporządzaniu portretu pamięciowego czy kopiowaniu dysków komputerowych. Do takiej pracy nie są potrzebne uprawnienia biegłego czy wyższe wykształcenie, a było tak, że te techniczne, co nie zawsze oznacza łatwe czynności, zajmowały czas biegłym i zmuszały ich do wydawania opinii ze wszystkimi tego konsekwencjami.

W styczniowym wydaniu opublikowaliśmy list technika, który skarży się na złą organizację pracy, wskutek czego on i koledzy mają więcej godzin dyżurów domowych niż godzin pracy.

– Chcemy, żeby działający na szczeblu wojewódzkim koordynatorzy nadzorujący pracę techników zajmowali się organizacją szkoleń dla techników, dbali o odpowiednie wyposażenie, a także, żeby włączyli się w organizację pracy, by takie sytuacje, jak opisywana w liście, charakterystyczne dla małych jednostek, nie miały miejsca. Dobrym rozwiązaniem, które już się pojawia, jest tworzenie ponadpowiatowego ogniwa techniki kryminalistycznej, w ramach którego mogą funkcjonować np. trzy powiaty, co oznacza, że zamiast dwóch dyżurujących na przemian techników będzie ich sześciu.

A co z siedzibą centrali? Od lat słychać głosy, że lokalizacja jest największą bolączką CLKP.

– To prawda. CLKP jest w trzech miejscach, a w budynku przy Al. Ujazdowskich nie mamy już żadnych możliwości rozwoju. Wszystkie pomieszczenia są wykorzystane maksymalnie, a z racji tego, że budynek jest na liście zabytków, za każdym razem, gdy trzeba coś zrobić, wymagana jest zgoda konserwatora. Prosta wymiana drzwi trwała latami i kosztowała kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dlatego bardzo liczymy, że uda nam się dostać środki na budowę nowego laboratorium, by wszystko było w jednym miejscu. Taka budowa to około 100 mln zł z projektami, ze wszystkim.

W tym roku miną trzy lata odkąd CLKP zyskało nową formę organizacyjną i jako instytut badawczy stało się samodzielną jednostką organizacyjną Policji.

– W związku z tym za chwilę będziemy musieli poddać się tzw. parametryzacji, czyli ocenie parametrycznej w stosunku do innych instytutów. I to niestety spędza mi sen z powiek. Kiedy zostaliśmy powołani, zaliczono nas do nauk społecznych, a my się mamy nijak do tej dziedziny nauk. Dlatego w ramach Rady Naukowo‑Technicznej, która działa przy Ministrze Spraw Wewnętrznych, wymyśliliśmy, żeby stworzyć nową dyscyplinę naukową – inżynierię bezpieczeństwa. Nazwa pasuje do tego, co robimy i łatwo byłoby nam się wpasować w takie kryteria. Gdy to się uda, będę spokojnie patrzył na ocenę naszego instytutu. Bo na dzisiaj porównywanie nas z instytutem psychiatrii i neurologii to jest absurd.

Dziękujemy za rozmowę. 

Anna Krawczyńska i Klaudiusz Kryczka
zdj. Andrzej Mitura

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: -0.7/5 (2)