Interwencje szczególne

Skuteczne przeprowadzenie interwencji wymaga od policjantów odpowiednich umiejętności. Ale przeprowadzenie interwencji wobec osoby chorej psychicznie wymaga tego w sposób szczególny. W przeciwnym wypadku dojść może do wydarzeń tragicznych w skutkach albo dla zatrzymywanego, albo dla funkcjonariuszy.

Problem wbrew pozorom wcale nie jest incydentalny, gdyż interwencji wobec takich osób policjanci w całym kraju prowadzą każdego dnia co najmniej kilkadziesiąt.

W ZAINTERESOWANIU MEDIÓW

W przeważającej większości interwencje te przeprowadzone są skutecznie, ale to nie te cieszą się zainteresowaniem mediów, tylko pojedyncze przypadki, w których doszło do negatywnych zdarzeń. Przekaz medialny, jaki idzie do społeczeństwa, nie uwzględnia, na czym polega odmienność i wyjątkowa trudność postępowania wobec agresywnych osób chorych psychicznie. Telewizja TVN wyemitowała niedawno reportaż o dwóch tragicznych w skutkach interwencjach, które miały miejsce, jedna ponad pięć lat temu i druga rok temu, ale których konsekwencje ciągną się do dzisiaj. Pierwsza dotyczyła wydarzenia z czerwca 2009 roku we wsi koło Wołomina, gdzie policjanci wezwani zostali przez rodzinę chorego psychicznie, który zagrażał życiu domowników, usiłując zaatakować ich siekierą i nożem (pisaliśmy o tej sprawie w numerze 4 w 2011 roku w artykule „W matni”). Mężczyzna leczył się na schizofrenię paranoidalną, ale od dłuższego czasu nie brał leków. Kiedy w ataku szału usiłował zabić najbliższych, jego siostra wezwała policję. Funkcjonariusze próbowali uspokoić go, ale mężczyzna biegał po podwórku, rzucając w nich ciężkimi przedmiotami. Jednym trafił policjanta w plecy, powodując u niego niedowład nogi. Następnie ruszył w jego kierunku z nożem o kilkunastocentymetrowym ostrzu. Policjanci oddali cztery strzały ostrzegawcze, wzywając go do odrzucenia noża. Bezskutecznie. Kiedy z nożem ustawionym do ciosu był około metra od kulejącego dzielnicowego, inny funkcjonariusz oddał dwa strzały w kierunku napastnika. Po drugim mężczyzna upadł na ziemię. Policjanci wyrwali mu nóż, załoga pogotowia zabrała rannego do szpitala. Dwie godziny później Grzegorz P. zmarł w wyniku rany postrzałowej.

Prokuratura uznała, że funkcjonariusze działali nieprofesjonalnie i wniosła przeciw nim akt oskarżenia do sądu. Policjantowi, który użył broni, postawiono zarzut przekroczenia uprawnień w zbiegu z nieumyślnym spowodowaniem śmierci (tj. o czyn z art. 231 par. 1 k.k. w zbiegu z art. 156 par. 3 k.k.), uznając, że „bez podstawy faktycznej i prawnej wbrew przepisom ustawy o Policji oraz przepisom o zasadach użycia broni podjął interwencję wobec osoby chorej psychicznie, czym spowodował jej zgon”. Dwóm pozostałym policjantom postawiono zarzuty przekroczenia uprawnień, tj. o czyn z art. 231 par. 1 k.k.

Sprawa ciągnęła się prawie pięć lat i była stale w zainteresowaniu mediów. Sąd pierwszej instancji w lipcu 2012 roku uniewinnił funkcjonariuszy, jednak w styczniu 2013 roku Sąd Apelacyjny uchylił ten wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. W kwietniu 2014 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi uniewinnił policjantów. Jak poinformowała prokurator Renata Mazur rzecznik Prokuratury Okręgowej dla Warszawy-Pragi prokurator wniósł apelację.

RODZINY OBWINIAJĄ POLICJĘ

We wspomnianym reportażu telewizyjnym siostra nieszczęśliwie zmarłego mężczyzny obwiniała o jego śmierć policjantów. Rozpaczała przed kamerą, że wezwała ich, aby chronili rodzinę, a oni tymczasem zastrzelili jej brata. Kobieta nie mogła pogodzić się z wyrokiem sądu, który uniewinniał funkcjonariuszy. Nie odniosła się do faktu, że na miejsce zdarzenia wezwana była karetka pogotowia, ale lekarz nie wziął udziału w zatrzymywaniu chorego, chociaż to on, a nie funkcjonariusze miał taki obowiązek. Podczas interwencji wobec coraz bardziej pobudzonego chorego, który wreszcie zaczął zagrażać życiu policjanta, lekarz nawet nie wyszedł z karetki pogotowia. Tymczasem ustawa o ochronie zdrowia psychicznego określa, że o zastosowaniu przymusu bezpośredniego decyduje lekarz, który określa rodzaj zastosowanego środka przymusu oraz osobiście nadzoruje jego wykonanie. Policjanci zrelacjonowali lekarzowi sytuację, informując go, że Grzegorz P. od kilku lat leczy się na schizofrenię, a obecnie nie przyjmuje leków. W tym czasie Grzegorz P. chodził z nożem po podwórku, co widział lekarz. Nie podjął jednak żadnych działań, nie miał też dla policjantów żadnych uwag ani sugestii dotyczących dalszego postępowania z chorym. 

Tragiczny finał miała również ubiegłoroczna akcja policjantów wobec chorego psychicznie w Zamościu. 30-letni mężczyzna przestał przyjmować leki, na skutek czego jego stan zdrowia bardzo się pogorszył. Gdy rodzice zapowiedzieli, że skierują go do szpitala, zdemolował mieszkanie, a potem wybiegł na ulicę, krzycząc, że zamierza kogoś zabić. Ojciec zadzwonił po policję. Kiedy mężczyzna zobaczył radiowóz, zaczął uciekać. Funkcjonariusze zatrzymali go i obezwładnili, przewracając na ziemię. Mężczyzna stracił przytomność. Wezwano pogotowie, ratownicy przeprowadzili reanimację, przywracając akcję serca. Jednak po 10 dniach mężczyzna zmarł w szpitalu z powodu niedotlenienia mózgu. W tym przypadku prokuratura umorzyła sprawę, nie dopatrując się w działaniu funkcjonariuszy złamania prawa, ale postanowienie o umorzeniu zaskarżyli rodzice ofiary tego zdarzenia.

W programie telewizyjnym matka mężczyzny obwiniała o jego śmierć policjantów. Twierdziła, że przyczyną zgonu syna stało się przewrócenie go na ziemię przez kilku policjantów i przyduszenie, co spowodowało niedotlenienie mózgu. Określiła, że funkcjonariusze „nie potraktowali jej syna jako człowieka”.

POLICJA WYCIĄGA WNIOSKI

Ponad pięć lat temu, po tragicznej w skutkach interwencji koło Wołomina, Komenda Główna Policji podjęła wiele czynności, żeby takim zdarzeniom zapobiegać w przyszłości. Biuro Prewencji KGP opracowało zalecenia dotyczące postępowania funkcjonariuszy Policji podczas podejmowania i przeprowadzania interwencji wobec osób, których zachowanie wskazuje na zaburzenie psychiczne. Miesiąc po tragicznym zdarzeniu pod Wołominem pisemny dokument w tej sprawie otrzymały do realizacji wszystkie komendy wojewódzkie (przypomnienie zaleceń na str. 23).

Komendant główny polecił również komendantom wojewódzkim, aby do programu szkolenia i doskonalenia zawodowego policjantów wprowadzić zajęcia dotyczące użycia siatki obezwładniającej i paralizatora.

Jeśli przyjąć, że wobec osób chorych psychicznie przeprowadzanych jest kilkanaście tysięcy interwencji rocznie, zawsze istnieje ryzyko, że któraś z nich będzie przeprowadzona nieprawidłowo.

Czasem decyduje zwykły przypadek, który trudno przewidzieć, jak miało to miejsce w Zamościu, czasem jednak przyczyną jest brak przygotowania policjantów, co ilustruje zdarzenie sprzed dwóch lat.

Do chorego psychicznie mężczyzny, który z młotkiem, nożem i metalową rurką biegał po ulicach Gorzowa Wielkopolskiego, niszczył samochody i witryny, przechodnie wezwali policję. Mężczyzna najpierw rzucił się na radiowóz, uszkadzając młotkiem karoserię auta, potem zaczął uciekać, odrzucając po drodze niebezpieczne przedmioty. Policjanci oddali strzały ostrzegawcze, na które mężczyzna nie reagował, potem jeden z funkcjonariuszy strzelił uciekającemu w kolano. Mężczyzna upadł. Od razu został opatrzony i odwieziony na szpitalny oddział ratunkowy.

Media zarzucały policjantom, że niepotrzebnie użyli broni. Generał Adam Rapacki, były zastępca Komendanta Głównego Policji, ocenił tę sytuację następująco:

– Policjanci działali w stresie, w sytuacji, gdy decyzję trzeba podejmować szybko, to prawda. Uważam jednak, że kiedy mężczyzna zaczął uciekać i odrzucił niebezpieczne przedmioty, można było go zatrzymać inaczej, niekoniecznie przez użycie broni. W takiej sytuacji policjanci mogliby na przykład użyć paralizatora – mówi generał. 

Problem w tym, że musieliby mieć  go w radiowozie.  Tymczasem paralizatory elektryczne dotychczas były w policji głównie w wyposażeniu oddziałów antyterrorystycznych i CBŚ. Na przykład wspomniana wcześniej Komenda Powiatowa Policji w Wołominie, gdy doszło do tragicznej interwencji, nie miała ani jednego, po zdarzeniu natomiast otrzymała jeden.

W 2015 roku Policja zakupiła 330 paralizatorów elektrycznych nowej generacji. Jak zapewnia kom. Marcin Posiewka z Biura Prewencji i Ruchu Drogowego KGP, wszystkie zostały rozdysponowane do komend wojewódzkich i trafią do wyposażenia policjantów służby patrolowo-interwencyjnej.

Nie wystarczy jednak posiadanie tego sprzętu, trzeba jeszcze umieć się nim posługiwać i w poszczególnych garnizonach prowadzone są szkolenia z tego zakresu. Wspomniana tu KPP w Wołominie zgłosiła na szkolenie organizowane przez KSP wszystkich policjantów służby patrolowo-interwencyjnej , dzielnicowych i część policjantów służby kryminalnej.

NIE TYLKO WYPOSAŻENIE

Media znacznie mniej są zainteresowane wydarzeniem nadzwyczajnym, jeśli obrażenia podczas interwencji odnosi policjant. O zdarzeniu w Bieruniu z lipca ubiegłego roku pisała tylko regionalna prasa. Chory psychicznie mężczyzna najpierw biegał z siekierą po ulicy, zagrażając przechodniom, potem zabarykadował się w domu. Policjanci dostali się do pomieszczenia przy pomocy strażaków. W pokoju było ciemno, mimo to dostrzegli, że mężczyzna celuje do nich z broni i wezwali go do jej odrzucenia. Kiedy strzelił i trafiony w szyję policjant upadł na ziemię, drugiemu funkcjonariuszowi nie pozostawało nic innego, jak po kolejnym wezwaniu do odrzucenia broni oddać strzał w kierunku napastnika. Wezwana na miejsce karetka zabrała do szpitala obu rannych mężczyzn.

Wydaje się, że w tym przypadku policjanci nie popełnili błędów. A jednak w wyniku interwencji dwie osoby zostały ranne. Czego zabrakło? Umiejętności przewidywania? Doświadczenia? A może zadecydował przypadek, na który nikt nie miał wpływu?

– W programie szkolenia podstawowego temat interwencji wobec osób chorych psychicznie nie jest uwzględniony – mówi podinspektor dr Iwona Klonowska, psycholog, wieloletni wykładowca Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. – O tym, jak duże jest zapotrzebowanie na wiedzę z tego zakresu, świadczy fakt, że kiedy z koleżankami z zespołu psychologów prowadziłyśmy zajęcia dodatkowe z tej tematyki, przychodziło na nie bardzo wielu chętnych.

Problem na pewno wart jest wnikliwej analizy. Do końca marca tego roku na polecenie Komendanta Głównego Policji nadinsp. Krzysztofa Gajewskiego komendanci wojewódzcy dokonają przeglądu wydarzeń nadzwyczajnych związanych z interwencją wobec osób z zaburzeniami psychicznymi. W KGP przeprowadzona zostanie analiza tego zagadnienia, która pozwoli przyjrzeć się, co Policja może zrobić, aby interwencje policjantów wobec osób chorych psychicznie lub z zaburzeniami psychicznymi były bezpieczne dla obydwu stron.

– Chcemy zobaczyć, czy negatywne zdarzenia, jakie miały miejsce w ostatnich latach, były tylko incydentem, czy też gdzieś tkwi błąd systemowy – mówi pełnomocnik komendanta głównego Policji ds. ochrony praw człowieka mł. insp. Krzysztof Łaszkiewicz. – Przyjrzymy się także szkoleniu policjantów, czy w wystarczającym zakresie zapewnia ono przygotowanie do takich sytuacji.

Z pewnością warto też zastanowić się, jak prowadzić odpowiednią politykę informacyjną, jak docierać do społeczeństwa z przekazem uwzględniającym wyjątkowość takich interwencji.

O wnioskach i decyzjach płynących z tej analizy poinformujemy w jednym z kolejnych numerów. 

ELŻBIETA SITEK
zdj. autor


Zalecenia dla funkcjonariuszy Policji w zakresie podejmowania i przeprowadzania interwencji wobec osób, których zachowanie wskazuje na zaburzenia psychiczne

ZALECENIA DLA DYŻURNEGO PRZYJMUJĄCEGO ZGŁOSZENIE

Dyżurny jednostki, przyjmując zgłoszenie, z którego wynika, że interwencja dotyczyć będzie osoby chorej psychicznie albo z informacji wynika takie przypuszczenie, powinien:

• ‑przekazać policjantom jak najwięcej informacji o tej osobie;

• ‑gdy wiarygodność zgłoszenia o stanie psychicznym osoby nie budzi wątpliwości, dążyć do wyposażenia policjantów w siatkowy zestaw obezwładniający, paralizator lub kaftan bezpieczeństwa i wezwać karetkę pogotowia;

• ‑przypomnieć, że to lekarz przeprowadzający badania decyduje o przewiezieniu chorego do szpitala, a policjanci są zobowiązani do udzielenia mu pomocy i asysty;

• ‑być w stałym kontakcie z dowódcą patrolu i w razie potrzeby zorganizować wsparcie, a gdy nie ma takiej możliwości, skontaktować się z dyżurnym jednostki nadrzędnej;

• ‑jeżeli w danej jednostce są policjanci przeszkoleni w zakresie negocjacji, dyżurny w zależności od sytuacji powinien zapewnić ich obecność na miejscu, co daje szansę na uniknięcie siłowego rozwiązania.

ZALECENIA DLA POLICJANTÓW PRZEPROWADZAJĄCYCH INTERWENCJĘ

Prowadzący interwencję policjanci powinni:

1) po przyjeździe na miejsce ustalić przede wszystkim, czy osoba, która wykazuje zaburzenia psychiczne, zagraża życiu i zdrowiu własnemu i innych osób, niszczy przedmioty, zagraża bezpieczeństwu powszechnemu;

2) informacje o ustaleniach przekazać niezwłocznie dyżurnemu jednostki i jeśli potwierdzi się, że zachowanie osoby wskazuje na zaburzenia psychiczne, zwrócić się o przysłanie karetki pogotowia z lekarzem;

3) ‑jeśli osoba z podejrzeniem choroby psychicznej zachowuje się agresywnie, zwrócić się do dyżurnego o skierowanie na miejsce sił wsparcia;

4) dążyć do zapewnienia bezpieczeństwa domowników i osób postronnych;

5) wezwać osobę z objawami choroby psychicznej do podporządkowania się poleceniom i ostrzec o możliwości użycia środków przymusu bezpośredniego;

6) jeżeli dana osoba nie podporządkuje się wezwaniom lub gdyby zwłoka mogła grozić niebezpieczeństwem dla życia i zdrowia ludzkiego (na przykład, gdy chory zamierza użyć niebezpiecznego narzędzia), policjant może odstąpić od wezwania i uprzedzenia i zastosować środki przymusu bezpośredniego adekwatne do zagrożenia. Policjant powinien rozważyć użycie środka najmniej dolegliwego, tj. w zależności od miejsca prowadzonej interwencji: chwytów obezwładniających, ręcznego miotacza gazu, pałki służbowej, kaftana bezpieczeństwa, paralizatora elektrycznego, siatkowego zestawu obezwładniającego;

7) jeżeli wszystkie środki przymusu bezpośredniego okazały się niewystarczające lub ich użycie ze względu na okoliczności zdarzenia nie jest możliwe, policjant ma prawo użycia broni palnej zgodnie z art. 17 ustawy z 6 kwietnia 1990 r. o Policji. Użycie broni może nastąpić przy zachowaniu warunków i sposobu postępowania określonych w rozporządzeniu Rady Ministrów z 19 lipca 2005 r. w sprawie szczegółowych warunków i sposobu postępowania przy użyciu broni palnej przez policjantów oraz zasad użycia broni palnej przez pododdziały zwarte Policji;

8) po przybyciu na miejsce interwencji karetki pogotowia decyzję o przewiezieniu chorego do szpitala podejmuje lekarz. Zgodnie z ustawą o ochronie zdrowia psychicznego Policja jest zobowiązana udzielić lekarzowi pomocy na jego żądanie;

9) w przypadku podjęcia przez lekarza decyzji o przewiezieniu chorego do szpitala przewóz odbywa się karetką pogotowia;

10) policjanci utrzymują stałą łączność z dyżurnym, informując go o rozwoju sytuacji;

11) przebieg interwencji policjanci dokumentują w notatnikach służbowych;

12) w przypadku podjęcia przez policjantów interwencji własnej, natychmiast meldują oni o tym fakcie dyżurnemu, a dalej postępują jak wyżej. 

na podstawie materiałów Biura Prewencji KGP oprac. ES

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)