Policjant wyścigowy

Wielu policjantów prowadzi radiowozy, ale już niewielu poza pracą ściga się w wyścigach samochodowych. Jeden z nich został wicemistrzem Polski w klasie 1N.

Sierż. sztab. Łukasz Trzeciak już w podstawówce wiedział, że chce pracować w policji drogowej, by mieć styczność z drogą i autami. Osiem lat temu odbył służbę kandydacką w Warszawskim OPP, a po niej został przyjęty do stołecznej drogówki. W Sekcji Kontroli Ruchu Drogowego 4 pracuje od siedmiu lat. Jeździ radiowozem kia i lubi, gdy się coś dzieje. W ruchu drogowym są konwoje, pilotaże, różne działania i akcje. Próbowałem kiedyś pracy w sekcji obsługi zdarzeń drogowych – mówi sierż. sztab. Trzeciak – ale to nie dla mnie, byłem tam trzy miesiące.

Kierowca wyścigowy

– Pewnego dnia ojciec zabrał mnie i brata na tor wyścigowy w Kielcach, byśmy zobaczyli, jak to jest ścigać się – wspomina Łukasz Trzeciak. – Byliśmy dziećmi i staliśmy blisko bandy. Czuliśmy tę prędkość. Auta jeździły na granicy przyczepności, to imponowało. Od tamtej pory regularnie kibicowali w wyścigach, mieli ulubionych kierowców. Wtedy pan Łukasz zdał sobie sprawę, że też chce się ścigać. Zapisał się do Automobilklubu Kieleckiego i w 2008 roku kupił fiata seicento klasy 1N. Wszystkiego trzeba się było nauczyć, a to auto doskonale się do tego nadaje. Mechaniką zajął się starszy brat policjanta. Zaczynali z podnośnikiem, kluczem do kół i podstawowym zestawem narzędzi. Samochód był już zbudowany zgodnie z homologacją 1N, więc pozostało jedynie zmieniać koła i regulować ciśnienie w oponach. Ciśnienie jest bardzo ważne.

Łukasz Trzeciak zdobył licencję w 2010 roku, ale wcześniej ścigał się amatorsko. W początkowym okresie bardzo przydała się pomoc innych kierowców, wymiana doświadczeń. W wyścigach samochodowych jest zdrowa rywalizacja, kierowcy są otwarci, choć na torze walczą zacięcie. W połowie 2013 roku podczas wyścigu fiat pana Łukasza trzy razy dachował i upadł na bok. Nie nadawał się do jazdy. Przed każdym wyścigiem auta są szczegółowo sprawdzane pod względem bezpieczeństwa. Sprawdza się homologacje na kask, kombinezon, nawet buty. Nie ma żadnych odstępstw. Jeśli kierowca nie spełnia wymogów – nie startuje.

Wicemistrz

Wyścigi samochodowe są dyscypliną sezonową i kosztowną. W Polsce organizuje się je tylko na torze w Poznaniu. Przed każdym startem sierż. sztab. Trzeciak wprowadza swoje nowe seicento 1N na autolawetę. Wszystkie potrzebne akcesoria pakuje do kabiny i jedzie do Poznania trenować. Robi to tylko tuż przed wyścigami, bo w innym przypadku byłoby to duże przedsięwzięcie logistyczne. Pochodzi z Kielc, mieszka w Warszawie. Brat, który zajmuje się mechaniką w trakcie wyścigów, mieszka w Kielcach. Teraz auto przygotowuje dla sportowca profesjonalna firma. W sezonie 2014 Łukasz Trzeciak wywalczył tytuł II wicemistrza Polski w Wyścigowych Samochodowych Mistrzostwach Polski w klasyfikacji klasy Dywizja Narodowa 1N. Jak sam mówi – regularna jazda, dobrze przygotowany sprzęt, który nie zawiódł podczas wyścigu, to zaprocentowało.

Sierż. sztab. Łukasz Trzeciak ma 27 lat. Jeszcze wiele może osiągnąć. W przyszłym roku zmieni klasę 1N na bardzo widowiskową  klasę BMW IS CUP. Auto jest już przygotowywane do przyszłorocznego startu. Umiejętności zdobyte na torze przynoszą efekty podczas służby w radiowozie.

KRZYSZTOF CHRZANOWSKI
zdj. autor, z archiwum Łukasza Trzeciaka

 

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 5/5 (2)