„Krajowa mapa zagrożeń bezpieczeństwa w Polsce”

Program „Krajowa mapa zagrożeń bezpieczeństwa w Polsce” sprawdził się podczas pilotażu w garnizonach podlaskim, pomorskim oraz stołecznym. Od 1 lipca do 2 września zanotowano 9073 zgłoszenia. Teraz będzie realizowany w całej Polsce.

  • Sieci odebrane kłusownikom
    Sieci odebrane kłusownikom
  • Punkt informacyjny w Drohiczynie
    Punkt informacyjny w Drohiczynie
  • Zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym są najczęściej wybieraną kategorią
    Zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym są najczęściej wybieraną kategorią

Na początku były obawy

Stworzenie „Krajowej mapy zagrożeń bezpieczeństwa w Polsce” (KMZB) było priorytetem zarówno Policji, jak i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Zgodnie z poleceniem sekretarza stanu w MSWiA Jarosława Zielińskiego opracowanie ogólnodostępnej aplikacji umożliwiającej społeczeństwu wskazywanie obszarów zagrożeń i miejsc ich występowania rozpoczęto na początku roku i prowadzone były wielotorowo. Opracowane w Biurze Prewencji KGP założenia zostały przedstawione podczas 11 990 zorganizowanych w całym kraju konsultacji społecznych. Wzięło w nich udział 217 775 osób. Na podstawie uzyskanych informacji stworzono katalog 25 zagrożeń, które w istotny sposób wpływają na poczucie bezpieczeństwa. Równocześnie prace nad przygotowaniem narzędzia informatycznego prowadziło Biuro Łączności i Informatyki KGP, a także Główny Urząd Geodezji i Kartografii, który od strony wizualnej dopracował mapę.

Istotną dla obywateli cechą aplikacji była możliwość anonimowego nanoszenia na internetową mapę informacji o zagrożeniach, a następnie obserwacji zmiany statusu zgłoszenia, co było sygnałem o zainteresowaniu Policji daną sprawą.

W celu ujednolicenia zasad postępowania policjantów w przypadku naniesienia przez obywatela na mapę informacji o zagrożeniu, opracowano w KGP wzór Karty weryfikacji oraz założenia organizacyjne dotyczące sposobu weryfikacji zgłoszeń. Na poziomie KWP oraz KPP i KMP wyznaczono koordynatorów odpowiedzialnych za funkcjonowanie KMZB. Start pilotażu w trzech garnizonach poprzedziła kampania informacyjna z udziałem mediów, władz lokalnych oraz społeczeństwa.

NA POMORZU

– Wszyscy zastanawialiśmy się, czy uda nam się dotrzeć do społeczeństwa i wytłumaczyć, o co nam chodzi? – mówi naczelnik Wydziału Prewencji KWP w Gdańsku podinsp. Iwona Kuczyńska. – Jak wszystko co nowe, budziło obawy, m.in. czy ludzie dla zabawy nie zasypią nas fałszywymi informacjami.

Aplikacja KMZB pojawiła się na stronie internetowej KWP w Gdańsku, a jednostki terenowe promowały program podczas wszelkiego rodzaju spotkań z mieszkańcami.

– Wszędzie, gdzie się tylko coś działo, mówiliśmy o mapie, wzmacniając przekaz prezentacjami on-line. Przygotowaliśmy plakaty, które trafiły m.in. na przystanki. O programie informowały stacje radiowe i telewizyjne, a także lokalne portale. Widać skutecznie, bo już pierwszego dnia na mapie zagrożeń bezpieczeństwa pojawiło się wiele zgłoszeń. Owszem, zdarzały się żarty, ale tak naprawdę, było ich tylko kilka. Za to bardzo ucieszył nas szybki sukces. 4 lipca kwidzyńscy policjanci udaremnili kłusownikom nielegalny połów ryb – mówi naczelnik Iwona Kuczyńska.

Na weryfikację wskazanych zagrożeń policjanci podczas trwania pilotażu mieli trzy dni.

– Proste jest ustalenie nielegalnych wysypisk, bo śmieci we wskazanym miejscu są lub nie. Podobnie jest z nieprawidłowym parkowaniem. Gdy pojawia się zgłoszenie spożywania alkoholu w miejscu niedozwolonym, wykorzystujemy wiedzę dzielnicowych, którzy znają rejon i sprawdzają miejsce. Ale jeżeli podczas weryfikacji nikogo tam nie spotkają, to i tak przy okazji obchodów sprawdzają to miejsce. Żadne z tych miejsc nie pozostaje bez nadzoru. Jeżeli nic nie stwierdzą, może oznaczać, że był to jednorazowy incydent, ale przełożony i tak poleca kontrolę takich miejsc – mówi nadkom. Iwona Kuczyńska.

Nie wszędzie jednak łatwo zweryfikować zagrożenie, np. w rodzaju „miejsca grupowania się nieletnich”. Takie właśnie zgłoszenie pojawiło się w sierpniu na półwyspie Paszk na Jeziorze Raduńskim. To teren prywatny.

Funkcjonariusze z Posterunku Policji w Chmielnie sprawdzili półwysep dwie doby później, nocą. Zastali tam ojców biwakujących ze swoimi dziećmi. Nie stwierdzili negatywnego zachowania i nie było potrzeby podjęcia interwencji. Drugi raz przyjechali w południe. Na miejscu była ta sama grupa.

– Półwysep często odwiedzają kajakarze, żeglarze czy wędkarze. Od strony lasu też tam można dojść z pominięciem mojej posesji – powiedział funkcjonariuszom gospodarz terenu. – Nic przeciwko turystom nie mam, niech korzystają z mojej gościnności. Zazwyczaj wszyscy rozbijają swoje obozy za moją zgodą, ale czasem zdarzają się spływy kajakowe i ci czują się bardzo swobodnie.

– Wprawdzie nie stwierdziliśmy naruszenia porządku prawnego i w karcie weryfikacji zagrożenia wpiszę je jako „Niepotwierdzone”, ale miejsce pozostanie pod naszą obserwacją, zwłaszcza w weekendy, gdy z wypoczynku nad wodą korzysta więcej osób – powiedział  kierownik Posterunku Policji w Chmielnie asp. Karol Labudda.

Weryfikacja zgłoszenia wraz z dojazdem i powrotem zajęła blisko dwie godziny. – Przybyło pracy? Zapewne tak, ale po to jesteśmy. Chcieliśmy, by  społeczeństwo z nami współpracowało – mówi nadkom. Iwona Kuczyńska.

NA PODLASIU

W województwie podlaskim było 3151 zgłoszeń. W informowaniu o programie sprawdził się przede wszystkim pomysł organizacji punktów informacyjnych KMZB.

– Jeżeli wiedzieliśmy, że pewne zagrożenia występują powszechnie, np. zdarzenia drogowe z udziałem dzikich zwierząt, a nie są one nanoszone na mapę, to może oznaczać, że informacja o KMZB nie dotarła w ten teren – mówi naczelnik Wydziału Prewencji KWP w Białymstoku nadkom. Maciej Zakrzewski. – Mapę potraktowaliśmy więc jak nowy produkt, który potrzebował reklamy. Uznaliśmy, że powstaną punkty informacyjne. Zazwyczaj wystarczał nam namiot z komputerem i dostępem do internetu. Na miejscu byli dzielnicowi, lokalni koordynatorzy programu oraz funkcjonariusze odpowiedzialni za profilaktykę. Mieli za zadanie zachęcać do skorzystania z tego narzędzia. Tłumaczyli, jak to działa, a ludzie byli zaskoczeni, jak łatwo z niego korzystać.

Policjanci rozstawiali swoje punkty informacyjne w wielu miastach, w różne dni tygodnia i o różnych porach. Zazwyczaj tam, gdzie był największy przepływ ludzi, którzy w dodatku mieli czas, by zatrzymać się przy policjantach i zobaczyć, co mają im do zaproponowania.

– Mapę prezentowaliśmy na świętach lokalnych czy festynach, np. w Augustowie na Mistrzostwach Polski w Pływaniu „Na byle czym”. W ciągu kilku tygodni działało 160 takich punktów – mówi nadkom. Maciej Zakrzewski.

Nie zabrakło także plakatów oraz spotów informacyjnych na telebimach.

– Mapą bardzo zainteresowali się dyrektorzy szkół oraz przedstawiciele samorządów – dodaje naczelnik. – Dostrzegli, że KMZB to dla nich wielkie ułatwienie, bo w wielu sprawach nie muszą już wysyłać pism czy dzwonić, informując o danym zjawisku, tylko wystarczy chwila przed komputerem, a sprawa rusza do przodu.

Przykładów reakcji społeczeństwa, a potem Policji, nie brakuje. 13 lipca br. na terenie KMP w Łomży funkcjonariusze Wydziału Patrolowo-Interwencyjnego w trakcie weryfikacji miejsca wskazanego na mapie zauważyli grupę młodzieży. Policjanci podczas legitymowania ujawnili, że młodzi ludzie mają środki odurzające.

W GARNIZONIE STOŁECZNYM

Pilotaż programu KMZB na terenie działania Komendy Stołecznej Policji zbiegł się w czasie z zabezpieczeniem szczytu NATO oraz Światowych Dni Młodzieży.

– Nasz garnizon jest liczny i nie zabrakło funkcjonariuszy do zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom stolicy – mówi naczelnik Wydziału Prewencji KSP mł. insp. Jarosław Bieliński. – Aby jednak optymalnie wykorzystać dostępne siły, koordynatorami mapy w jednostkach KSP zostali doświadczeni policjanci. Na ich wiedzy oparliśmy sprawną obsługę programu.

Mieszkańcy stolicy o KMZB mogli dowiedzieć się z artykułów w prasie, audycji w lokalnych stacjach radiowych oraz ze spotu wyświetlanego na monitorze w metrze.

– Społeczeństwo słyszało o tym programie i mamy już pierwsze uwagi. Warszawiacy chcieliby zaznaczać miejsca nieoświetlone, wskazywać te zakamarki ulic czy parków, którymi obawiają się chodzić po zmroku. Ich zdaniem niektóre kategorie wymagają doprecyzowania albo dopisania – dodaje mł. insp. Jarosław Bieliński.

ANDRZEJ CHYLIŃSKI
(autor korzystał z materiałów Biura Prewencji KGP)
zdj. autor, Bożena Schab, Paulina Onoszko, Aleksander Wojtkowski


Nadinsp. Jan LACH, zastępca komendanta głównego Policji:

– Policja zmienia swój model funkcjonowania, który ukierunkowany jest wprost na wypełnienie oczekiwań społecznych w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa. Istotną rolę w tym zakresie odgrywa służba prewencyjna, z którą najczęściej do czynienia ma społeczeństwo i która najsilniej jest utożsamiana z całą formacją. Policja jest instytucją nowoczesną, stąd wdraża nowe kanały komunikacji zapewniające interakcję. Decyzją Komendanta Głównego Policji zostałem przewodniczącym zespołu do koordynacji działań związanych z opracowaniem i wdrożeniem narzędzia informatycznego pod nazwą „Krajowa mapa zagrożeń bezpieczeństwa” (KMZB). Jest to zupełnie nowa instytucja, gdzie tylko narzędziem jest sama aplikacja. Było to ogromne wyzwanie nie tyle informatyczne, co w głównej mierze społeczne. Opracowanie narzędzia wymagało przede wszystkim poznania faktycznych oczekiwań społecznych w zakresie bezpieczeństwa. Kierując się tą filozofią, prace zostały poprzedzone bardzo szerokimi konsultacjami społecznymi obejmującymi teren całego kraju. Konsultacje, które cieszyły się ogromnym zainteresowaniem społecznym, służyły nie tylko opracowaniu samego narzędzia informatycznego, co jest również istotne, ale przede wszystkim zaktywizowały społeczności lokalne do działania w zakresie budowania poczucia bezpieczeństwa lokalnego. Dość powiedzieć, że na terenie kraju przeprowadzono ich 11 990, w których wzięło udział blisko 218 tys. mieszkańców, zaś sama formuła spotkań będzie kontynuowana.

Dzięki poznaniu oczekiwań społecznych, w mojej ocenie, stworzyliśmy nie tylko efektywne narzędzie informatyczne, ale przede wszystkim samoistnie tworzą się lokalne koalicje mające na celu wspólne działania na rzecz szeroko pojmowanego bezpieczeństwa, które pojmowane jest jako wartość społeczna.

Co do szczegółów „Krajowej mapy zagrożeń bezpieczeństwa” odsyłam Państwa do dyrektora Biura Prewencji insp. Dariusza Minkiewicza, który nie tylko odpowiada za aspekty merytoryczne KMZB, ale jest przede wszystkim ogromnym ich zwolennikiem. To dzięki zaangażowaniu i determinacji jego oraz zespołu funkcjonariuszy i pracowników, którym przewodził, zapraszam Państwa do budowania wspólnego bezpieczeństwa przy wykorzystaniu KMZB dostępnej na stronach www.policja.pl  

 

Mapa będzie w całej Polsce

– Program „Krajowa mapa zagrożeń bezpieczeństwa” realizowany pilotażowo w trzech garnizonach sprawdził się. Dlatego podjęliśmy decyzję, że od września będzie realizowany w całej Polsce – poinformował dziennikarzy 17 sierpnia br. Jarosław Zieliński, sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Podkreślił, że program został dobrze przyjęty przez społeczeństwo, a nowa forma komunikacji ze społeczeństwem w pełni się sprawdziła.

– To swoista platforma wymiany informacji, przy której obywatel, w trosce o wspólne bezpieczeństwo, dzieli się z Policją informacjami o potencjalnych zagrożeniach. Chodzi o zaproszenie społeczeństwa do współpracy z Policją na rzecz poprawy bezpieczeństwa – powiedział wiceszef MSWiA. Informując o efektach pilotażu, zaznaczył, że Polacy bardzo poważnie podeszli do nowego programu, o czym świadczy śladowa liczba fałszywych zgłoszeń. 

ACH
zdj. Piotr Maciejczak

 

Funkcjonowanie KMZB w garnizonach pomorskim, podlaskim i stołecznym od 1 lipca do 2 września br. – dane statystyczne:

• liczba sesji – 108 176,

• użytkownicy – 67 696,

• odsłony –149 232,

• zgłoszenia – 9073 (KSP – 2545, KWP w Białymstoku – 3151, KWP w Gdańsku – 3377),

• liczba wyświetleń mapy – 9156.

Wszystkie zaproponowane kwalifikacje zagrożeń zostały wykorzystane przez internautów przynajmniej jeden raz. Wśród kwalifikacji zagrożeń najczęściej wybierano:

1) spożywanie alkoholu w miejscach niedozwolonych – 3265,

2) przekraczanie dozwolonej prędkości – 1780,

3) nieprawidłowe parkowanie – 1276.

źródło: Biuro Prewencji KGP

 

Mówmy o zagrożeniach

Rozmowa z dyrektorem Biura Prewencji KGP insp. Dariuszem Minkiewiczem

Celem wprowadzenia „Krajowej mapy zagrożeń bezpieczeństwa” było zachęcenie społeczeństwa do współpracy z Policją oraz podniesienie poziomu poczucia bezpieczeństwa obywateli. Ale efekt mógł być odmienny. Ludzie obserwując liczne zagrożenia w swoim otoczeniu, mogli poczuć się niepewnie.

– Oczywiście, mieliśmy takie obawy. Pojawiały się one także podczas konsultacji społecznych. Zastanawialiśmy się, czy informacjami o zagrożeniach powinniśmy dzielić się ze wszystkimi i je wizualizować. Dlatego istotne było określenie formy i zakresu prezentowanych danych oraz umiejętne przekazanie informacji społeczeństwu, jak dane te należy interpretować. Spodziewaliśmy się, że ludność będzie chciała nas informować o przestępstwach, a okazało się, że wybrzmiały te obszary, które są najbardziej uciążliwe dla społeczeństwa, a dotyczą ich miejsca zamieszkania, spacerów, wypoczynku. Kierunek naszych prac systematycznie ewaluował. Nieocenionym źródłem informacji były przeprowadzone na terenie kraju konsultacje społeczne, które w znacznym stopniu wpłynęły na ostateczny kształt aplikacji. Po przeprowadzonym pilotażu mamy jeszcze drobne uwagi zarówno ze strony policjantów, jak i społeczeństwa. Dotyczą szczegółów i nie wpływają na podjęcie decyzji, co do zasadności funkcjonowania tego narzędzia. Ta mapa sprawdza się. W mojej ocenie o tak dobrym przyjęciu przez społeczeństwo KMZB w znacznej mierze decydował fakt, że mapa daje możliwość nawiązania anonimowej interakcji Policja – obywatel. Pozostawienie naniesionego zagrożenia na mapie jedynie do wiadomości Policji, bez jego wizualizacji i wskazania dalszego biegu sprawy, mogłoby tylko zniechęcić osoby do informowania o zagrożeniach. Osoby te tak naprawdę nie wiedziałyby, co z tym naniesionym zagrożeniem się dzieje. A dzięki zastosowanym rozwiązaniom każdy może śledzić stopień realizacji czynności po stronie Policji bądź to na ekranie monitora, bądź też bezpośrednio przez widoczne działania funkcjonariuszy. Nie bójmy się mówić o zagrożeniach, skoro one istnieją i tym bardziej sami mieszkańcy je sygnalizują. Policja i inne podmioty odpowiedzialne za bezpieczeństwo muszą na te sygnały reagować i podejmować skuteczne środki w celu eliminacji zagrożeń.  W zależności od ich charakteru w działaniach tych może również brać udział lokalna społeczność.

Wprowadzenie do powszechnego użytku KMZB jest bez wątpienia wyzwaniem dla Policji. Społeczeństwo, włączając się w budowanie KMZB, obdarzyło nas kredytem zaufania, którego nie możemy zawieść. Stąd proces wdrażania był  przygotowywany ze szczególną starannością i rozłożony w czasie.

Wspominał Pan, że w dalszym ciągu zgłaszane są uwagi...

– Sugestie dotyczą głównie rozwiązań funkcjonalno-technicznych. Okazało się, że pewne kategorie są nieczytelne albo występują zagrożenia, które należałoby dodać, np. miejsca nieoświetlone. Widzimy potrzebę utworzenia skrzynki e-mailowej. Mam nadzieję, że będzie ona stale wypełniana uwagami od obywateli. Najważniejsze jest zaufanie i zaangażowanie społeczeństwa, dlatego chcemy, by mapę zagrożeń bezpieczeństwa można było łatwiej odnaleźć na stronach Policji, by kojarzył się z nią logotyp, który będzie na stronie internetowej każdej jednostki Policji w kraju.

Teraz program obejmie cały kraj. Jak będzie przebiegała kampania informacyjna?

– Musimy zrozumieć, że KMZB nie jest jednorazową akcją. Chcemy, aby narzędzie to było trwałym elementem pracy Policji i funkcjonowało coraz szerzej w świadomości społecznej. Stąd działania promocyjne – szczególnie na początkowym etapie – będą rozłożone w czasie. Kampania informacyjna przebiegać będzie nie tylko z wykorzystaniem prasy, radia i telewizji, ale przede wszystkim polegać będzie na bezpośrednim dotarciu do mieszkańców. Dlatego jest tu szczególna rola Policji, jej kreatywne podejście do rozpowszechniania idei KMZB. Kreatywne, mam na myśli bardzo szerokie wejście w kontakt ze społecznością lokalną, choćby przez kontynuację konsultacji społecznych, przy okazji których będziemy przybliżać mapy. Widzę tu szerokie pole do działań po stronie dzielnicowych.

Podczas pilotażu były również zgłoszenia zagrożenia bezpieczeństwa, które nie znalazły potwierdzenia podczas weryfikacji.

– Przyczyn tego stanu może być wiele, począwszy od prób sprawdzenia funkcjonalności samej aplikacji po żarty. W mojej ocenie podłożem tego może być zbyt krótki okres weryfikacji zgłoszenia. Pewne zagrożenia występują o określonych porach dnia albo tygodnia, np. niebezpieczne rajdy samochodowe czy motocyklowe po ulicach miast, które najczęściej zdarzają się w końcu tygodnia. Jeżeli w założeniach przyjęliśmy, że reakcja powinna być szybka i policjanci na weryfikację mieli tylko trzy dni, to na początku tygodnia żadnych wyścigów oczywiście nie zobaczyli. Dlatego też rozważamy wydłużenie czasu na weryfikację do pięciu dni, a w wybranych przypadkach dłużej. Wówczas będzie większa szansa na lepszą ocenę sytuacji. Są również zdarzenia, gdzie np. ludzie spożywający alkohol w niedozwolonych miejscach na widok zbliżających się policjantów przerywają picie lub rozchodzą się. To są sprawy wymagające większego zaangażowania dzielnicowego, służby patrolowej czy funkcjonariuszy nieumundurowanych. Ale pamiętajmy, że jesteśmy dopiero na starcie tego programu.

Ludzie starsi są wyczuleni na zagrożenie bezpieczeństwa, ale korzystanie z internetu i aplikacji KMZB może być dla nich zbyt trudne. Czy można im pomóc?

– Przede wszystkim nie należy generalizować i nie doceniać umiejętności oraz wiedzy ludzi dojrzałych. Sama aplikacja jest przyjazna, więc obsługa jej nie powinna stanowić trudności. Ale zapewne istnieje grupa ludzi nieumiejących posługiwać się komputerem lub niemających dostępu do internetu. Osoby te mogą skorzystać z pomocy rodziny czy znajomych, ale także dzielnicowego. Policja ma świadomość, że nasze społeczeństwo jest bardzo zróżnicowane, stąd wykorzystuje wiele narzędzi ułatwiających komunikację. Oczywiście najbardziej cenimy kontakt bezpośredni, pozwalający na swobodną wymianę poglądów, zasygnalizowanie występowania określonych zjawisk oraz poznanie ludzkich problemów i zasugerowanie sposobu ich rozwiązania. Niestety kontakt ten nie zawsze jest możliwy lub oczekiwany, a my szanujemy ludzką prywatność. Aplikacja KMZB ma ułatwiać dialog na linii obywatel – Policja. Osoby starsze często unikają nowinek technicznych, które nie są im znane i budzą obawy. Mogę zapewnić, że osoba starsza może w dalszym ciągu sygnalizować swoje problemy osobiście, korzystać z telefonu czy poczty elektronicznej, o ile taką dysponuje. Nie zapominajmy, że już wprowadzono rozwiązania ułatwiające kontakt z dzielnicowym, takie jak: wyposażenie ich w służbowe telefony komórkowe, których numery zostały przypisane do rejonów służbowych, czy funkcyjne konta poczty elektronicznej ze stałym adresem. Planowane jest wdrożenie innych rozwiązań.

Istotą zmiany funkcjonowania Policji, której ważnym elementem jest program Dzielnicowy bliżej nas, jest faktyczne zbliżenie Policji do społeczeństwa i zainteresowanie go szeroko pojmowaną problematyką bezpieczeństwa. Należy zwrócić uwagę, że ludzie starsi są bardzo ważnymi partnerami we współpracy z Policją, bo mają więcej wolnego czasu i bardzo często potrzebę społecznego działania.

Kto ma dokonywać weryfikacji zgłoszonych zagrożeń?

– Aplikacja KMZB ma dwie warstwy, jedną statystyczną, która w sposób graficzny przedstawia występowanie określonych zjawisk na danym terenie, drugą interaktywną, służącą sygnalizowaniu występowania określonych zjawisk i śledzenia ich tzw. statusu, czyli biegu sprawy. Zauważyć należy, że czym innym jest sama aplikacja jako narzędzie informatyczne, a czym innym instytucja – bo tak należy określić „Krajową mapę zagrożeń bezpieczeństwa w Polsce”. To nie gra komputerowa, a narzędzie służące przepływowi informacji, które są podstawą podejmowania efektywnych działań. Zdecydowaną większość zgłoszeń weryfikować będą dzielnicowi, bo to oni są gospodarzami swojego rejonu i policjantami pierwszego kontaktu, ale również inni policjanci – zarówno umundurowani, jak i ci, którzy dbają o nasze bezpieczeństwo, pełniąc służbę po cywilnemu. To wszystko będzie zależało od charakteru zgłoszonego zagrożenia.

Dziękuję za rozmowę.

ANDRZEJ CHYLIŃSKI
zdj. autor

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)