Dzielnicowy zbudował roadstera

Do redakcji przyszedł e-mail: „Dzielnicowy z Bochni zbudował replikę roadstera”. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie to, że auto jest jedyne w swoim rodzaju. Mimo że jest to replika lotusa seven. Postanowiłem to sprawdzić.

Mglisty jesienny poranek. Pięć godzin jazdy z Warszawy do Gierczyc koło Bochni. Tu mieszka Przemysław Majer z żoną i dwójką dzieci (siedmioletnim Dawidem i dwuletnią Oliwią). Z uśmiechem zaprasza mnie do domu dziwiąc się trochę, skąd zainteresowanie jego motoryzacyjną pasją. A przecież redakcja nie od dziś interesuje się niezwykłymi policjantami.

POCZĄTEK

Aspirant Przemysław Majer pełni służbę w KPP w Bochni od roku 2000. Jest dzielnicowym w rejonie miejskim. Na początku służby pracował w Warszawie, ale ciągnęło go w rodzinne strony.

Mechanika interesowała go od najmłodszych lat, kiedy to pomagał wujkowi w różnych pracach mechanicznych.

- Można powiedzieć, że zaczęło się od podawania kluczy. Będąc nastolatkiem, próbowałem wraz z bratem przerabiać pojazdy, ale z różnym skutkiem – mówi policjant.

Po powrocie z Warszawy do Bochni jego uwagę zwrócił, stojący w jednym z zakładów, laminat (wierzchnia część nadwozia pojazdu) roadstera. Właściciel chciał zbudować właśnie taki samochód. Nie myślał o sprzedaży. Przemysław Majer natomiast jeszcze nie planował budowania samochodu. Praca, rodzina, dom - to było ważniejsze. W 2009 roku policjant usłyszał, że kolega z pracy ma do sprzedania starego malucha. Przemysław Majer długo się nie zastanawiał, choć auto było w złym stanie, i kupił je.

-  Poświęciłem wiele wieczorów i nocy. Udało mi się odnowić małego fiata do stanu kolekcjonerskiego – uśmiecha się mój rozmówca. I rzeczywiście. Oglądając popularnego polskiego fiata 126p miałem wrażenie, że przenoszę się do roku 1984, w którym stojący przede mną egzemplarz zjechał z taśmy produkcyjnej. Każdy element jest oryginalny. Policjant nie zapomniał nawet o takich detalach jak odblaski na drzwiach czy piesek kiwający główką na tylnej półce. Zrobiłem małą sesję zdjęciową. Nie koniec jednak zachwytu, bo z garażu właściciel wyprowadził motocykle.

JEDNOŚLADY

Kiedy udało się odrestaurowanie samochodu, policjant zapragnął mieć stary motocykl. Szukał jawy 250 z lat sześćdziesiątych, ale pod Zakopanem trafiła się cz 175 z 1961 roku.

- Wyglądem przypomina jawę, której szukałem – tłumaczy. Motocykl był w opłakanym stanie, wszystkie części oddzielnie. Nowy właściciel poświęcił mu wiele czasu i włożył wiele serca. Teraz maszyna wygląda doskonale i cieszy oko.

Jakiś czas po odrestaurowaniu cezetki Przemysław Majer kupił w okolicach Bochni motorower romet komar 2, jeden z pierwszych polskich motorowerów. Silnik 50 cm³, dwa biegi w rączce na kierownicy, jedno miejsce. Ten prosty jednoślad został wyprodukowany w 1973 roku. A teraz, w rękach doświadczonego już restauratora, prezentuje się imponująco.

Zarówno polski fiat 126p, jak motocykl cz 175 i motorower komar 2 kwalifikują się do tego, by zarejestrować je jako zabytkowe. Właściciel nie ma jednak na razie takich planów. Nie są to wszystkie pojazdy dzielnicowego. Ostatnie miesiące poświęcił na to, co było przyczyną mojego zainteresowania – na budowanie repliki roadstera.

CZERWONY, SMUKŁY ROADSTER

Po dwunastu latach od pierwszego kontaktu policjant ponownie spotkał przedsiębiorcę, u którego widział laminat roadstera. Okazało się że, choć w opłakanym stanie, jest do kupienia. Odtąd każdą wolną chwilę Przemysław Majer poświęcał na budowanie wymarzonego auta.

Laminat, czyli karoseria, został wyszpachlowany i pomalowany. Rama podwozia zrobiona tak, by pasowały do niej podzespoły od malucha. Więc szerokość auta jest taka sama, jak w popularnym 126p, długość natomiast, dokładnie jak w lotusie seven. Oryginalne roadstery lotusa, po 1973 r. caterhama, mają silniki umieszczone z przodu i napędzają koła tylne. Jako, że te pojazdy odznaczały się prostotą koncepcji i konstrukcji, na całym świecie powstaje wiele ich replik. W Polsce najczęściej buduje się je na bazie forda lub poloneza, ale można wykorzystać niemalże każde auto. I tu zaczyna się niepowtarzalność konstrukcji zbudowanej przez dzielnicowego. Silnik od fiata 126p, ze sportowym wałkiem rozrządu, jest umieszczony z tyłu. Zawieszenie od małego fiata, trochę odchudzone, bo nadwozie dużo lżejsze. Auto waży 420 kg. Przód trzeba było dociążyć specjalnym odważnikiem, by poprawić trakcję. Ale teraz bardzo dobrze trzyma się drogi, co mogę potwierdzić, gdyż miałem szansę poprowadzić ten bolid. Technicznie zmodyfikowana replika bazuje na modelach lotusa z lat sześćdziesiątych z długimi błotnikami. Budowa trwała siedem miesięcy. Nie licząc włożonej pracy auto kosztowało około 6000 zł. Wrażenia – bezcenne.

– Nie było problemów z zarejestrowaniem mojego lotusa – mówi konstruktor. – W dowodzie jest napisane „sam z 2013 roku”. Cieszą mnie chwile, gdy mogę prowadzić roadstera. Cały sezon jeździłem do pracy. Spotykam się z zainteresowaniem koleżanek, kolegów i obcych ludzi. Chętnie jeździ ze mną mój siedmioletni syn, Dawid, który pomagał przy budowie auta, jak kiedyś ja mojemu wujkowi.

Żona Przemysława Majera nie interesuje się motoryzacją, ale jest wyrozumiała i popiera pasję męża. Posiadacz czterech pojazdów zapytany, co będzie następne, odpowiada, że na razie nie ma konkretnego pomysłu. Ale wzorem poprzednich maszyn, wystarczy impuls i …

Miłośników motoryzacji w policyjnym mundurze jest wielu. Pracują w zaciszu swoich garaży, tworząc niesamowite rzeczy. Wracając do domu zastanawiałem się, co skłoniło asp. Przemysława Majera, dzielnicowego, technika ekonomii, do spędzania każdej wolnej chwili przy budowie bolidu czy restaurowaniu automobili. To musi być pasja.

Krzysztof Chrzanowski
krzysztof.chrzanowski@policja.gov.pl
zdj. autor

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 5/5 (7)