Informacje

Człowiek nie jest towarem (nr117/12.2014)

Handel ludźmi to współczesna odmiana niewolnictwa – jedno z najbardziej haniebnych przestępstw dzisiejszego świata. A jednocześnie jeden z najbardziej dochodowych przestępczych biznesów. Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) szacuje, że handel ludźmi przynosi przestępcom około 32 miliardy dolarów zysku rocznie. Ofiarami tego przestępstwa pada około 2 miliony ludzi na świecie.

  • Kobiety uprawiające przydrożną prostytucję zawsze pracują dla kogoś
    Kobiety uprawiające przydrożną prostytucję zawsze pracują dla kogoś
  • Na takich pryczach spali pracujący na farmie we Włoszech
    Na takich pryczach spali pracujący na farmie we Włoszech

Zdecydowaną walkę temu przestępstwu wydała Unia Europejska.

–Zwalczanie przestępstwa handlu ludźmi to jeden z priorytetów polskiej Policji – powiedział na konferencji z okazji Europejskiego Dnia Walki z Handlem Ludźmi gen. insp. dr Marek Działoszyński, Komendant Główny Policji. – Bardzo ważne jest uświadamianie, że handel ludźmi jest zbrodnią i pozostaje zbrodnią nawet wtedy, gdy odbywa się za zgodą ofiary. Kara za to przestępstwo to pozbawienie wolności na czas od lat 3 do 15. Także przygotowanie do tego przestępstwa jest karalne – podkreślił komendant.

JESTEM WŁASNOŚCIĄ MĘŻCZYZNY

Współczesne niewolnictwo przybiera różne formy. Najczęstszą i przynoszącą przestępcom największe zyski jest wykorzystywanie seksualne: sutenerstwo, kuplerstwo i stręczycielstwo. Opinię publiczną zbulwersowała niedawno sprawa z Gdańska. Jej szczególny charakter polegał na tym, że kobiety nie tylko zmuszano do nierządu, ale dodatkowo stygmatyzowano, tatuując na różnych częściach ciała treści typu: „jestem własnością Leszka”, „Andrzej jest moim panem i władcą” itp.

W tej sprawie funkcjonariusze CBŚ zatrzymali w ub.r. 20 sprawców. Status pokrzywdzonych uzyskało kilkanaście kobiet, ale wiadomo, że co najmniej kilkadziesiąt było traktowanych w taki sposób. Część z nich nie czuła się ofiarami, przeciwnie, były zakochane w swoich „opiekunach” i dla nich zgadzały się na operacje powiększenia ust, biustu, na tatuaże. Nie wiedziały, że ukochani mężczyźni każą im to robić, żeby lepiej się sprzedawały. Uważały, że z własnej woli uprawiają prostytucję, a fakt, że muszą oddawać pieniądze, traktowały jako normę w tym biznesie. Zgodnie z kodeksem karnym, handel ludźmi jest przestępstwem nawet wtedy, gdy odbywa się za ich zgodą.

W Polsce prostytucja nie jest karana i również nie każda prostytuująca się kobieta jest ofiarą handlu ludźmi. Problem polega jednak na tym, że prawie żadna dziewczyna żyjąca z prostytucji nie robi tego na własny rachunek. Czerpanie zysków z cudzego nierządu jest tak ogromnym biznesem, że nie zostawia miejsca na indywidualne działanie. Kobieta, która w ten sposób zarabia, jest kontrolowana przez środowisko przestępcze i prędzej czy później dostaje propozycję: albo odpalasz nam haracz od każdego klienta, albo cię stąd wykurzymy. Zwykle godzi się na oddawanie części zarobków w zamian za tzw. opiekę. Wyzwolenie się z trybów tej machiny jest prawie niemożliwe.

TRUDNE DOWODOWO

W styczniu 2014 roku decyzją Komendanta Głównego Policji utworzono w Biurze Służby Kryminalnej KGP Wydział do walki z Handlem Ludźmi. Jego zadaniem jest koordynacja działań Policji związanych ze zwalczaniem tego procederu. Zajmuje się tym w całym kraju ponad 60 policjantów z zespołów do zwalczania handlu ludźmi usytuowanych w wydziałach kryminalnych komend wojewódzkich, a także 22 koordynatorów w zarządach CBŚP.

Sprawy handlu ludźmi są trudne dowodowo i pracuje się nad nimi długo. Trudno o zeznania ofiar, bo często nie czują się ofiarami, a określenie „handel ludźmi” budzi ich zdumienie. Nic dziwnego, skoro 36 proc. badanych przez OBOP Polaków nie identyfikuje wielu przestępczych zjawisk jako handlu ludźmi. Przeciętny człowiek ma inne niż określa to kodeks karny rozumienie tego zjawiska, tradycyjne: porwać, wywieźć, sprzedać. Również policjanci miewają trudności ze zidentyfikowaniem przestępstwa handlu ludźmi.

Od stycznia tego roku formalnie i szczegółowo można gromadzić dane statystyczne dotyczące tego przestępstwa. Uszczegółowienie następuje dzięki tzw. boczkom temidowym do KSIP. Policjant, wypełniając dane określa nie tylko fakt handlu ludźmi, ale także jego formę. Te „boczki temidowe” oparte są na definicji handlu ludźmi: praca przymusowa, żebractwo, wykorzystywanie seksualne itd. To ułatwia monitorowanie i zwalczanie tego procederu.

NIEWOLNICZA PRACA

Zarówno z polskich, jak i międzynarodowych danych wynika, że spośród wszystkich form handlu ludźmi najbardziej wzrosła liczba przypadków wykorzystywania do pracy przymusowej.

Przed laty głośna była sprawa o kryptonimie „Terra Promesa” – „Ziemia Obiecana”. Zorganizowana grupa przestępcza rekrutowała w Polsce chętnych do pracy przy zbiorze pomidorów i owoców we Włoszech. Na miejscu zabierano im paszporty, kwaterowano w pomieszczeniach dla zwierząt i zmuszano do ciężkiej pracy za darmo. Do ich uwolnienia trzeba było użyć włoskich karabinierów działających wspólnie z polskimi policjantami.

Taki proceder ułatwiają otwarte rynki pracy, a sprzyja mu naiwność osób, które bez przygotowania, bez znajomości języka wyjeżdżają za granicę zwabione atrakcyjnymi propozycjami. Chociaż prawie każdy przypadek oszustwa tego typu jest nagłaśniany w mediach, wciąż znajdują się kolejni nieostrożni.

Krajowa Agencji ds. Przestępczości Kryminalnej w Wielkiej Brytanii, oszacowała, że w 2013 roku Polacy jako ofiary handlu ludźmi w tym kraju zajmowali drugie miejsce, zaraz po obywatelach Rumunii. Prześcignęliśmy w tym względzie kraje afrykańskie i azjatyckie.

Jesienią 2013 r. policje polska i brytyjska rozbiły przestępczą grupę, która na niewolniczej pracy innych zarabiała ogromne pieniądze. Kilkunastu Polaków zwerbowanych do pracy w Anglii przy rozbiórce starych drukarni było zmuszanych do pracy po kilkanaście godzin dziennie. Przetrzymywano ich w zamknięciu, nie udzielano pomocy medycznej, a opornych bito. Niewielką część wynagrodzenia odbierały w Polsce ich rodziny za pośrednictwem kantoru w Słupsku. Ofiary zostały uwolnione dzięki przeprowadzonej jednocześnie w Polsce i Anglii akcji policji polskiej i brytyjskiej. Zatrzymano kilkunastu sprawców, wśród nich głównych organizatorów: Polaka i Brytyjczyka. Jak bardzo dochodowy prowadzili biznes, świadczy fakt, że w chwili zatrzymania jeden z nich miał przy sobie ponad 250 000 funtów.

ZASIŁKI NA SŁUPA

Jeszcze inną formę handlu ludźmi polscy policjanci wykryli w 2009, roku. Przestępcy organizowali wyjazdy do pracy w Wielkiej Brytanii, a chętnych szukali wśród osób znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej. Docierali do ośrodków pomocy społecznej, przytułków dla bezdomnych, do urzędów pracy. Ich klientami byli bezrobotni, bezdomni, a nawet uzależnieni od alkoholu, osoby niezaradne i całkowicie zdane na ich łaskę.

Organizatorzy zapewniali transport, obiecywali załatwienie pracy i mieszkania. Zwerbowani podpisywali dokumenty, rzekomo niezbędne do załatwienia pracy, na podstawie których przestępcy otwierali im konta bankowe, a następnie składali do instytucji pomocy społecznej wnioski o świadczenia socjalne. Wpływające na konta pieniądze były przejmowane przez członków gangu. Potem tłumaczyli swoim ofiarom, że nie udało się załatwić im pracy i muszą wracać do Polski. Początkowo opłacali podróż powrotną, z czasem stawali się coraz bardziej bezwzględni, wyrzucając przybyszów na ulicę.

– Kiedy do polskiej Policji zaczęły docierać informacje na ten temat, przedstawialiśmy problem podczas spotkań w Europolu. Początkowo jednak nikt tego nie definiował jako handel ludźmi. My przeanalizowaliśmy te zdarzenia wspólnie z prokuraturą, jeszcze wówczas krajową, i uzyskaliśmy opinię, że wyczerpują one znamiona tego przestępstwa. Podczas kolejnych spotkań w Europolu pokazaliśmy kolegom z policji europejskich, zwłaszcza z Anglii i Niemiec, modus operandi w tych sprawach i zgodzili się, że jest to handel ludźmi – mówi mł. insp. Monika Sokołowska, naczelnik Wydziału do walki z Handlem Ludźmi.

Akcję przeciwko przestępczej grupie przeprowadziły wspólnie policje polska i brytyjska. W sprawie było około 120 podejrzanych, postawiono około 500 zarzutów, w tym 300 dotyczących handlu ludźmi. Sumę świadczeń wyłudzonych na szkodę brytyjskiego systemu pomocy społecznej oszacowano na około 7 milionów funtów brytyjskich.

Ostatnio pojawiła się kolejna forma współczesnego niewolnictwa – zmuszanie kobiet do zawierania związków małżeńskich z obywatelami krajów Trzeciego Świata, którzy chcą w ten sposób uzyskać zgodę na pobyt w krajach Unii Europejskiej.

JAŁMUŻNA NIE DLA ŻEBRAKA

Żebractwo, podobnie jak prostytucja, przynosi dochody grupom przestępczym i jest kolejną formą współczesnego niewolnictwa. Ofiary często rekrutowane są w biednych rejonach, z obietnicą pracy przywożone do miast, potem wysyłane na ulicę i zmuszane do żebrania. Matki rozdzielane są z dziećmi, żeby w ten sposób organizatorzy mieli nad nimi większą władzę. Kiedyś, żeby pozorować kalectwo, co miało ułatwiać żebranie, podwiązywano ofiarom nogę czy rękę, ostatnio dochodzi do autentycznego okaleczania ofiar.

Policja prowadziła wiele spraw przeciwko grupom czerpiącym zyski z żebractwa. W tym roku zapadły wyroki wobec zatrzymanych w 2011 roku przez policjantów CBŚ organizatorów tego procederu na Podkarpaciu.

ZAUWAŻYĆ, OKREŚLIĆ

Identyfikacja przestępstwa handlu ludźmi nie jest łatwa.

– Niezbędna jest edukacja społeczeństwa, także funkcjonariuszy. Każdemu policjantowi powinno zapalić się czerwone światełko, kiedy widzi zdarzenie, które z pozoru wygląda na samodzielny wybór danej osoby, jak np. prostytucja czy żebractwo, a naprawdę może być zawoalowaną formą handlu ludźmi. Edukację funkcjonariuszy zaczęliśmy od policjantów pionu kryminalnego. We wrześniu 2014 roku w Szkole Policji w Pile odbył się pierwszy kurs specjalistyczny  uwzględniający problem zwalczania handlu ludźmi – mówi mł. insp. Monika Sokołowska.

Przygotowywany jest specjalny algorytm postępowania funkcjonariuszy w przypadku identyfikacji ofiar handlu ludźmi. Będzie to kwestionariusz wstępnej identyfikacji, czyli takie narzędzie, które pozwoli policjantowi w łatwy sposób podjąć decyzję, czy ma zawiadomić odpowiednią komórkę, która się tym zajmuje, czy nie. Policjant ma wyłącznie przyjrzeć się zjawisku i dzięki pytaniom o formule zamkniętej – tak, nie – odpowiedzieć sobie, czy ma do czynienia z ofiarą handlu ludźmi. Jeśli tak – powinien powiadomić zajmujący się tym zagadnieniem zespół. Algorytm będzie też zawierał pakiet praw ofiary handlu ludźmi, zwłaszcza pod kątem osób nielegalnie przebywających na terenie Unii Europejskiej. Pakiet został opracowany przez grupę ekspercką międzyresortowego zespołu ds. zwalczania handlu ludźmi działającego przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych z udziałem Prokuratury Generalnej i przedstawicieli organizacji społecznych. Identyfikacja ofiar i proces wykrywczy prowadzący do udowodnienia przestępstwa należy do organów ścigania, natomiast wsparciem dla ofiar, udzieleniem im wszelkiego rodzaju pomocy zajmują się przede wszystkim organizacje pozarządowe.

ELŻBIETA SITEK
zdj. Andrzej Mitura i archiwum

 
A
A+
A++
Powrót
Drukuj
PDF
Powiadom
Ocena: 5/5 (1)

Data publikacji 12.12.2014

Nasze galerie

    Ogień na ogień 2019

    ?

    „Czerwony Bór 2019”

    ?

    Warszawa z Policyjnego Mi-8

    ?

    Niezwykły Nikiszowiec

    ?

    Północ kontra Południe

    ?

    Wiadomości z policja.pl