Informacje

Pięć minut do śmierci

Gdyby nie profesjonalizm i zdeterminowanie ostrowskich policjantów, w pożarze zginęłaby czteroosobowa rodzina.

  • Trwają prace remontowe budynku, w którym wybuchł pożar
    Trwają prace remontowe budynku, w którym wybuchł pożar
  • Mł. asp. Tomasz Morawek i asp. Ireneusz Godek uratowali z pożaru cztery osoby
    Mł. asp. Tomasz Morawek i asp. Ireneusz Godek uratowali z pożaru cztery osoby

Asp. Ireneusz Godek i mł. asp. Tomasz Morawek z Wydziału Ruchu Drogowego KPP w Ostrowie Wielkopolskim 19 marca 2017 r. pełnili służbę w terenie. O godz. 1.30 we Franklinowie, położonym tuż przy drodze krajowej 11, którą właśnie patrolowali, zauważyli pożar. Powiadomili dyżurnego KPP w Ostrowie Wlkp. i bezzwłocznie podjęli interwencję.

CZY JEST TAM KTOŚ

– Palił się dom – mówi asp. Ireneusz Godek. – Płomienie wydobywały się z balkonu znajdującego się na piętrze. Naszą pierwszą myślą było, aby jeszcze przed przyjazdem strażaków ratować mieszkańców. Wewnątrz budynku panowała głucha cisza. Dobijaliśmy się do drzwi wejściowych, a gdy nikt nie otwierał, chcieliśmy je wywarzyć, jednak bezskutecznie. Rzucaliśmy w okna dość dużymi, drewnianymi klockami, które leżały na posesji, ale one tylko odbijały się od szyb. W radiowozie włączyliśmy sygnały dźwiękowe i świetlne.

Trwało to pięć, może dziesięć minut...

– Każda chwila wydawała się wiecznością – dodaje mł. asp. Tomasz Morawek. – Chociaż nie mieliśmy pewności, czy w środku ktoś rzeczywiście przebywa, to przez myśl nam nie przeszło, aby odpuścić.

Determinacja funkcjonariuszy przyniosła efekty. Mieszkańcy – młode małżeństwo i dwoje ich dzieci, 7-letnia dziewczynka i 4-miesięczny chłopczyk – obudzili się. Mieszkanie płonęło, było czarno od dymu. Mężczyzna, który otworzył policjantom drzwi, był w szoku. Zarówno on, jak i jego żona oraz dzieci nie byli w stanie wydobyć z siebie głosu. Policjanci najpierw zdjęli z siebie kurtki i otulili nimi dzieci, które miały na sobie jedynie piżamki. Mł. asp. Tomasz Morawek wziął na ręce dziewczynkę i wyniósł z płonącego domu. Asp. Ireneusz Godek wyprowadził natomiast z pożaru kobietę, która na rękach trzymała synka.

Policjanci umieścili rodzinę w radiowozie. I wtedy kobieta przypomniała sobie, że w płonącym mieszkaniu pozostał pies. Tomasz Morawek pobiegł po niego. Zwierzę na szczęście żyło.

Karetka pogotowia ratunkowego, wezwał ją dyżurny KPP w Ostrowie Wielkopolskim, powiadomiony przez policjantów jeszcze przed podjęciem akcji ratowniczej, odwiozła kobietę i dzieci do szpitala, gdzie pozostali na obserwacji. Mężczyzna nie chciał jechać na badania, twierdził, że czuje się dobrze i chce zostać na miejscu.

Źle poczuł się natomiast mł. asp. Tomasz Morawek. Dostał torsji i zawrotów głowy. Wezwano karetkę, która zabrała go do szpitala. Lekarze stwierdzili zatrucie czadem. Na szczęście dość szybko doszedł do siebie.

NIE BYŁOBY NAS…

– Jesteśmy bardzo wdzięczni policjantom, narażali własne życie, aby nas uratować – mówi mężczyzna. – Strażacy stwierdzili, że gdybyśmy zostali w domu jeszcze 4–5 minut, to byłoby po nas. Jest nam bardzo przykro, że jeden z policjantów trafił do szpitala.

Brat uratowanego z uznaniem wyraża się o funkcjonariuszach.

– Aż ciarki przechodzą po plecach, gdy pomyślę, jak wielka tragedia mogłaby się zdarzyć, gdyby nie ci policjanci. Wspaniali, odpowiedzialni ludzie.

Postawę ostrowskich policjantów chwalą również pracownicy zatrudnieni w zakładzie galwanizacji, który przylega do domu objętego pożarem. Jego właścicielem jest uratowany mężczyzna.

– Aż trudno pomyśleć, jak wielka byłaby tragedia, gdyby w pożarze zginęli szef i jego najbliżsi – mówią. – Nie sposób też nie pomyśleć, co stałoby się, gdyby pożar rozprzestrzenił się i zakład spłonął. Stracilibyśmy pracę, jest nas tu kilkunastu, nie mielibyśmy z czego utrzymać rodzin. Na szczęście dzięki policjantom do tego nie doszło.

LOS TAK CHCIAŁ…

Asp. Ireneusz Godek i mł. asp. Tomasz Morawek do wydarzenia i swego w nim udziału podchodzą refleksyjnie.

– Cieszymy się, że tym ludziom nic się nie stało – mówią policjanci. – Widocznie gdzieś na górze mieli zapisane, że będą żyć. To zupełny przypadek, że wtedy patrolowaliśmy jedenastkę, równie dobrze mogliśmy być w innym miejscu.

Funkcjonariusze nie czują się bohaterami.

– Zrobiliśmy to, co do nas należało – podkreślają. – Każdy na naszym miejscu zachowałby się podobnie. Życzymy tej rodzinie dużo szczęścia.

Dla Ireneusza Godka i Tomasza Morawka rodzina to rzecz święta. Pan Ireneusz ma 9-letnią córkę Igę i 8-miesięcznego syna Igora. Z nimi i żoną Moniką, z zawodu nauczycielką, spędza każdą wolną chwilę. Również pan Tomasz poświęca małżonce Beacie i dzieciom – 20-letniej Marcie, 13-letniemu Maksymilianowi, 5-letniemu Dawidowi i 3-letniej Miriam – możliwie najwięcej czasu.

Asp. Ireneusz Godek w Policji służy od 1999 r. Zaczynał w OPP w Piasecznie, a od 2001 r. jest w Wydziale Ruchu Drogowego w KPP w Ostrowie Wielkopolskim. Mł. asp. Tomasz Morawek do służby przyszedł w 2005 r., natomiast do ostrowskiej drogówki trafił w 2012 r. 

GRAŻYNA BARTUSZEK
zdj. Krzysztof Chrzanowski, KPP w Ostrowie Wielkopolskim

 
A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)

Data publikacji 26.05.2017

Nasze galerie

Ekipa miała tylko 40 min na nakręcenie sceny finałowej filmu

?

?

?

?

?

Wiadomości z policja.pl