Informacje

XII Edycja Nagrody „Bezpieczny Kraków”

Kierownik Rewiru I Dzielnicowych Komisariatu VII Policji w Krakowie asp. sztab. Janusz Magiera został laureatem XII Edycji Nagrody „Bezpieczny Kraków”.

Do udziału zgłoszony został przez Stowarzyszenie Mieszkańców Mistrzejowic, które doceniło jego zaangażowanie w zapobieganie przestępczości w rejonach powszechnie uważanych za niebezpieczne, w ograniczanie wykroczeń popełnianych przez młodzież oraz we współpracę z mieszkańcami i wspieranie instytucji pożytku publicznego w staraniach o bezpieczne i uporządkowane otoczenie. W Policji służy od 1992 roku, dzielnicowym jest od 1996 roku, a od 2012 roku kierownikiem rewiru. 

Wcześniej pracował Pan przez 16 lat jako dzielnicowy, zna Pan swoich mieszkańców, gdy byli jeszcze dziećmi, można powiedzieć, że dorastają pod Pana okiem…

– Przez tyle lat pracy w jednym miejscu mogłem obserwować, jak zmieniają się pokolenia, jakie problemy przeżywają kolejne generacje i jakie wywołuje to problemy adaptacyjne w społeczności lokalnej. Moim zdaniem łatwiej pracować w środowisku znanym od lat, wzajemne poznawanie się buduje relację opartą na pewnej przewidywalności i zaufaniu. Jeśli ktoś mnie poznał, powierzył mi swój problem i ten problem został rozwiązany, to procentuje to dla całej społeczności, następne osoby będące w potrzebie będą wiedziały, do kogo się zwrócić i czego mogą oczekiwać. Dla mnie to oczywiście też łatwiejsze, gdy rozmawiam z mieszkańcami, których znam i z którymi mam relacje oparte na zaufaniu.

Zgłaszający Pana do nagrody przedstawiciele Stowarzyszenia Mieszkańców Mistrzejowic podkreślali, że „swą postawą zachęca Pan do pracy zespołowej”, jak konkretnie – czego oczekuje Pan od policjantów pracujących w Pana rewirze?

– Komunikacji ze społecznością lokalną i rzetelności, ale też inicjatywy w wykonywaniu zadań na rzecz społeczeństwa. Pracujemy w ośmioosobowym zespole, łatwiej w takim gronie utrzymać personalne podejście do zadań. Ale obowiązków i pracy jest dużo.  Ogólnie można powiedzieć, że ta praca polega na tym, że dzielnicowy, spotykając się z mieszkańcami swojego rejonu oraz analizując dane o zdarzeniach, określa obszary zagrożone wystąpieniem niepożądanych zjawisk i następnie podejmuje działania mające przyczynić się do wyeliminowania tych zagrożeń.

No właśnie, jakiego rodzaju zagrożenia pojawiają się najczęściej?

– Oczywiście specyfika obszaru oraz wiele innych czynników różnicują występujące w danej społeczności lokalnej problemy. Dla przykładu – zimą najwięcej zgłoszeń dotyczy sytuacji osób bezdomnych. Latem więcej zgłoszeń otrzymujemy w kwestii poprawienia organizacji ruchu drogowego czy podjęcia działań wobec osób spożywających alkohol w pobliżu sklepu czy w parku albo głośno zachowujących się „młodych ludzi w kapturach”. Ale to także konflikty sąsiedzkie, uciążliwi lokatorzy, przemoc domowa, trudności z wdrożeniem rozwiązań architektoniczno-porządkowych na osiedlu czy kwestie wynikające z braku komunikacji między różnymi podmiotami w zakresie wypracowywania rozwiązań lokalnych.

Spektrum spraw szerokie. Na czym dzielnicowy musi się znać szczególnie dobrze i jakie ma narzędzia, by rozwiązywać takie problemy?

– Rolą dzielnicowego jest inicjowanie pewnych działań. Wiadomo, że sam nie jest w stanie przeprowadzić pełnego postępowania w danej sprawie. Podobnie jest z rozwiązywaniem spraw, w których efekt zależy od współdziałania wielu podmiotów. Dzielnicowy musi nie tylko umieć słuchać mieszkańców i umiejętnie diagnozować problemy, ale także skutecznie współpracować z policjantami innych pionów oraz przedstawicielami innych instytucji, aby te problemy efektywnie rozwiązywać. Narzędzi ma wiele – od profilaktycznych, zapobiegawczych po wykrywcze, niektóre z nich znajdują się w jego bezpośredniej dyspozycji, a niektóre musi sobie wypracować, współpracując z innymi.

Jaka jest Pana recepta na bezpieczeństwo w rejonie?

– Zapewne nie ma uniwersalnej recepty. Moim zdaniem ważne jest właśnie budowanie zaufania i dobrej współpracy. To zawsze przynosi dobry efekt. Rozmawiać z ludźmi, poznawać ich problemy i angażować się, po prostu być członkiem danej społeczności, to zmienia perspektywę patrzenia.

Community policing?

– Ta koncepcja spełnia się w wielu krajach. Niezależnie od nazewnictwa czy teoretycznej podbudowy, intuicyjnie każdy wyczuwa, że budowanie bezpiecznej przestrzeni ma szanse powodzenia wówczas, gdy odbywa się wspólnie, z zaangażowaniem całego potencjału lokalnej społeczności. Służby i instytucje działają w konkretnych sytuacjach określonych kompetencjami, ale mieszkańcy także mają ogromny wpływ na to, co dzieje się w ich regionie. Obecnie inicjatywy obywatelskie są już powszechne, kilkanaście lat temu do takich inicjatyw i zaangażowania trzeba było przekonywać. Budowanie wzajemnego zaufania odbywa się najowocniej przez bezpośrednie kontakty i udział w lokalnych przedsięwzięciach.

Dzielnicowy często „pod opiekę” otrzymuje osiedle, na którym mieszka kilka tysięcy osób, co może zrobić, by zbudować i podtrzymać dobre relacje z mieszkańcami?

– Możliwości jest wiele. Obecnie ułatwiono kontakt z dzielnicowym – od możliwości wyszukania konkretnej osoby przez aplikację Moja Komenda, po narzędzia umożliwiające bezpośrednią komunikację (telefony komórkowe, internet i poczta). To na pewno pomaga. Częściej organizowane są także spotkania i debaty społeczne.

Czy dzisiaj ludzie chcą uczestniczyć w rozwiązywaniu problemów lokalnych?

– Z tym, oczywiście, bywa różnie – jednak jest coraz lepiej. Wciąż zdarza się, że mieszkańcy wolą zgłaszać anonimowo o niepokojących ich zjawiskach, to także jest cenne. Przełamane zostały bariery związane ze zgłaszaniem – mieszkańcy reagują, gdy słyszą za ścianą przemoc, gdy widzą coś niepokojącego. Nie obawiają się piętnowania. Mają świadomość, że mogą zrobić to anonimowo i ufają Policji, że rozwiąże zgłaszany przez nich problem.

Czego życzyć dzielnicowym?

– Hmmm... powodzenia w zwalczaniu przestępczości pospolitej i zaufania społecznego. Wszyscy na to pracujemy, więc każdy efekt cieszy.

Dziękujemy za rozmowę. 

KATARZYNA PADŁO, ADAM KWARCIAK
zdj. archiwum Komisariatu 7 Policji w Krakowie

 
A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)

Data publikacji 26.10.2017

Nasze galerie

Ekipa miała tylko 40 min na nakręcenie sceny finałowej filmu

?

?

?

?

?

Wiadomości z policja.pl