Informacje

Skok z balkonu

Odwaga, sprawność i szybkość reakcji policjanta zadecydowały, że udało się ocalić kobietę, która zamierzała wyskoczyć z balkonu. Tytułowy skok z balkonu miał jednak miejsce, ale wykonała go nie ofiara, lecz jej wybawca – sierż. szt. Dawid Markowski z Wydziału Sztab Policji Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim.

Dawid Markowski to świetnie wysportowany policjant z ośmioletnim stażem, który zanim założył granatowy mundur, uprawiał kajakarstwo. Teraz musiał się wykazać nie tylko sprawnością i przytomnością umysłu, ale także podejściem psychologicznym w kontakcie z pobudzoną osobą, która zamierzała odebrać sobie życie.

– To był zwykły dzień naszej służby – mówi sierż. szt. Dawid Markowski z patrolu interwencyjnego Wydziału Sztab Policji KMP w Gorzowie Wielkopolskim, który tego dnia pracował razem z post. Pawłem Karpowiczem. – W godzinach rannych dostaliśmy zgłoszenie od oficera dyżurnego, że pod jednym z bloków leżą porozrzucane rzeczy osobiste, rozbite doniczki, korespondencja. Dotarliśmy na miejsce, i faktycznie, na skrzynce pocztowej wisiała kołdra, dookoła różne przedmioty. Na parterze bloku są pawilony, działa też agencja pocztowa. Kobieta z poczty zabezpieczyła wyrzucone listy i dzięki temu wiedzieliśmy, pod który numer mieszkania mamy się udać. To było drugie piętro. Na klatce słychać było krzyki. Na korytarzu walały się różne przedmioty codziennego użytku. Z jednego lokalu dochodził podniesiony głos kobiety, wydawało się, że z kimś rozmawia, nie pomagały jednak pukanie, dzwonienie i wezwania do otworzenia drzwi.

Na klatkę wyszła za to sąsiadka, która wyjaśniła, że lokatorka obok ma problemy psychiczne. Podczas rozpytania z innego mieszkania wybiegła druga sąsiadka, alarmując, że chora wyszła na balkon. Post. Paweł Karpowicz został przed drzwiami desperatki, a sierż. szt. Dawid Markowski pobiegł na balkon sąsiadki.

– Kobieta, w wieku około sześćdziesięciu lat, stała przy barierkach i cały czas mówiła coś do siebie – wspomina policjant. – W pewnym momencie zaczęła bujać się na balustradzie, unosząc się na rękach i kiwając to w przód, to w tył. Próbowałem z nią rozmawiać, nawiązać jakiś kontakt, mówiłem, aby otworzyła drzwi wejściowe, bez efektu. Balkony dzieliła wielka, betonowa ściana. Wychyliłem się i pod pozorem przekazania jej wyrzuconej na ulicę korespondencji złapałem kobietę za rękę. Okazało się, że pobudzenie dodało jej sił, bo z łatwością wyrwała dłoń i odskoczyła w drugi koniec balkonu. Nie przestawałem jednak mówić, cały czas podtrzymując kontakt. Po jakimś czasie kobieta zaczęła krzyczeć, że będzie skakać. Na miejsce jechała już straż pożarna, wzywając ją poprosiłem, aby jechali szybko, ale podjechali bez sygnałów, żeby nie wystraszyć kobiety. Cały czas mówiłem do desperatki, kierując jej uwagę na inne tematy. Kobieta wspinała się na barierki i bujała się. Nagle wychyliła się do tyłu i odniosłem wrażenie, że szykuje się do skoku. Podjechali strażacy, może ich zauważyła? Postanowiłem działać – przeskoczyłem barierkę i chwytając się ściany, wskoczyłem na balkon desperatki. Złapałem ją, a wisiała już do połowy poza barierkami. Była agresywna, krzyczała, weszliśmy do mieszkania, otworzyłem od wewnątrz drzwi. Okazało się, że przyjechała jej krewna z kluczami, ale zamek był zablokowany od wewnątrz, wiec drzwi i tak nie dałoby się otworzyć z korytarza. Wezwaliśmy karetkę pogotowia.

Dzięki niezwykłej sprawności policjanta nie doszło do tragedii. Kobieta trafiła na obserwację do szpitala. Co ciekawe, to już czwarta osoba, której Dawid Markowski ocalił życie podczas służby w Policji. Wcześniej dwóch niedoszłych samobójców groziło, że pchnie się nożem, a jeden skoczył do Warty.

Trzydziestosześcioletni sierż. szt. Dawid Markowski ma 181 cm wzrostu i 95 kg mięśni. Zanim wstąpił do Policji, uprawiał kajakarstwo. Startował na kanadyjkach. Najpierw w KS Admira Gorzów, a na studiach w AZS AWF. Do sportu wciągnął go ojciec. Dawid był już „za stary”, aby wsiąść do kajaka, ale w sam raz, aby opanować trudną sztukę pływania kanadyjką. Sukcesy przyszły już po półtora roku treningu. Na Mistrzostwach Polski Juniorów Młodszych w 1998 r. zdobył brązowy medal. Potem przez dziesięć lat zdobywał kolejne trofea. Z samych Mistrzostw Polski ma 28 krążków (7 złotych, 9 srebrnych i 12 brązowych). Za największy sukces uznaje srebrny medal z Młodzieżowych Mistrzostw Europy w Kajakarstwie Klasycznym w bułgarskim Plovdiv w 2005 r. Gdy trzy lata później kończył studia na AWF w Gorzowie Wielkopolskim, wyróżniono go Złotym Medalem im. Bronisława Szwarca za wybitne osiągnięcia sportowe.

Dziś Dawid Markowski z dumą nosi policyjny mundur. W ubiegłym roku po raz pierwszy mógł wystartować w Mistrzostwach Polski w Kajakarstwie Klasycznym Masters. Cały urlop przeznaczył na przygotowania. Nigdzie nie wyjechał, tylko przez miesiąc trenował na pobliskim Jeziorze Kłodawskim. We wrześniu 2019 r. w Wałczu zdobył pięć złotych medali i jeden srebrny!

– Ciężko łączyć służbę z treningiem, ale jestem uparty, więc daję radę – mówi bohaterski policjant. – Gdy mam dniówki, to po służbie jeżdżę pływać do Kłodawy, a gdy mam nocki, to trenuję wcześniej na siłowni. Poza tym biegam.

Dawid Markowski ma troje dzieci, najstarszą, ośmiolatkę, już zaprowadził na zajęcia do klubu.

PAWEŁ OSTASZEWSKI

zdj. Zespół Prasowy KWP w Gorzowie Wlkp. i Marcin Nickowski

 
A
A+
A++
Ocena: 0/5 (0)

Data publikacji 25.06.2020

Nasze galerie

    Ogień na ogień 2019

    ?

    „Czerwony Bór 2019”

    ?

    Warszawa z Policyjnego Mi-8

    ?

    Niezwykły Nikiszowiec

    ?

    Północ kontra Południe

    ?

    Wiadomości z policja.pl