Nasz przyjaciel FreD (Nr 98 / 05.2013)

Jest jednym z najbardziej skutecznych programów wczesnej interwencji wobec osób młodych, które po raz pierwszy weszły w konflikt z prawem w związku z zażywaniem nielegalnych substancji psychoaktywnych. W jego realizacji uczestniczy Komenda Miejska Policji w Bydgoszczy.

Krzyśka znajomi i koledzy nazywają Sosną od momentu, kiedy w spektaklu napisanym i wyreżyserowanym przez Roberta Rejniaka „W kręgu schematów” (powstał we współpracy KMP w Bydgoszczy, Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii Oddział w Bydgoszczy oraz Stowarzyszenia „Bezpieczeństwo Dziecka”) zagrał chłopaka o takim właśnie przezwisku. Ten teatralny Sosna był dobrym uczniem, świetnie zapowiadającym się sportowcem, dopóki nie poznał dilera narkotyków Łysego. Wtedy wpadł w sidła uzależnienia. Gdy nie miał pieniędzy na marihuanę, zaczął pożyczać od kogo się dało oraz podkradać je z domu. Opuścił się w nauce, został wyrzucony z drużyny sportowej, nie przeszedł do następnej klasy, zostawiła go dziewczyna. W końcu za długi gangster zagroził mu śmiercią.

Niewiele brakowało, a Krzysiek skończyłby, jak postać, którą odtwarza na scenie. Po marihuanę sięgnął jako trzynastolatek, brał wspólnie z kolegą ze szkoły.

– Najpierw raz na dwa tygodnie, potem raz w tygodniu, wreszcie nie było dnia, żebyśmy nie palili – opowiada chłopak. – Rzadko chodziliśmy do szkoły, rodzice byli w pracy, nikt nas nie kontrolował.

Po jakimś czasie Krzysiek zaczął mieć problemy z koncentracją, osiągał coraz gorsze wyniki w nauce, aby opanować materiał, który wcześniej przyswajał w 2–3 godziny, potrzebował tygodnia. Miał kłopoty z przejściem do następnej klasy.

– Kolegę zatrzymała policja, która zawiadomiła dyrekcję naszego gimnazjum, wezwany na rozmowę podał moje nazwisko. Wylądowałem u pani pedagog. I wtedy dowiedziałem się, że jest taki program – FreD, dla osób zażywających narkotyki. Uczestnictwo w nim jest dobrowolne. Zgodziłem się bez entuzjazmu, myślałem, że zrobią tam ze mnie jakiegoś narkomana, a przecież nim nie byłem. W grupie było osiem osób, zajęcia prowadził pan Robert Rejniak. To od niego dowiedziałem się, że jestem na etapie eksperymentowania, a stąd już tylko krok do uzależnienia, bo granica jest bardzo cienka. Podczas zajęć nie traktowano nas jak narkomanów, ale jak młodych ludzi, którzy poszli w złym kierunku. Zajęcia były tak prowadzone, żebyśmy wrócili na dobrą drogę.

Krzysiek bardzo zaangażował się w działania przeciwko narkomanii w programie FreD. Jednym z nich jest właśnie udział w sztuce „W kręgu schematów”. Wtedy też poznał wielu policjantów.

– Podobnie jak wszyscy, którzy biorą narkotyki, traktowałem ich jak wrogów, których celem jest utrudnianie nam życia. Dopiero gdy grałem z nimi w spektaklu, m.in. z panem Adamem Kumkowskim, zrozumiałem, że są to ludzie, którzy chcą naszego dobra. Im wcale nie chodzi o to, aby złapać młodego człowieka i postawić przed sądem, lecz żeby mu pomóc.

Krzysiek ma 19 lat, w maju przystąpi do matury, chce być elektrokardiologiem. Gra w piłkę, pasjonuje się rapem – właśnie kończy nagranie płyty.

ZDĄŻYĆ PRZED PIEKŁEM

Projekt Wczesna interwencja wobec osób młodych po raz pierwszy notowanych z powodu narkotyków – w skrócie FreD goes net – jest pomysłem policji niemieckiej, który po różnych ewolucjach uzyskał akceptację Komisji Zdrowia Unii Europejskiej i od 2007 r. realizowany jest w 17 krajach, m.in.: w Austrii, Belgii, Danii, Holandii, Szwecji, Wielkiej Brytanii.

Program oparty jest na tzw. profilaktyce selektywnej. Adresowana jest ona do osób, które w stopniu wyższym narażone są na rozwój problemów związanych z zażywaniem środków psychoaktywnych (narkotyki, dopalacze, alkohol, leki).

– Użytkownicy narkotyków, np. marihuany, dopiero po około sześciu latach ich zażywania szukają specjalistycznej pomocy w poradniach leczenia uzależnień – mówi psychoterapeuta Robert Rejniak, wiceprzewodniczący ZG Polskiego Towarzystwa Zapobiegania Narkomanii, ekspert KBPN ds. wdrażania FreD goes net, który jest jego siłą napędową. – Spustoszenia, jakie narkotyki spowodowały w ich organizmach i psychice są już duże, często nieodwracalne. Założeniem programu jest więc szybka reakcja wszystkich instytucji zaangażowanych w jego realizację, najlepiej zaraz po pierwszym zażyciu, aby tych młodych ludzi uchronić przed tragedią.

W Bydgoszczy program finansowany jest przez Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, które w Polsce jest jego koordynatorem, oraz Urząd Marszałkowski w Toruniu i Urząd Miasta Bydgoszczy. Uczestniczą w nim prokuratura, sądy dla nieletnich, placówki oświatowe, służba zdrowia, straż miejska. I KMP, która realizuje go od samego początku, od 2009 roku.

OFERTA POMOCY

– To bardzo dobry program i cieszymy się, że do nas trafił – mówi nadkom. Sławomir Szymański, zastępca komendanta miejskiego Policji w Bydgoszczy. – Przed jego wprowadzeniem było tak, że po zatrzymaniu młodego człowieka posiadającego narkotyki lub inne substancje psychoaktywne, czy też po rozpoznaniu, że ma z nimi kontakt, sprawdzeniu, skąd je ma, z kim zażywał, sprawę kierowaliśmy do prokuratury lub sądu dla nieletnich. Nic więcej nie mogliśmy zrobić. Teraz dajemy mu ofertę – jeśli chcesz, to możesz przystąpić do programu FreD goes net, gdzie dowiesz się, jak działają narkotyki, co mogą zrobić z twoim życiem. I może nauczysz się tam czegoś, co uchroni cię przed popełnieniem głupstw. Niewykluczone też, że sąd, rozpatrując twoją sprawę, weźmie pod uwagę, że przeszedłeś taką edukację. Aby jednak ci młodzi mogli w programie uczestniczyć, muszą spełniać kilka warunków: zostali przez nas zatrzymani po raz pierwszy, posiadają środki psychoaktywne na własny użytek, nie są od nich uzależnieni, ale dopiero z nimi eksperymentują. I nigdy nie uczestniczyli w żadnej terapii.

Dla bydgoskich funkcjonariuszy przedstawienie oferty początkującemu narkomanowi wpisało się już w stałe procedury.

– Zajmuje to maksymalnie pięć minut – mówi asp. Adam Kumkowski z Wydziału Prewencji KWP w Bydgoszczy, który wcześniej służył w Komisariacie Policji Bydgoszcz Szwederowo, skąd najwięcej osób uczestniczyło w programie FreD. – Jeśli młody człowiek jest zainteresowany naszą ofertą, kierujemy go do udziału w tym programie.

Nie znaczy to, że policja przestaje interesować się jego losem. Ideą FreD jest współdziałanie wielu podmiotów.

– Ściśle ze sobą współpracujemy – mówi Sławomir Szymański. – I nie jest tak, że nie wiemy, co dalej dzieje się z tym młodym człowiekiem. A zdarza się, że np. nie zgłosił się na rozmowę kwalifikacyjną, ewentualnie jej nie przeszedł, albo zrezygnował w trakcie zajęć. I wtedy trzeba podjąć inne działania, np. doprowadzić do tego, by podjął leczenie w ośrodku zamkniętym.

NAJWAŻNIEJSZE – ZMOTYWOWAĆ

FreD goes net trwa osiem godzin, pierwsza sesja trwa dwie godziny, a pozostałe dwie – po trzy godziny. Uczestniczy w nich od ośmiu do dziesięciu osób, w wieku od 14 do 21 lat.

Robert Rejniak podkreśla, że zarówno podczas rozmowy kwalifikacyjnej, jak i w trakcie zajęć trzeba wzbudzić w podopiecznych wewnętrzną motywację do zmiany postępowania. Sami muszą zrozumieć, że jeśli przestaną brać środki psychoaktywne, to ich sytuacja ulegnie poprawie.

– Przystępując do programu, ci młodzi ludzie są przekonani, że narkotyki czy inne środki psychoaktywne to bardzo fajna sprawa, bo czują się po nich wyluzowani, odstresowani i radośni – opowiada Robert Rejniak. – Mówią mi to wprost, a ja przyznaję im rację. Nie osądzam, nie moralizuję, nie oceniam. Ani nie przekonuję, że są szkodliwe, sieją w ich organizmach spustoszenie. Staram się natomiast tak prowadzić z nimi dialog, aby sami uświadomili sobie, że są też minusy zażywania. I wtedy okazuje się, że np. od kiedy biorą środki psychoaktywne, mają kłopoty z nauką, bo pogorszyła im się pamięć, nie chce im się chodzić do szkoły, w domu są ciągłe awantury z rodzicami. Zaczynają kojarzyć, że np. jeden z kolegów trafił do zakładu poprawczego, bo pobił kobietę, która nie chciała dać mu pieniędzy, drugi ma takie odbicia, że jest na oddziale psychiatrycznym, trzeciego pocięli za długi, bo brał na krechę itd., itd. I wtedy ci, którzy na początku mówili o samych zaletach zażywania narkotyków, zaczynają pytać, co mają robić, by przestać je brać.

Robert Rejniak nie ukrywa przed nimi, że abstynencja będzie wiązać się z trudnościami – może wystąpią kłopoty z zasypianiem, będą podenerwowani. No i kumple od ćpania będą się z nich śmieli.

– Ćwiczymy, jak z tym wszystkim mają sobie radzić – mówi Rejniak. – Dzięki specjalnym testom rozpoznają te cechy swojego charakteru, które pozwolą im utrzymać abstynencję.

W latach 2009–2012 do programu skierowano łącznie 670 osób, zakwalifikowano 597, ukończyło 527. W samym 2011 r. było to odpowiednio: 205–181–160; w 2012 r.: 217–187–172. Skierowania wydawane przez policję stanowią średnio 38 procent wszystkich (a w samej KMP w Bydgoszczy 46 proc.).

Około 60 procent z tych, którzy ukończyli program FreD, nie sięga już po środki pschychoaktywne. Podjęli naukę, uprawiają sport, mają pasje. Wielu angażuje się w wolontariat – współpracują ze świetlicą środowiskową, pomagają innym w nauce. I tak jak Krzysiek propagują życie bez narkotyków, alkoholu, dopalaczy.

NIE LEGALIZOWAĆ

Coraz częściej słychać głosy, m.in. niektórych polityków, dziennikarzy, celebrytów, domagające się legalizacji narkotyków. Przede wszystkim marihuany, bo jak mówią jej zwolennicy, od niej się nie umiera. Bydgoscy policjanci i terapeuci nie ukrywają dezaprobaty dla tego rodzaju pomysłów.

– Momentami nie mam już sił słuchać tych, którzy przekonują w mediach, jakie fajne są narkotyki, jak marihuana nie uzależnia oraz jakie korzyści będą z jej legalizacji – mówi Robert Rejniak. – Są dorośli i niech robią, co chcą ze swoim życiem, ale niech nie mieszają w głowach młodym. Oczywiście, że nikt nie umiera od jednorazowego zażycia marihuany, tak jak nikt nie umiera od jednego papierosa. Tyle że w przypadku palenia nikotyny rak atakuje po 30–40 latach, a zażywanie marihuany już po 5–7 latach wywołuje nieodwracalne zmiany w mózgu, które uniemożliwiają funkcjonowanie w społeczeństwie. Obecnie sięgają po nią już 12–13-latki. Coraz więcej trafia do mnie młodych ludzi, u których marihuana uaktywniła poważne zaburzenia psychiczne, włącznie ze schizofrenią. Szczególnie ważny jest tzw. syndrom amotywacyjny.

Nadkom. Sławomir Szymański podkreśla, że zawsze był i będzie przeciwko narkotykom i ich legalizacji.

– Nieważne, czy chodzi o twarde, czy miękkie, bo dla mnie jest to podział sztuczny, tak zresztą, jak w przypadku alkoholu – na piwo i wódkę. Trzeba pamiętać, że łatwo przekroczyć granicę między eksperymentowaniem a uzależnieniem. My na co dzień widzimy, co narkotyki robią z ludźmi, do jakich czynów kryminogennych ich doprowadzają, jak rozwalają rodziny, że nie wspomnę już o spustoszeniu psychiki.

Znamienne jest to, że młodzi ludzie, którzy ukończyli program FreD, również są przeciwko legalizacji narkotyków. Krzysiek, który mówi, że obecnie „o marihuanę łatwiej niż o żółty ser w markecie”, uważa, że kiedy bez problemów będzie można ją kupić, na rynek trafi więcej twardych narkotyków.

– Dilerzy nie zrezygnują z łatwego zarobku – uważa chłopak. – A że nie będzie im się opłacało handlować marihuaną, sięgną właśnie po mocniejsze środki. I to będzie problem. Z marihuany można jeszcze wyjść, jestem tego przykładem, ale z narkotyków twardych to już naprawdę trudno.

GRAŻYNA BARTUSZEK
grazyna.bartuszek@policja.gov.pl

Finanse

Bezgraniczne bezpieczeństwo

Zgodnie z podpisanym 12 września 2011 roku Porozumieniem Finansowym nr 13/FGZ/2011 w Komendzie Głównej Policji w ramach Funduszu Granic Zewnętrznych (FGZ) zrealizowano projekt nr FGZ 10-3411 pod nazwą Budowa centrum zapasowego Krajowej Sieci AFIS. II etap – zakup platformy wirtualizacyjnej i sprzętu sieciowego. Projekt o wartości 10 194 789,94 zł (w tym dofinansowanie FGZ: 4 852 916,17 zł, współfinansowanie: 5 341 873,77 zł) był realizowany w ramach Programu Rocznego 2010 FGZ od sierpnia 2010 r. do czerwca 2012 r. Ostateczne finansowe i rzeczowe rozliczenie projektu nastąpiło w lutym br. |

Automatyczny System Identyfikacji Daktyloskopijnej (AFIS) jest systemem, w którym są gromadzone, przetwarzane i udostępniane dane daktyloskopijne. System AFIS, strukturalnie umiejscowiony w Policji, wykorzystywany jest przez podmioty upoważnione do gromadzenia i przetwarzania danych daktyloskopijnych, w tym w znacznej mierze przez Straż Graniczną.

Zasadniczym celem centrum zapasowego systemu AFIS jest zachowanie bezpieczeństwa i ciągłości pracy oraz zapobieżenie utracie dostępu do danych zgromadzonych w jego bazach w przypadku niespodziewanej awarii jednostki centralnej AFIS lub katastrofy, a także możliwość wykonywania backupów danych w trybie on line. Przełączenie na system zapasowy odbywa się automatycznie, a systemy backupowe są w stanie podjąć pracę niezwłocznie po wystąpieniu awarii.

Projekt był jednym z trzech, a drugim współfinansowanym ze środków FGZ, etapów budowy centrum zapasowego krajowej sieci AFIS. Polegał na zakupie specjalistycznej platformy sprzętowej umożliwiającej rekonfigurację jednostki centralnej AFIS w ramach centrum zapasowego, w tym infrastruktury sieciowej, która umożliwi niezawodne i wydajne połączenie pomiędzy centrum podstawowym jednostki centralnej AFIS a centrum zapasowym AFIS.

Utworzenie centrum zapasowego AFIS przyczynia się, przez zwiększenie bezpieczeństwa i zabezpieczenie ciągłości pracy systemu AFIS, do zapewnienia niezawodnej obsługi zapytań z terminali do szybkiej identyfikacji daktyloskopijnej, kierowanych przez jednostki Straży Granicznej i Policji. Wpływa to na usprawnienie codziennej pracy funkcjonariuszy tych służb.

oprac. Wydział Funduszy Pomocowych BF KGP

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)