Ci, którzy pomogli (Nr 63 06.2010)

Pochodzą z różnych miejscowości, są w różnym wieku, mają różny staż służby. Wszyscy jednak mają jeden cel – nieść pomoc ofiarom przemocy domowej. Ich działalność została dostrzeżona – są zwycięzcami pierwszej i drugiej edycji konkursu „Policjant, który mi pomógł”, organizowanego przez Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”.

Nie należą do ludzi miękkich, widzieli niejedno w swoim życiu zawodowym. Ale zdarzają się sytuacje tak okrutne i drastyczne, że nawet ich, profesjonalistów, przerażają.

OKRUCIEŃSTWO BEZ GRANIC

Aspirant Tadeusz Malaga z KMP w Żorach w Policji pracuje 30 lat, z ofiarami przemocy domowej 20 lat, niewiele więc go dziwi. Jednak i on przeżył szok, gdy poznał historię kobiety, która musiała klęczeć i przepraszać męża, a on w tym czasie oddawał na nią mocz. W ten sposób karał ją za to, że zawiadomiła policję o tym, że maltretuje ją i dzieci. Nie tylko mężczyźni potrafią być okrutni. Sprawcami przemocy są również kobiety.

– Spotkałem się z przypadkiem przemocy żony nad schorowanym mężem – opowiada Tadeusz Malaga. – Przetrzymywała go na balkonie, bez względu na warunki atmosferyczne, tam też zmuszony był załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne, pić wodę deszczową, a gdy pozwoliła mu wrócić do mieszkania, mógł spać tylko na dywanie, bez przykrycia.

Podkom. Joanna Cichla z KPP w Polkowicach chociaż stara się – jak podkreśla – nie oceniać i nie kategoryzować, nie ukrywa, że w trakcie 11-letniej służby w Policji najbardziej przerażona była, gdy późnym wieczorem zadzwoniła do niej kobieta, którą pobił mąż, a następnie zamknął siebie, ją i dzieci w mieszkaniu, odkręcił butlę z gazem i trzymając zapalniczkę w ręku, zagroził wysadzeniem całego budynku w powietrze.

– Sprawcy są wyjątkowo pomysłowi w zadawaniu cierpienia swoim bliskim – podkreślają funkcjonariusze. – Jest w nich tyle wyrafinowania, okrucieństwa, sadyzmu, że tzw. normalnemu człowiekowi nie mieści się to w głowie.

Do najtrudniejszych przypadków policjanci zaliczają takie, gdzie ofiarami przemocy są ludzie starzy i dzieci. Chociaż osoby starsze również potrafią zamienić życie swoich bliskich w piekło.

– Pomagałam kobiecie, która była katowana przez męża – wspomina mł. asp. Edyta Klepczyńska z KPP w Gryficach. – Rozwiodła się z nim i trafiła, wraz z czwórką dzieci (15, 13, 11 i 7 lat), pod dach rodzonej matki. I wtedy jej horror rozpoczął się od nowa. Matka tak znęcała się nad nią i wnukami, że kobieta próbowała odebrać sobie życie. A podczas pobytu córki w szpitalu oddała dzieci byłemu zięciowi. Na samo wspomnienie piekła, które ta ofiara przeżyła, ciarki po mnie przechodzą.

ŻEBY NIKT JUŻ NIE CIERPIAŁ

– Statystyki nie są w stanie oddać prawdziwej liczby rodzin doświadczających przemocy domowej – mówi mł. asp. Agnieszka Makowska z KRP Warszawa IV, która pracuje z ofiarami przemocy, najczęściej z dziećmi, staruszkami, chorymi psychicznie, niepełnosprawnymi, a także ze sprawcami przemocy uzależnionymi od alkoholu. – Pamiętajmy, że w wielu przypadkach jest to tajemnica czterech ścian.

Podkom. Joanna Cichla z tymi „tajemnicami” zetknęła się po raz pierwszy, gdy pracowała w patrolu interwencyjnym.

– Przestraszone, zapłakane dzieci i ich bezradne, często posiniaczone i podrapane matki – takich obrazów szybko się nie zapomina – opowiada pani podkomisarz. – Postanowiłam, że będę im pomagać. Dziewięć lat temu przeszłam do wydziału dochodzeniowo‑śledczego i zaczęłam wgłębiać się w tę problematykę. Niestety, zjawisko przemocy wewnątrzrodzinnej nie tylko nie ulega zmniejszeniu, ale – biorąc pod uwagę tzw. ciemną liczbę – rośnie.

Asp. Zbigniew Kowalczyk (KMP w Gdańsku) 16 lat temu również zaczynał służbę w patrolu interwencyjnym. Później był dzielnicowym.

– Widziałem przerażone, zapłakane twarze kobiet, dzieci, czasami mężczyzn, zdemolowane mieszkania – mówi policjant. – Widziałem też, jak ofiary wychodziły z sali rozpraw kompletnie załamane symbolicznym, często nawet uniewinniającym, wyrokiem, jaki sąd wydał na ich prześladowcę. Postanowiłem, że muszę robić wszystko, aby było jak najmniej cierpień z powodu zjawiska przemocy, żeby nie trzeba było patrzeć na pobite dzieci i rozbite rodziny. I żeby działania wymiaru sprawiedliwości były profesjonalne i zapewniały ofiarom realne bezpieczeństwo.

NIE SĄ SAMOTNYMI SZERYFAMI

– Aby lepiej realizować zadania związane z przemocą w rodzinie, a przede wszystkim osiągnąć zamierzony cel, niezbędne jest podejmowanie wspólnych działań przez przedstawicieli wielu służb – twierdzi mł. asp. Joanna Tchoryk z KPP w Zgierzu.

– Dla mnie, jako osoby zajmującej się zwalczaniem przestępstw przemocy w rodzinie, skuteczne działania instytucji zajmujących się szerokim wachlarzem pomocowym są bardzo istotne, gdyż skupiam się w głównej mierze na gromadzeniu materiału dowodowego niezbędnego do pociągnięcia sprawcy do odpowiedzialności karnej – dodaje Tadeusz Malaga.

– Tylko współpraca wielu instytucji daje możliwość osiągnięcia sukcesu w walce z przemocą w rodzinie – mówi nadkom. Ewa Nowak z KPP w Przasnyszu.

Policjanci mówią jednym głosem o konieczności współpracy wszystkich przedstawicieli reprezentujących instytucje państwowe, samorządowe, społeczne. Niektórzy jednak dodają, że w praktyce różnie z nią bywa.

– Chociaż nigdy nie miałem problemu z wspólnymi działaniami, to wiem, że często między różnymi podmiotami są nieporozumienia, niedomówienia, co powoduje, że przedłużają się trudne sytuacje rodzinne ofiar prze-mocy – mówi mł. asp. Sławomir Sperkowski z KMP w Bydgoszczy.
W sumie nie jest jednak tak źle. Nagrodzeni przez „Niebieską Linię” podkreślają, że patrząc z perspektywy lat, jest coraz lepiej, gdyż więcej osób rozumie, jak ważna jest pomoc ofiarom przemocy.

ŻYCIE ZWERYFIKUJE

1 lipca 2010 r. w życie wejdzie nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Policjanci czekali na nią, m.in. ze względu na to, że zakazuje ona stosowania kar cielesnych wobec dzieci. A także, że daje lekarzom, pielęgniarkom i nauczycielom – w postaci Niebieskiej Karty – narzędzia do pracy w zakresie przeciwdziałania przemocy.

– Do tej pory trudno było o sojuszników, myślę tu szczególnie o białym personelu – mówi Zbigniew Kowalczyk. – Mam nadzieję, że to się wreszcie zmieni.

Policjanci chwalą też zapis dotyczący bezpłatnych obdukcji lekarskich. Odpłatność za to świadczenie bardzo często stanowiła dla osób pokrzywdzonych barierę w dochodzeniu swoich praw i wychodzenia z przemocy.

– Należy pamiętać, że sama zmiana przepisów to nie wszystko – dodaje jednak Agnieszka Makowska. – Należy naprawdę, a nie tylko na papierze, zabezpieczyć ofiarę, dać jej wsparcie, umożliwić rozpoczęcie i przeprowadzenie zmian w jej życiu.

BEZ AWANSU, ALE Z DOBRYM SŁOWEM

Sławomir Sperkowski po zdobyciu prestiżowego tytułu „Policjant, który mi pomógł” został kierownikiem rewiru dzielnicowych. To jedyny awans wśród laureatów konkursu. Zwycięstwo w konkursie natomiast jeszcze bardziej zmotywowało ich do dalszego rozwoju zawodowego, do większej aktywności na rzecz ofiar przemocy. Tomasz Pietrzak, który od kilku lat współpracuje z Ogólnopolskim Pogotowiem dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”, gdzie wraz podinsp. Kazimierzem Walijewskim z KMP w Suwałkach pełni funkcje moderatora forum i konsultanta ds. prawa i procedur, opracował poradnik dla pracownika służby zdrowia, który zatwierdziło Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. Jest też animatorem szkoleń dla osób pomagających ofiarom na terenie Trójmiasta. A w Centrum Praw Kobiet pracuje nad pierwszym w Europie projektem Wyróżnienia Białej Wstążki, które przyznawane będzie mężczyznom zaangażowanym w pomoc ofiarom przemocy.

Zbigniew Kowalczyk, koordynator procedury Niebieska Karta w Gdańsku, nadal prowadzi szkolenia, instruktaże, konferencje na temat przemocy domowej. Jest członkiem zespołu monitorująco‑wdrożeniowego strategii miasta Gdańska ds. społecznych do 2015 r. oraz członkiem Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Gdańsku. Joanna Cichla pisze rozprawę doktorską na temat kobiet doświadczających przemocy. Wydała też, wspólnie z dr Renatą Ilnicką, dwie książki poświęcone tematyce agresji, przemocy oraz przeciwdziałania temu zjawisku.

Pozostali laureaci również się dokształcają. Wszyscy też zbierają plony swojej popularności, czyli więcej pracują.

– Pokazywały nas stacje telewizyjne, pisały o nas gazety, staliśmy się więc rozpoznawalni – śmieją się policjanci. – A to spowodowało, że ofiary chcą, żebyśmy to właśnie my zajmowali się ich sprawami.

Grażyna Bartuszek


Policjant, który mi pomógł

I. Zwycięzcy pierwszej edycji, 2008 r.
mł. asp. Agnieszka Makowska z KRP Warszawa IV,
nadkom. Ewa Nowak z KPP w Przasnyszu,
podkom. Joanna Cichla z KPP w Polkowicach,
st. sierż. Tomasz Pietrzak z KP w Gdyni-Śródmieście,
mł. asp. Sławomir Sperkowski z KMP w Bydgoszczy

II. Zwycięzcy drugiej edycji, 2009 r.
asp. sztab. Tadeusz Malaga z KMP w Żorach,
mł. asp. Joanna Tchoryk z KPP w Zgierzu,
asp. Zbigniew Kowalczyk z KMP w Gdańsku,
mł. asp. Edyta Klepczyńska z KPP w Gryficach,
asp. sztab. Dariusz Florek z KPP w Przeworsku

III. 25 czerwca br. ogłoszona zostanie lista laureatów trzeciej edycji konkursu „Policjant, który mi pomógł”. Jego organizatorem, podobnie jak poprzednich, jest Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”, patronat sprawuje komendant główny Policji. Wręczenie nagród nastąpi 24 lipca br., podczas centralnych obchodów Święta Policji.

A
A+
A++
Wstecz
Drukuj
PDF
Powiadom znajomego
Ocena: 0/5 (0)