Patrol OPP w czasach koronawirusa

Koronawirus zmienił nasze życie, a Policja wraz z innymi służbami przeciwdziała rozprzestrzenianiu się epidemii.

Zminimalizować ryzyko zakażenia

Funkcjonariusze Oddziału Prewencji Policji w Warszawie teraz nie zabezpieczają zgromadzeń, przemarszów czy meczów. Wychodząc na miasto, zamiast hełmów i tarcz zakładają maseczki FFP-3 i lateksowe rękawiczki.

Oprócz codziennego dbania o porządek publiczny doszły im jeszcze m.in. kontrole osób poddanych domowej kwarantannie. To teraz jedno z ich głównych zadań.

– Podczas kontroli każdorazowo proszę informować społeczeństwo o korzystaniu z aplikacji Kwarantanna Domowa. Upewniajcie się, czy osoby objęte kwarantanną na pewno są w domu i czy nie potrzebują pomocy. Zbierajcie wszystkie informacje, a jeżeli kogoś nie będzie pod wskazanym adresem, natychmiast zgłaszajcie – mówi podczas porannej odprawy podinsp. Józef Mikołajczyk, pomocnik dowódcy ds. prewencji Oddziału Prewencji Policji w Warszawie. Na sali jest tylko 35 funkcjonariuszy. To efekt polecenia Komendanta Głównego Policji: w celu zminimalizowania ryzyka rozprzestrzeniania się wirusa odprawy do służby muszą odbywać się w małych grupach.

– Jeżeli w trakcie monitorowania terenów rekreacyjnych pod kątem przeciwdziałania gromadzeniu się osób stwierdzicie łamanie tych zakazów, uświadamiajcie je o zagrożeniu. Dzisiaj będziecie pełnili służbę w patrolach razem z funkcjonariuszami innych jednostek Policji, CBŚP, żołnierzami WOT i z kierowcami Komendy Głównej Policji – dodaje podinsp. Mikołajczyk.

Na krześle stoi pudło z pomarańczowymi kombinezonami ochronnymi. Są i będą do dyspozycji każdego, jeśli tylko zajdzie taka konieczność.

– Będę wam to powtarzał jak mantrę: przestrzegajcie zasad bezpieczeństwa! – mówi dowódca IX kompanii OPP w Warszawie nadkom. Krzysztof Balawender. – Sprawdzenie ma się odbywać w miarę możliwości w pobliżu miejsca kwarantanny, głównie telefonicznie za pomocą służbowego telefonu komórkowego, z odległości umożliwiającej potwierdzenie pobytu osoby w wyznaczonym miejscu, bez bezpośredniego kontaktu z osobami poddanymi kwarantannie. Kontakt ma zapewnić bezpieczeństwo zarówno wam, jak i tym, którzy są objęci kwarantanną. Nie wchodzicie do ich mieszkań czy domów! Jeśli z jakiegoś powodu zajdzie potrzeba bezpośredniego kontaktu z osobami zarażonymi, badanymi czy objętymi kwarantanną, wtedy korzystacie bezwzględnie z tych kombinezonów ochronnych. Dbajcie o siebie.

WSZYSTKIE RĘCE NA POKŁAD

Samochody z Piaseczna jadą do Warszawy. Który to dzień służby? Kolejny. Ile godzin? Średnio po 10. Piszą SMS-y do żon, dzieci, rodziców. Są z nimi na odległość, bo do Warszawy przyjechali z całej Polski.

Zbiórka jest pod Pałacem Mostowskich. Stoją policjanci, terytorialsi, a także kierowcy z KGP. Stworzone z nich patrole będą wzmocnieniem tych wystawionych przed komendy rejonowe. Teraz każdego dnia przybywa osób w kwarantannie domowej.

Asp. sztab. Andrzej Biedrzycki na patrol wyjeżdża z funkcjonariuszem CBŚP oraz szer. Mikołajem Maciniakiem, żołnierzem 6. Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej. Marciniak na co dzień pracuje w restauracji, ale teraz właściciel ją zamknął. Dzięki służbie w WOT i patrolom z policjantami ma zajęcie, za które otrzyma wynagrodzenie.

Na liście osób objętych kwarantanną domową, którą trzyma w ręku Biedrzycki, jest 26 nazwisk. Niektóre są pod tymi samymi adresami, pozostałe adresy są blisko siebie, by patrol nie jeździł po całej dzielnicy.

Teraz widać albo przynajmniej można sobie wyobrazić, przed jak wielkim wyzwaniem stanęła Policja, która każdego dnia musi dotrzeć do tysięcy ludzi w Polsce. Funkcjonariusze sprawdzają, czy osoby przestrzegają zasad kwarantanny domowej, a także upewniają się, czy nie potrzebują one pomocy.

Policjanci mają wszystkie niezbędne im informacje pomocne w dotarciu do osób, które muszą pozostać w domu. Adresy, imiona i nazwiska, numery ich telefonów. Odszukują więc dane na liście i dzwonią.

– Dzień dobry, aspirat sztabowy Andrzej Biedrzycki z Policji. Czy zastałem w domu panią (tu pada nazwisko)? – pyta funkcjonariusz przez domofon.

– Tak, to ja – odzywa się kobieta.

Sprawdzenie oparte jest w dużym stopniu na zaufaniu. Policjanci nie wchodzą do mieszkań.

– Czy zainstalowała pani aplikację Kwarantanna Domowa? – pyta policjant.

– Jeszcze nie.

– Prosimy więc to zrobić, wtedy nie będziemy musieli pani odwiedzać, a korzystając z tej aplikacji codziennie, potwierdzi pani swój pobyt w domu – instruuje policjant i pyta dalej: – Czy coś pani potrzebuje: lekarstwa, zakupy? Jeśli tak, proszę spisać taką informację, my dokumentację przekażemy do sztabu Komendy Rejonowej Policji Warszawa III, a Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej będzie koordynował pomoc. Długo ma pani być jeszcze na kwarantannie?

– No... nie wiem.

– Kiedy ją pani rozpoczęła?

– Wczoraj.

– Czyli jeszcze 12 dni. Warto zainstalować tę aplikację. Na którym piętrze pani mieszka i na którą stronę wychodzą okna?

– Na czwartym, na szkołę.

– Proszę podejść do okna, byśmy mogli panią zobaczyć.

Po chwili otwiera się okno na czwartym piętrze i kobieta macha rękoma do policjantów. Pod innymi adresami rozmowy przebiegają podobnie. Czasami do sprawdzenia jest tam jedna osoba, dwie, czasami cała rodzina. Nie ma problemu, gdy ludzie mieszkają na niższych piętrach, bo wtedy wystarczy, że pokażą się przy oknie. Gorzej, gdy ktoś mieszka na ósmym piętrze. Wtedy musi otworzyć okno i wychylić się tak, by dostrzegli go policjanci.

Choć każdego dnia w Polsce policjanci odnotowują przypadki złamania kwarantanny domowej, z listy, którą ma patrol asp. sztab. Andrzeja Biedrzyckiego, wszyscy są zdyscyplinowani. Ale jeden w nieco przekorny sposób.

– Czy pobrał pan aplikację Kwarantanna Domowa? – pyta policjant.

– Nie, bo jestem sam w domu, a lubię sobie porozmawiać – odpowiada wyraźnie rozbawiony mężczyzna.

PUSTKI

Policjanci mają nie tylko kontrolować osoby objęte kwarantanną domową. Zbliża się południe. Nadkom. Krzysztof Balawender zna chyba wszystkie miejsca, gdzie ludzie lubią się zbierać w grupy. Młodzież, bezdomni. Dlatego jadąc przez miasto, kluczy ulicami. Pustki. Tylko pod sklepami, aptekami lub urzędami pocztowymi widać kolejki, ale ludzie stoją zdyscyplinowani w znacznych odstępach od siebie. Wśród pieszych najwięcej jest chyba policjantów. Takie można przynajmniej odnieść wrażenie. Ich mundury widać wszędzie.

#zostanwdomu

Jedziemy Traktem Królewskim. Mija nas radiowóz z nagłośnieniem typu LRAD, z którego powtarzany jest komunikat nawołujący mieszkańców miasta o pozostanie w domach:

 – Szanowni Państwo. Tu Policja. W związku z ogłoszoną w Polsce epidemią koronawirusa prosimy, aby dla własnego bezpieczeństwa pozostać w domach. Jeśli niezbędne jest opuszczenie miejsca zamieszkania, należy unikać bezpośredniego kontaktu z innymi osobami, zachowując dystans co najmniej dwóch metrów. Prosimy o niegrupowanie się, aby zminimalizować ryzyko zakażenia. Apelujemy: zostańcie w domach. To od odpowiedzialnej postawy każdego z nas, nie tylko dzisiaj i jutro, ale także przez cały czas trwania epidemii, zależy zdrowie i życie nasze oraz najbliższych.

Jest już po południu. Zwykle o tej porze centrum miasta zaczyna tętnić życiem. Ale nie teraz. Nadkom. Krzysztof Balawender sprawdza, co dzieje się na ul. Chmielnej. Sklepy pozamykane, restauracje sprzedają tylko na wynos. Na ulicy nie ma turystów, a w bramach młodzieży.

– Może są w parku im. Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego, na tyłach Sejmu? Sprawdźmy – mówi Balawender. Też nie ma. I oby tak było dalej.

ANDRZEJ CHYLIŃSKI

zdj. autor

A
A+
A++
Ocena: 5/5 (1)