Informacje

Zabytki wrócą do muzeów

W ostatnim czasie media informowały o odzyskaniu przez policjantów cennych przedmiotów o szczególnym znaczeniu dla polskiej kultury: ozdób, narzędzi i militariów z brązu, papieskiej pieczęci z XV w. i dwóch obrazów polskich malarzy.

  • Zapinka (fibula) z brązu do spinania szat
    Zapinka (fibula) z brązu do spinania szat
  • „Hucułka z dzbankiem” pędzla Michała Borucińskiego
    „Hucułka z dzbankiem” pędzla Michała Borucińskiego
  • Połowa pieczęci z wizerunkiem św. Piotra
    Połowa pieczęci z wizerunkiem św. Piotra

Na początku marca poznańscy policjanci zapobiegli nielegalnym wykopaliskom i zabezpieczyli prawdziwy skarb: 80 przedmiotów z brązu i żelaza, m.in. bransolety, nagolenniki, naszyjniki i elementy uprzęży. Po konserwacji zabytki te będzie można podziwiać w Muzeum Archeologicznym w Biskupinie.

Natomiast w lutym na jednym z portali internetowych oferowano do sprzedaży fragment średniowiecznej pieczęci papieskiej, tzw. bulli, z wizerunkiem św. Piotra. Za 150 zł kupiła go 38-letnia mieszkanka Gdańska. Transakcją zainteresowali się policjanci z Podlasia (stamtąd pochodził sprzedawca zabytku): skontaktowali się z trójmiejskimi funkcjonariuszami, a ci dotarli do nabywczyni. Niestety, musieli odebrać jej bullę. Podobnie nielegalny poszukiwacz skarbów z Zachodniopomorskiego musiał się rozstać z brązową rękojeścią, którą znalazł w ziemi. Również w lutym w prywatnych mieszkaniach w Warszawie odnaleziono akwarelę Matejki i portret Hucułki z dzbankiem Michała Borucińskiego. Oba obrazy zaginęły podczas II wojny światowej.

BEZCENNY SKARB

W marcu policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Poznaniu ustalili, że w miejscowości na pograniczu woj. wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego prowadzone są nielegalne poszukiwania zabytków. Na miejscu ich uwagę zwróciły świeże ślady po tzw. wkopach rabunkowych. Znaleźli też pozostałości kolejnego wkopu o znacznie większych rozmiarach niż pozostałe, a z ziemi wystawały metalowe, pokryte patyną przedmioty. Po dokładniejszym sprawdzeniu okazało się, że w tzw. zasypie wtórnym ukryte są liczne artefakty z brązu: ozdoby, narzędzia oraz militaria.

– Nie mieliśmy wątpliwości, że natknęliśmy się na ukryty skarb, o czym powiadomiliśmy natychmiast wielkopolskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków – opowiada podkom. Maciej Karaszewski, koordynator ds. zabytków z KWP w Poznaniu. – Ponieważ znalezisko znajdowało się na terenie woj. kujawsko-pomorskiego, przekazaliśmy informację o nim wojewódzkiemu konserwatorowi z Torunia. Miejsce znaleziska zostało zabezpieczone do przybycia przedstawicieli Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Toruniu. O efekcie przeprowadzonych czynności powiadomiono też koordynatora ds. zabytków z BSK KGP oraz eksperta z Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Warszawie.

Dalsze prace w miejscu odnalezienia skarbu prowadzili już pracownicy toruńskiego WUOZ. Wydobyto wszystkie ukryte przedmioty: 58 z brązu i 22 z żelaza. Wśród znalezisk z brązu znalazły się siekierki, grot włóczni, bransolety, nagolenniki, naszyjniki, wspaniale zachowana zapinka, szpila i falery (elementy uprzęży końskiej). Wśród elementów z żelaza były m.in. sierpy.

Wstępne datowanie znaleziska to V–VI w. p.n.e. Możliwe, że przedmioty te stanowią tzw. zespół zwarty, co oznacza, że zostały zdeponowane jednorazowo jako całość. Zachwyca bogactwo skarbu i jego perfekcyjny stan zachowania. Brak wśród niego szczątków kości może wskazywać, że depozyt miał charakter tezauryzacyjny: ktoś ukrył wartościowe przedmioty w sytuacji zagrożenia. Trudno oszacować wartość materialną znaleziska, bo tego rodzaju artefakty są wyłączone z obrotu handlowego. Mają one przede wszystkim olbrzymią wartość historyczną i będą nieocenionym źródłem wiedzy dla historyków. Na podstawie informacji przekazanej przez archeologów z WUOZ w Toruniu wartość depozytu, w czasach jego złożenia, stanowiła równowartość kilku wsi czy osad.

Sambor Gawiński, kujawsko-pomorski wojewódzki konserwator zabytków, potwierdza bezcenność odnalezionych obiektów.

– To unikatowe znalezisko nie tylko pod względem liczby przedmiotów, ale przede wszystkim stanu ich zachowania. Zapinki można by używać nawet dzisiaj. Skarb trafi do Muzeum Archeologicznego w Biskupinie, gdzie są pracownie konserwatorskie i znajdują się specjaliści, którzy potrafią zadbać o te przedmioty. Poza tym na jesieni odbywa się tam Archeo Fashion Week i odnaleziona biżuteria będzie jego główną ozdobą.

Podkom. Maciej Karaszewski podkreśla, że ziemia kryje w sobie wiele wspaniałych śladów naszej bogatej przeszłości i w odpowiednim momencie odsłoni przed nami kolejne tajemnice.

– Nie musimy wszystkiego znaleźć już, zaraz. Sam zabytek, wykopany z ziemi, pozbawiony jest kontekstu związanego z miejscem odnalezienia i tym samym staje się mało wartościowy z punktu widzenia wiedzy historycznej, która jest bezcenna.

OKRĄGŁA PIECZĘĆ

Podobnie w przypadku pieczęci papieskiej trudno podać w złotówkach jej wartość. Wstępnie ustalono, że ślady na pieczęci wskazują, że przebywała ona w ziemi. Oznacza to, że prawdopodobnie jest zabytkiem archeologicznym i zgodnie z ustawą o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami jest własnością Skarbu Państwa. Jednak dopiero to biegły oceni, czy bulla rzeczywiście jest zabytkiem. W myśl ustawy − za sprzedaż przedmiotów o szczególnym znaczeniu dla kultury grozi kara do 10 lat więzienia.

Łacińskie słowo bulla oznaczało pierwotnie kulę, później określano tak różne okrągłe przedmioty, a także pieczęcie papieskie z wizerunkami świętych Piotra i Pawła i imieniem aktualnego papieża. Bullę wieszano na sznurkach pod papieskimi dokumentami, a z czasem bullą zaczęto nazywać sam taki dokument (np. bulla gnieźnieńska). Ze wstępnych oględzin wynika, że odzyskana przez trójmiejskich policjantów bulla pochodzi z kancelarii papieża Marcina V, który sprawował ten urząd w latach 1417–1431. Wysłał on do Polski około 2,5 tysiąca dokumentów; jak dotąd w naszym kraju znaleziono tylko jedną jego bullę – na poznańskim Ostrowie Tumskim.

BRĄZOWY MIECZ

Kilka dni później asp. sztab. dr Marek Łuczak, koordynator ds. zabytków z KWP w Szczecinie, otrzymał informację o odnalezieniu wykonanej z brązu rękojeści miecza. Zdjęciami znaleziska pochwalił się w internecie sam nielegalny poszukiwacz – nie wiedział, jaka jest wartość wykopanego przez niego przedmiotu. Policjanci dość szybko go znaleźli i zabezpieczyli zabytek. Został on wstępnie przebadany przez archeologów z Muzeum Narodowego w Szczecinie: stwierdzono, że pochodzi z okresu wczesnego żelaza (z tzw. okresu halsztackiego, ok. 750−550 lat p.n.e.). Rękojeść miecza ma charakterystyczną głowicę w formie kapelusza; ostrze było żelazne, ale nie zachowało się. To bardzo rzadki okaz pradziejowej broni występujący na terenie Pomorza i Polski.

– 35-letni mieszkaniec powiatu choszczeńskiego nie miał pozwolenia na prowadzenie poszukiwań za pomocą sprzętu elektronicznego, nie zgłosił też służbom konserwatorskim, że odnalazł zabytek archeologiczny – mówi asp. sztab. Marek Łuczak. – Grozi mu odpowiedzialność za kradzież zabytku na szkodę Skarbu Państwa z art. 278 k.k. Po zakończeniu postępowania przez Prokuraturę Rejonową w Choszcznie rękojeść będzie przekazana wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków w Szczecinie: wskaże muzeum, do którego ona trafi.

OBRAZY

Również w lutym odnaleziono dwa obrazy, które zaginęły w czasie II wojny światowej. Policjanci Wydziału Kryminalnego KSP w prywatnych mieszkaniach w Warszawie zabezpieczyli dwa obrazy: Święty Longin, patron dzwonkarzy Jana Matejki i portret Hucułki z dzbankiem Michała Borucińskiego. Dotąd figurowały one w bazie strat wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – to właśnie ministerstwo złożyło zawiadomienie do prokuratury, że obrazy pojawiły się na rynku antykwarycznym.

Akwarela Święty Longin, patron dzwonkarzy ma wymiary 144 x 107 cm – to projekt polichromii kościoła Mariackiego w Krakowie. Widnieje na nim rok 1889. Przed wojną był własnością warszawskiego kolekcjonera Franciszka Goldberga-Górskiego. Akwarelę, pod zmienioną nazwą Święty Eligiusz, patron złotników, oferowano na sprzedaż za 22 tys. zł w jednym z warszawskich domów aukcyjnych w czerwcu 2010 r. Drugie z dzieł, Hucułka z dzbankiem, to olej na tekturze z około 1927 roku. Ma wymiary 39 x 29 cm i pochodzi z przedwojennej warszawskiej kolekcji prywatnej. W marcu 2015 roku obraz wystawiono na sprzedaż za 4 tys. zł w jednym z domów aukcyjnych.

Oba dzieła zidentyfikował Wydział Strat Wojennych MKIDN; w listopadzie 2015 r. zawiadomienie w tej sprawie resort złożył w Komendzie Stołecznej Policji. Na prośbę KSP pracownik Wydziału Strat Wojennych przeprowadził oględziny. Obrazy poddano badaniom w Muzeum Narodowym w Warszawie, gdzie pozostają w depozycie.

ALEKSANDRA WICIK
zdj. Maciej Karaszewski, Marek Łuczak, KWP w Gdańsku, KSP

 
A
A+
A++
Powrót
Drukuj
PDF
Powiadom
Ocena: 1/5 (2)

Data publikacji 24.05.2016

Nasze galerie

    100. rocznica Cudu nad Wisłą

    ?

    Regaty 100-lecia Policji Wodnej

    ?

    ... do wodowania

    ?

    OD POMYSŁU…

    ?

    Warszawa z Policyjnego Mi-8

    ?

    Wiadomości z policja.pl