Edukowanie szokiem (nr 48 03.2009)

Szukasz pomysłu na zajęcia profilaktyczne z młodzieżą? Zamiast prosić dzielnicowego o pogadankę, możesz zabrać klasę na przejażdżkę trolejami, pokazać jej dobrze zrealizowany film, a potem chwilę o tym wszystkim podyskutować.

Prewencja kryminalna, zwłaszcza wśród młodych ludzi, to orka na ugorze – mówią często ci, którzy zajmują się nią na co dzień. Przedstawiamy więc kilka akcji profilaktycznych dotyczących dwóch zagadnień: jazdy po spożyciu alkoholu i zażywania narkotyków. Do wykorzystania, gdy brak własnych pomysłów, i do przemyśleń także.

JAK W HORRORZE
Często stosowaną metodą edukowania bywa terapia szokowa. W ośrodkach szkolenia kierowców w czasie zajęć można napotkać np. prezentację przygotowaną przez stołeczną drogówkę. Ze względu na drastyczne sceny rodem z horrorów jej oglądanie jest dobrowolne. Zmasakrowane ciała, roztrzaskane samochody, worki ze zwłokami – wszystko po to, by uzmysłowić przyszłym kierowcom skutki szybkiej jazdy. Podobne materiały zobaczy się na kursach zdejmujących punkty karne. Czy przemawiają one do kierowców? To już zależy od człowieka i jego wytrzymałości psychicznej.
Rozmaicie też reagowano na leżący przy drodze czarny worek do złudzenia przypominający ten na zwłoki. Jesienią jadący przez Piotrków Trybunalski po dwóch stronach jezdni, obok worka, mogli zauważyć „zegar śmierci” – planszę z liczbą ofiar śmiertelnych w tym miejscu i apelem, by go zatrzymać. Zaznaczono, że to ofiary alkoholu, w domyśle: nietrzeźwi kierowcy i ci, którzy zginęli w spowodowanych przez nich wypadkach.

KRZYŻE, ZNICZE I OPOWIEŚCI
Jadąc przez Wałcz (woj. zachodniopomorskie) w okolicach dnia Wszystkich Świętych lepiej przestrzegać przepisów drogowych. Jeśli nie, podczas kontroli drogowej trzeba wysłuchać pouczenia od... dzieci. Zatrzymani kierowcy muszą też zapalić świeczkę pod brzozowym krzyżem z tabliczką „Za ofiary, które zginęły w wypadkach”. Policjanci, wspólnie z Młodzieżową Grupą Policyjną z parafii św. Antoniego w Wałczu (pisaliśmy o nich w październiku 2006 r. w art. „Policjanci” w habitach) po raz trzeci zorganizowali taką akcję w miejscach o dużym natężeniu ruchu. I jak co roku w mniejszości byli ci, którzy jechali zgodnie z przepisami.
W tym samym czasie policjanci rd na Śląsku podczas kontroli rozdawali znicze z napisem „Zapal tym, co nie dojechali”, a w KMP w Płocku przygotowano ulotki „O czym opowiadają przydrożne krzyże”. Choć opisane w nich historie są wymyślone, to po ich przeczytaniu nietrudno sobie wyobrazić, że podobne zdarzenia mają miejsce codziennie. Z krzyżami przy drogach wszyscy zdążyli się już oswoić na tyle, że właściwie nie wywołują one żadnych emocji. Jednak gdy uświadomimy sobie, że za każdym z nich stoi tragedia nie tylko sprawcy i ofiary, lecz także ich bliskich, to może zdejmiemy nogę z gazu. O tym właśnie jest film śląskiej KWP Jedna sekunda – całe życie.

ŻYWE ŚWIADECTWA
Film powstał w lutym 2008 r., premierę miał w minione wakacje. Pomysł był prosty: pokazać, że pijani kierowcy doprowadzają nie tylko do tragedii na drogach, ale i poza nimi. Najbardziej zapadają w pamięć wypowiedzi dwóch sprawców wypadków, Pawła i Grzegorza (imiona zmienione, ale historie prawdziwe). Pierwszy z nich potrącił pod wpływem alkoholu trzy osoby, a drugi, jak mówi, nie zdawał sobie sprawy, że piwo wypite rano zostanie w organizmie aż do wieczora. Obaj odbywają kary więzienia i wyznają, że bardzo żałują tego, co zrobili. Oprócz dwóch osadzonych żywe świadectwa cierpienia dają Kasia, która w wypadku spowodowanym przez pijanego kierowcę straciła ojca i ciocię, oraz Piotr, poszkodowany w wypadku.
Do wszystkich tych osób dotarł kom. Robert Tarapacz z wydziału rd śląskiej komendy wojewódzkiej, pomysłodawca filmu.
– Chcieliśmy pokazać, że staramy się także mówić w inny sposób do ludzi, a nie tylko stosować wobec nich represje – mówi kom. Tarapacz. – Nasi bohaterowie, mimo że było to dla nich ponowne rozdrapywanie ran, zgodzili się na wystąpienie w filmie. Panią Kasię przekonało to, że jeśli w ten sposób uratuje choć jedną osobę, to już dużo.
Najtrudniej szło z osadzonymi: trzeba było nie tylko ich przekonać do mówienia przed kamerą, ale i zapoznać się z aktami ich spraw. Jak podkreśla mł. asp. Mirosław Fila z wydziału prezydialnego śląskiej KWP, odpowiedzialny za montaż filmu, ofiary takich wypadków to zawsze więcej niż tylko dwie osoby: sprawca i poszkodowany.
– Tak jak mówi tytuł filmu, jedna sekunda zastanowienia może zmienić czyjeś całe życie, uratować je lub zniszczyć.
Dodatkowym atutem filmu, oprócz świadectw, jest też piosenkarz Jacek Łaszczok, bardziej znany jako Stachursky. Jego muzykę słychać w tle, a on pojawia się w epizodzie jako przykładny kierowca, który nigdy nie prowadzi po alkoholu. Płytę z filmem Stachursky puszcza przed swoimi koncertami.

ŚWIAT PRZEZ ALKOGOGLE
Jak jeździ się po alkoholu można (na trzeźwo!) przekonać się w Malborku. Właściciel jednej ze szkół nauki jazdy zaproponował młodzieży lekcje bezpiecznej jazdy z udziałem m.in. alkogogli i trolejów. Pierwsze to specjalne okulary, które uzmysławiają, jak widzi świat osoba z 1,5 promila alkoholu we krwi. Drugie – kółka przymocowane zamiast tylnych kół samochodu, symulujące wpadnięcie auta w poślizg. Zdaniem zarówno właściciela szkoły, jak i komendy powiatowej w Malborku, która włączyła się w ten pomysł, zajęcia takie działają na wyobraźnię młodych ludzi i, być może, spowodują, że zastanowią się oni chwilę, nim siądą za kierownicą po kieliszku.
– Pokaz kierujemy do osób, które ukończyły 17 lat. Nie uczymy, jak jeździć autem, tylko pokazujemy, co się z nim dzieje w ekstremalnych sytuacjach – tłumaczy Mirosław Marach, właściciel szkoły. – Oprócz szkoły nauki jazdy udzielam też pomocy drogowej i dość się napatrzyłem na skutki prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu czy przekraczania dozwolonej prędkości.
Pokaz składa się z części teoretycznej i praktycznej: w pierwszej młodzież ogląda dwa filmy (jeden ze scenami z miejsc wypadków drogowych, drugi o ludziach wykonujących najpierw manewry na trzeźwo, a potem po alkoholu). W części praktycznej uczniowie mogą spróbować jazdy autem z trolejami oraz w alkogoglach. Ci, którzy nie mają prawa jazdy, alkogogle mogą wykorzystać na komputerowym symulatorze nauki jazdy. Do tej pory w pokazie wzięły udział trzy zespoły szkół, a na wiosnę dołączą do nich kolejne.

ŻYCIE TO NIE GRA
Jak widać, spotkania z młodzieżą mogą być inspiracją. Podobnie było w Elblągu: po zajęciach z klasą o profilu komunikacja medialna w elbląskim II LO powstał scenariusz do filmu edukacyjnego. Roman Krawczyński, dziś emerytowany policjant, a do 2006 r. kierownik Policyjnej Izby Dziecka KMP w Elblągu, napisał go na podstawie akt swoich „podopiecznych”. W skrócie film Życie jest jedno – to nie gra opowiada o trojgu uczniach, których uzależnienie od narkotyków doprowadziło do konfliktów z prawem, a w efekcie skończyło się poprawczakiem dla dwóch chłopców i opieką kuratora dla dziewczyny. Niby nic nowego, ale dobrze opowiedziana i zrealizowana historia przykuwa uwagę: jak potoczą się losy bohaterów, czy uda im się wyjść na prostą?
– Same zdjęcia do filmu zabrały nam ponad osiem miesięcy – opowiada Roman Krawczyński. – Początkowo trwał ponad godzinę, ale skróciliśmy go do 37 minut, by móc wyświetlać na lekcjach i by został jeszcze czas na dyskusję.
Poza młodzieżową muzyką, dobraną przez uczniów, to też film o Elblągu: kręcono go nie tylko w plenerach, ale w szkole, komendzie, sądzie, szpitalu, kafejce internetowej czy dyskotekach. Do kilku scen zaproszono młodzież z domu dziecka oraz pielęgniarki czy adwokatów. Sam pomysłodawca zagrał sędziego, a koledzy z komendy wcielili się w role prokuratorów, adwokatów i... policjantów przesłuchujących młodego przestępcę.
Choć film miał premierę w kwietniu 2006 r. (w jednym z elbląskich kin!), to nadal jest w użyciu: płyty są w szkołach całego województwa; pokazuje się go też rodzicom na wywiadówkach. Oni oczywiście odbierają go zupełnie inaczej niż ich pociechy.
– Scena w dyskotece wydaje się dorosłym zbyt długa i monotonna – wyjaśnia podkom. Marek Cieślak, obecny kierownik Izby Dziecka KMP w Elblągu. – Jednak celowo została przygotowana właśnie w taki sposób – z myślą o rodzicach. To idealne wprowadzenie ich w problematykę narkotyków wśród młodych. Gdy na spotkaniach pytam rodziców, czy wiedzą, jak wygląda dzisiejsza dyskoteka, okazuje się, że zatrzymali się na etapie gramofonu bambino – śmieje się podkom. Cieślak.
Dla młodych są ważne ostatnie sceny, które mają im uzmysłowić, że jeden nierozważny krok w młodości może mieć skutki w dalszym życiu. Na przykład pojawią się problemy ze znalezieniem pracy dla osób karanych. Film więc nie kończy się szczęśliwie, ale prawdziwie.

GRATULACJE DLA POLICJI
Być może opisane pomysły nie spowodują, że na drogach będzie mniej pijanych kierowców, będziemy jeździć ostrożniej i wolniej, a dilerzy narkotyków znikną ze szkolnej rzeczywistości. Jednak policjanci pracujący z młodzieżą mówią, że widać powoli jej większą świadomość prawną – młodzi znają swoje prawa, ale brakuje im jeszcze znajomości obowiązków. Dlatego wciąż trzeba im powtarzać, że posiadanie narkotyków, nawet na tzw. własny użytek, jest karalne, a pobicie kolegi i zabranie mu komórki to przestępstwo zagrożone poprawczakiem lub pozbawieniem wolności na 12 lat.
Roman Krawczyński wspomina, jak podczas realizacji elbląskiego filmu akurat dyżurował na infolinii policyjnej.
– Odebrałem telefon… z gratulacjami. Jakiś pan docenił szybkie zatrzymanie wandali dewastujących przystanek – opowiada. – I tylko dziwił się, czemu kilka razy tłukli tę samą szybę, zanim nadjechał radiowóz – nie zauważył kręcącego to wszystko kamerzysty i wziął filmową scenę za rzeczywistość…

Aleksandra Wicik

A
A+
A++
Powrót
Drukuj
PDF
Powiadom
Ocena: 0/5 (0)