Dzielnicowy potrafi (nr 52 07.2009)

– Jeszcze chwilkę, tylko zaniosę chleb strażakom – rzuca w przelocie mł. asp. Rafał Stępień i pędzi z bochenkami do wozu strażackiego. Do chleba jest rewelacyjna wojskowa grochówka, którą pan Rafał, dzielnicowy z Pionek, łyka w pośpiechu. Zaraz wchodzi na scenę, by zapowiedzieć kolejne atrakcje.

Aby w Dniu Dziecka dogonić dzielnicowego Stępnia, trzeba się nieźle nabiegać. Jako organizator festynu dla ponad 750 dzieciaków z podstawówek i gimnazjów w Jedlni, Jaroszkach, Augustowie, Laskach, Suskowoli i Suchej, terenów dzielnic IV i V KP w Pionkach, nie ma nawet minuty, żeby spokojnie porozmawiać. W końcu udaje się go przytrzymać w jego samochodzie za sceną – mamy dziesięć minut, bo jeszcze trzeba zrobić pamiątkowe zdjęcie, zanim lunie deszcz.

NIEPRZEWIDYWALNE
– Gdybym wiedział, że to tyle roboty i przygotowań, zacząłbym już w styczniu – wzdycha dzielnicowy.
Pierwsze pisma z prośbą o pomoc przy organizacji festynu wysłał pod koniec kwietnia – do straży pożarnej, wojska, nadleśnictwa, sponsorów. Całą imprezę wymyślili we dwóch z asp. Piotrem Maliszewskim, również dzielnicowym z Pionek. Tylko że koledze wyznaczono wyjazd do sanatorium na koniec maja i mł. asp. Stępień na ostatniej prostej został sam.
– Nie wszystko da się przewidzieć, takie życie – mówi. – Najbardziej bałem się, że nie dopisze pogoda, ale ksiądz proboszcz chyba załatwił sprawę u samej góry – śmieje się.
Miejsce, gdzie odbywa się festyn, to plac starej plebanii w Jedlni, kościół stoi tuż za płotem, a proboszcz, po porannej mszy, dołączył do swoich parafian.
Na scenie gra zespół Golden Beat, przed chwilą zakończył się pokaz strażaków i wrak spalonego samochodu (niebieski polonez z zamalowanym napisem Policja) wzbudza ogromne zainteresowanie, zwłaszcza chłopców. Ze sceny co chwila padają prośby o pozostawienie resztek auta w spokoju.

PSZCZELARZ PEDAGOG
Dzielnicowy Stępień jest w Policji ponad 10 lat, większość przepracował w okolicznych posterunkach i komisariatach. W Jedlni‑Letnisko często było ich tylko dwóch na zmianie i obsługiwali wszystkie zdarzenia, nie mieli podziału zadań. Dlatego, kiedy został dzielnicowym w Pionkach, bardzo się dziwił, że musi odesłać zgłaszającego kradzież do kolegi, bo to nie jego działka. Pracę na posterunku wspomina jako najcięższy rodzaj służby, bo robi się kilkanaście rzeczy naraz. Jednak plusem jest kontakt z ludźmi i otoczeniem, zna się dobrze swój rejon i jego mieszkańców. I pewnie dlatego, kiedy zaczął zbierać produkty na grochówkę i fanty na festyn, nikt nie odmówił mu wsparcia.
Z wykształcenia jest elektronikiem, a już jako policjant ukończył Wyższą Szkołę Pedagogiczną i zaoczne technikum pszczelarstwa. Wiedzę policyjną pogłębiał w Europejskim Studium Problematyki Przestępczości. Bardzo lubi pracować z dziećmi i młodzieżą, sam ma czworo, od 3 do 16 lat, i z żoną nauczycielką starają się przekazać im jak najwięcej.
– Sama świadomość zagrożeń, jakie czyhają na młodych ludzi, wiele mi daje, ale próbuję w domu nie zachowywać się jak surowy policjant – zwierza się dzielnicowy. Wtedy za nogawkę chwyta go młodszy synek i pyta, czy może dostać lody. – Możesz, w końcu to Dzień Dziecka – śmieje się tata. A z drugiej strony, też o porcję lodów, dopomina się córka. Dwoje starszych jest akurat w stolicy na zakończeniu projektu Centrum Edukacji Obywatelskiej Opowiem ci o wolnej Polsce.

WŁAŚCIWE PODEJŚCIE
Przygotowując projekt na Dzień Dziecka, mł. asp. Stępień i asp. Maliszewski założyli sobie bardzo ambitne cele, m.in. zapoznanie dzieci z zasadami bezpieczeństwa na miejscu wypadku (pokazy strażackie), zaprezentowanie pracy Policji (stanowisko AT z różnymi rodzajami broni), kształtowanie pozytywnych postaw w kontakcie z przyrodą (konkursy nadleśnictwa) i przekazanie wiedzy o rozsądnych sposobach spędzania wolnego czasu (zawody sportowe, konkurs plastyczny). Odbyły się też: pokaz psów rasowych, spośród których największe zainteresowanie budziły malutki chihuahua i ogromny, kudłaty owczarek francuski, wystawa prac 16-letniej Agnieszki Klimowicz i loteria fantowa przygotowana przez harcerzy.
Czy cel nadrzędny festynu, czyli, jak zapisano w programie, kształtowanie właściwego stosunku do służb mundurowych oraz profilaktyka niepożądanych zachowań, został osiągnięty, okaże się dopiero za jakiś czas. Po wakacjach pan Rafał planuje zorganizować, wraz z nadleśnictwem, wycieczkę rowerową do Źródeł Królewskich, a na przyszły rok marzy mu się dla uczniów zielona szkoła.
– Żeby tylko pogoda dopisała, jak w tym roku – mówi. 
I już musi pędzić, bo trzeba ustawić się wreszcie do pamiątkowego zdjęcia, a potem dopilnować, żeby dzieciaki nie wsiadały na motor Andrzeja Chmielewskiego, mistrza Polski i zawodnika Mistrzostw Europy klasy Superstock 600, który właśnie dotarł z Warszawy – specjalnie na Dzień Dziecka w Jedlni.

Aleksandra Wicik

A
A+
A++
Powrót
Drukuj
PDF
Powiadom
Ocena: 0/5 (0)