Offowo i kolorowo (nr 53 08.2009)

Pisaliśmy już, jak Policja edukuje obywateli, stosując terapię szokową. Teraz czas na lżejsze formy przekazu, choć treści nadal poważne: alkohol, bezpieczeństwo na co dzień i kradzieże kieszonkowe.

Dolnośląską i zachodniopomorską KWP oraz KSP nazwać można awangardą medialną w prewencji kryminalnej. Zespół prasowy z Wrocławia nakręcił film „Policja OFFstrzega! C2H5OH”, szczeciński policjant prowadzi audycje radiowe i ma własny program w lokalnej TVP, a stołeczni wywiadowcy niepostrzeżenie przylepiają pasażerom miejskiej komunikacji kolorowe naklejki ostrzegające przed kieszonkowcami. Można być jeszcze oryginalnym? Można!

SZEŚĆ MIESIĘCY, 365 STOPNI I PUSZKA PIWA
Od pomysłu do zrealizowania filmu „Policja OFFstrzega!” upłynęło pół roku, premiera była w czerwcu na festiwalu „Podwodny Wrocław”. Młodzi widzowie, do których jest skierowany, przyjęli go ciepło.
– Obawialiśmy się tej oceny; jak się oka-zało, niepotrzebnie – mówi asp. sztab. Wojciech Wybraniec, autor scenariusza i zdjęć. Jedna z opinii brzmiała: „O, wreszcie gliniarze zrobili fajny filmik”. Faktycznie, policjanci zrobili coś nietypowego, o nadużywaniu alkoholu przez młodych ludzi powiedziano już wiele, stąd potrzeba innej formy, a ta offowa dobrze się nadaje. – Chcieliśmy przemówić obrazem, nie słowem, bez moralizowania i pouczającego policjanta –opowiada.
Pokazali więc świat oczami pijącego; po konsultacjach z policyjnym psychologiem udało się uchwycić różnice w postrzeganiu przez grupę człowieka w zależności od ilości wypitego przez niego alkoholu. Ostatnie kadry to panorama z wieży kościoła garnizonowego na rogu wrocławskiego rynku (operator miał do pokonania 365 schodków!): nad ranem zamiatacz znajduje w rynsztoku młodzieńca, który upojnie spędził minioną noc w barze nie tylko z bilardem.
Zdjęcia kręcono w jednym z wrocławskich klubów w godzinach wczesnoporannych, gdy lokal był jeszcze zamknięty, oraz w piwnicy wrocławskiej KWP. Materiał przygotowano z myślą o stronie internetowej dolnośląskiej policji, gdzie jest już, pod wspólnym tytułem „Policja ostrzega”, osiem spotów na różne okazje: zima na drodze, petardy, bezpieczeństwo nad wodą. Zanim powstała ostateczna wersja filmu, pomysłem wrocławskich policjantów zainteresowała się telewizja: pokazała fragmenty tzw. making of, materiału z procesu produkcyjnego (również do zobaczenia na stronie www). W pierwszej dobie od umieszczenia w internecie ukończony film „Policja OFFstrzega!” pobrano 500 razy, a portal policja.pl zamieścił go na YouTubie.
W produkcji wziął udział cały Wydział Komunikacji Społecznej oraz policjanci i cywile wrocławskiej KWP. Muzykę skomponował mł. asp. Kamil Rynkiewicz, reżyserował Robert Błaszczyk, za barem stanął podinsp. Mirosław Oleksa, a twarzy bohaterowi użyczył asp. sztab. Wojciech Wybraniec (niemal nie do poznania, bo w peruce). Jakie były koszty całego przedsięwzięcia?
– Puszka piwa, która służyła za rekwizyt na planie – mówi producentka filmu nadkom. Beata Tobiasz, naczelnik WKS KWP we Wrocławiu.

NA FALACH BAŁTYKU
Z mediów korzystają też w Szczecinie: od marca w każdą środę w paśmie porannym, na antenie PR Szczecin, audycję o bezpieczeństwie współtworzą mł. asp. Marek Zajdel i podkom. Anna Sikora z Wydziału Prewencji zachodniopomorskiej KWP.
– Nadajemy od 7.20 do 8.00 w Studiu Bałtyk, programie prowadzonym przez Konrada Pawickiego – opowiada mł. asp. Zajdel. – To najlepszy czas antenowy. Ludzie stoją w korkach, denerwują się, a radia słuchają, żeby wiedzieć, co się dzieje w ich mieście.
Na program składają się nagrane wcześniej scenki z Magdą Nieniewską, znajomą dziennikarką radiową pana Marka, jego „żoną antenową”, potem konkurs dla słuchaczy i sonda uliczna. Wszystko w dość lekkiej konwencji, z przymrużeniem oka. Bez zadęcia i moralizowania.
– Najlepszą formą dotarcia do słuchacza jest ludzkie, normalne gadanie. Same konkursy są po prostu nudne. Mamy już stałych słuchaczy, którzy dzwonią do nas niemal w każdej audycji: zanim program się zacznie, oni już nagrywają swoje pomysły i próbują zgadnąć, czemu będzie poświęcony konkurs – mówi szczeciński policjant.
W audycjach poruszano już takie problemy, jak: bezpieczeństwo w komunikacji miejskiej, jak się ustrzec kieszonkowca, cyberprzemoc, techniki jazdy samochodem. Ten ostatni temat jest bardzo bliski zwłaszcza panu Markowi – przepracował 26 lat w drogówce, a od pięciu prowadzi program w TV Szczecin „No to jazda” (wcześniej „Motojazda”). Stara się w nim pomóc kierowcom poruszającym się po mieście, tłumaczy trudne skrzyżowania, walczy z absurdami drogowymi. Razem z dziennikarzem Bartoszem Łyżwińskim na konkretnych przykładach wyjaśniają, jak się zachować, gdy interpretacja znaków wydaje się sprzeczna z kodeksem drogowym, oraz relacjonują imprezy motoryzacyjne w regionie.
– Z czasem tematy antenowe rozrosły się, mamy już pomysły na co najmniej 15 programów do przodu – cieszy się policjant. – Sponsorzy nagród sami się zgłaszają, bo audycja jest rozpoznawalna. Przed nagraniem konsultujemy się ze specjalistami z danej dziedziny i przy okazji staramy się zwalczać stereotypy także wśród policjantów, którzy nam mówią, że przecież wiadomo, jak się nie dać okraść, więc po co o tym gadać. Jednak niewiedza króluje: w audycji o internecie i ściąganiu plików z sieci tylko jedna osoba z dzwoniących do nas powiedziała, że ten proceder jest nielegalny, reszta słuchaczy była przekonana, że wolno to robić.

INSTRUKTAŻ DLA ZAMYŚLONYCH
Od kwietnia trójka stołecznych policjantów z Wydziału Wywiadowczo‑Patrolowego realizuje własny pomysł autorski „Dałeś się złapać Policji, nie daj się złodziejowi!”. Kradzieże kieszonkowe to plaga, tym bardziej że sami do nich zachęcamy.
– W ogóle nie myślimy, że ktoś nas może okraść, zupełna beztroska i brak wyobraźni dają się zauważyć nawet u osób już kiedyś okradzionych – mówi jeden z policjantów. –Poprzez nietypową akcję edukacyjną chcemy pokazać pasażerom miejskiej komunikacji, jak niewiele potrzeba, żeby stracić portfel czy telefon. Tłumaczymy też, jak można się przed tym ustrzec i jakich sytuacji unikać.
Zwykle wygląda to tak: ruszają w teren i w zatłoczonym metrze, tramwaju czy na ruchomych schodach wypatrują potencjalne ofiary. Zadanie nie jest trudne – wypchany portfel w tylnej kieszeni, otwarta torebka, dokumenty wystające z marynarki aż wołają, żeby je wyciągnąć.
– My jednak tego nie robimy – podkreśla policjant. – Lecz w tym miejscu nalepiamy „ofierze” nasze naklejki, a potem… staramy się ją dogonić, bo zwykle jest tak zamyślona, że nie wie, co się wokół niej dzieje – śmieje się. Swoją „działalność kieszonkową” wywiadowcy filmują niewielką kamerą.
Mimo że nalepki są w jaskrawych kolorach i łatwo je zauważyć, a funkcjonariusze nie są fachowcami w tej „branży”, jak do tej pory nikt z obklejonych nie zorientował się i nie poczuł momentu ich przyklejania. Zdziwienie jest zatem ogromne, kiedy ubrani po cywilnemu policjanci pokazują „ofierze” nagranie i tłumaczą jej zasady swojej akcji. Nikogo nie zostawiają bez wyjaśnień i z nalepką na kieszeni. Skoro nikt nie poczuł na sobie ich ręki, tym bardziej nie zauważy kradzieży portfela przez profesjonalistę.
Nalepki wywiadowcy robią sami, podobnie jak filmiki zmontowane z nagranych przez nich materiałów.
– To takie nasze przestrogi dla warszawiaków. Gdyby np. wyświetlać je w metrze, gdzie w godzinach szczytu kieszonkowcy mają największe łowy... – zastanawiają się.

MARKETING SZEPTANY
Chociaż opisane pomysły mają zasięg lokalny, to dzięki telewizji, która zrobiła materiał o wrocławskim filmie i portalowi internetowemu, gdzie zamieszczono wideo o „policyjnych kieszonkowcach”, usłyszały o nich inne miasta. Ale to nadal mało. Gdyby np. offowy spot puszczać w kinach przed seansami, a filmowe przestrogi w metrze i autobusach, oddźwięk społeczny byłby pewnie większy.
Jak mówią stołeczni policjanci, dwie trzecie okradzionych to kobiety.
– Na peronach Dworca Centralnego goniliśmy za panią z wystającym z otwartej torby laptopem. Tak była zajęta rozmową przez telefon, że mogliśmy ją całą obkleić, a i tak by tego nie zauważyła. Kiedy wreszcie udało się ją dogonić i opowiedzieć o naszych działaniach, powiedziała: „Dziękuję kochanej policji, że robi takie akcje”. To było bardzo miłe i mamy nadzieję, że teraz jest ostrożniejsza.
– Samo zatrzymanie kieszonkowca na gorącym uczynku jest trudne – mówi asp. Krzysztof Krężel z Wydziału Wywiadowczo‑Patrolowego KSP, tzw. sekcji kieszonek – ale zatrzymanie go ponownie jest jeszcze bardziej skomplikowane: złodziej staje się uważniejszy, gdyż poznaje nasze metody i już nas kojarzy.
Warszawska sekcja „kieszonek” została reaktywowana w ub.r. To jedyna w Polsce jednostka Policji zajmująca się wyłącznie tego rodzaju przestępczością. W porównaniu z ubiegłym rokiem zanotowano spadek kradzieży kieszonkowych w Warszawie, ale nie oznacza to, że koniec z kolorowymi nalepkami – stołeczni wywiadowcy nadal czyhają na zamyślonych pasażerów…

Aleksandra Wicik
zdj. Andrzej Mitura, KWP we Wrocławiu

Audycje PR Szczecin o bezpieczeństwie do wysłuchania na naszej stronie www.gazeta.policja.pl

A
A+
A++
Powrót
Drukuj
PDF
Powiadom
Ocena: 0/5 (0)