Po pierwsze człowiek (Nr 72 / 03.2011)

Rozmowa z mł. insp. Krzysztofem Łaszkiewiczem, pełnomocnikiem komendanta głównego Policji ds. ochrony praw człowieka

Od 2004 r. w Policji działa sieć pełnomocników ds. ochrony praw człowieka: mamy 17 pełnomocników w KWP/KSP i nieetatowych w szkołach Policji. W komendzie głównej w sierpniu podinsp. Marcina Wydrę (rozmowę z nim zamieściliśmy w nr. 6 (39) w 2008 r.) zastąpił na tym stanowisku mł. insp. Krzysztof Łaszkiewicz, w latach 2006–2009 dyrektor Biura Kadr i Szkolenia KGP. Zapytaliśmy go, jakimi zagadnieniami z szerokiej dziedziny ochrony praw człowieka chce się zająć oraz gdzie będzie szukał sprzymierzeńców dla swoich przedsięwzięć.

Sieć policyjnych pełnomocników ma już siedem lat, więc chyba zdążyła okrzepnąć?

– Tak, jako pełnomocnicy ds. ochrony praw człowieka staliśmy się już wizytówką Policji na zewnątrz: organizacje pozarządowe wiedzą, że taka sieć istnieje i chwalą ją, a my staramy się sprostać ich oczekiwaniom. Mój poprzednik wprowadził mnie w obowiązki, więc mam poczucie ciągłości misji – on starał się budować sprawne koalicje z organizacjami pozapolicyjnymi, a ja chciałbym pójść dalej i zacieśnić współpracę z fundacjami, instytucjami i stowarzyszeniami, m.in. Helsińską Fundacją Praw Człowieka (HFPC), rzecznikiem praw obywatelskich (RPO) i Kampanią Przeciw Homofobii (KPH).

Czy to oznacza, że w samej Policji nie trzeba już nic zmieniać?

– Tu jest jeszcze sporo do zrobienia, więc na początek przejrzałem system ochrony praw i wolności człowieka w Policji. Z tych obserwacji powstał trójkąt D–A–S, czyli dobór, adaptacja i szkolenie; tym przede wszystkim chciałbym się zająć. W 2011 r. skupię się na doborze do Policji, by sprawdzić, kto do nas przychodzi – jako dyrektor Biura Kadr i Szkolenia KGP nie dostrzegałem w doborze niczego niewłaściwego, pewnie dlatego, że patrzyłem na to z całkiem innej perspektywy. Jednak jako pełnomocnik widzę, że dobrze nie jest: na żadnym z etapów doboru nie badamy wprost skłonności kandydatów do uprzedzeń i do zachowań dyskryminacyjnych. Powstał więc zespół, by ustalić, w jaki sposób włączyć to zagadnienie do doboru. Pierwszy pomysł jest taki, by podczas wywiadu zorganizowanego zadawać odpowiednio skonstruowane pytania – to dziś jedyne miejsce, gdzie można takie kwestie umieścić.

Jak miałyby wyglądać te pytania? Przecież nie spytamy kandydata wprost, czy lubi gejów, Żydów i Romów, bo jeśli chce dobrze wypaść, na pewno odpowie twierdząco.

– Dlatego skonsultowałem ten pomysł z praktykami, m.in. z psychologami KPH – jej pracownicy pod nasz wzór przygotowali pakiet pytań dotyczących szeroko pojętych uprzedzeń, z kluczem odpowiedzi. W tak trudnych tematach musimy zasięgać opinii specjalistów pozapolicyjnych, nie możemy się zamykać we własnym kręgu. Próbuję też nawiązać kontakt z Centrum Badań nad Uprzedzeniami Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego – poszukuję odpowiedzi na być może banalne pytania, np. czy uprzedzenie można punktować w systemie 0–1, czy też może istnieją dopuszczalne formy uprzedzeń: np. gdy w pracy policjant profesjonalnie traktuje osoby bez względu na ich narodowość czy orientację, a w domu mówi wprost, że nienawidzi Żydów i gejów. Jeśli prywatnego uprzedzenia nie przenosi do służby, czy to jest w porządku i czy da się w ogóle rozdzielić te dwie sfery?

Kolejny wierzchołek Pana trójkąta to adaptacja – kto ma się adaptować i do czego?

– Niedługo ukaże się publikacja Służyć i chronić – praktyczny przewodnik po metodach nauczania praw człowieka i etyki zawodowej oraz skutecznej adaptacji na kursie szkolenia zawodowego podstawowego – to bardzo długi tytuł, ale w pełni oddaje zawartość. Chciałbym, by jak najszerzej mówić o kształtowaniu postaw i zachowań policjantów na kursie podstawowym – i nie wymyślam nic nowego, lecz wskazuję momenty, w których możemy formować młodych ludzi i kurs podstawowy daje takie szanse.

Nie chcę, by nauczanie praw człowieka w Policji kojarzyło się z wykuwaniem na pamięć konwencji i przepisów, to nie o to chodzi. Trzeba podnieść rangę szkolenia podstawowego, np. zaczynając je wykładem o etyce policyjnej, a potem pokazywać prawa człowieka w różnych sytuacjach. Owszem, jest wymóg metodyczny, by nawiązywać do tych praw na zajęciach, ale trzeba usystematyzować przekazywanie tej wiedzy. Uważam, że o prawach człowieka można mówić nawet na wuefie; cały czas powtarzajmy młodemu człowiekowi: masz siłę, lecz nie masz władzy, możesz wydawać polecenia, ale pamiętaj, że służysz społeczeństwu, a nie nim rządzisz.

Ważne jest też zacieśnianie więzi grupowej adeptów – w jednej ze szkół policyjnych wiele lat temu grupa słuchaczy tak bardzo nie tolerowała kolegi, który był kibicem innej drużyny, że trzeba go było przenieść. Adaptacja zawodowa młodego policjanta trwa trzy lata od przyjęcia do służby, zatem przez ten czas mamy szansę, by mu się przyjrzeć jako człowiekowi. Na najmniejsze przejawy zła, które się w nim rodzi, trzeba reagować natychmiast.

Zostały szkolenia – policjant powinien wciąż się szkolić, a gdzie czas na pracę?

– Jedno nie wyklucza drugiego, lecz szkolić się muszą wszyscy – i podwładni, i przełożeni. W połowie lutego spotkał się zespół, który opracował warsztaty dla kadry średniego szczebla – chcemy przekazać im to, co się teraz w Policji dzieje w związku z prawami człowieka; poza tym chcemy im mówić, jak ważne jest, by umieć rozmawiać z młodymi policjantami, motywować ich i zasłużyć na ich szacunek, co nie dla wszystkich jest oczywiste.

Zapytałem też m.in. RPO, HFPC i MSWiA, z czego, ich zdaniem, trzeba szkolić policjantów, bo nie wszystkie dziedziny społeczne są im dobrze przekazywane, np. funkcjonariusze nie wiedzą, czym jest LGBT (skrótowiec oznaczający lesbijki, gejów, osoby biseksualne i transpłciowe – AW) – dużo mówi się o innych nacjach i kulturach, lecz o płci prawie wcale. Przejrzałem media policyjne z ostatnich 20 lat i nie znalazłem nigdzie opisanej reakcji policjanta na LGBT czy wskazówek, jak rozmawiać z transseksualistą, przesłuchiwać geja przed coming outem (ujawnieniem się – AW) – nie ma na ten temat żadnych informacji, więc policjanci po prostu nie mają pojęcia, jak się zwracać do takich osób.

Chyba nie tylko policjanci mają z tym problem, ale w ogóle Polacy.

– Dla pełnomocników wojewódzkich ds. ochrony praw człowieka zorganizowaliśmy warsztaty edukacyjne, przygotowane przez organizację pozarządową i oparte na metodzie tzw. żywej biblioteki. Zaprosiliśmy reprezentantów środowisk, o których mówiliśmy, by pełnomocnicy mogli im zadać pytania – przecież to oni mają być ekspertami w swoich garnizonach i uczyć innych. Sam jestem zapraszany na różne spotkania, np. w Dniu Imigranta na prośbę Forum na rzecz Różnorodności mówiłem o reakcji Policji na przestępstwa z nienawiści, odwiedziłem Fundację Afryka Inaczej, a z KPH przygotowaliśmy projekt szkolenia dla środowiska LGBT. Jeśli zaczniemy na zewnątrz pokazywać standardy postępowania Policji, ludzie będą wymagali od nas takiego właśnie zachowania i policjant będzie zmuszony, by postępować profesjonalnie.

Policjanci szkolą gejów – to dość intrygujący pomysł…

– Pierwszą organizacją pozarządową, która do mnie przyszła, gdy zacząłem pełnić funkcję pełnomocnika KGP, była właśnie Kampania Przeciw Homofobii: powiedzieli, że chcą szkolić policjantów, a ja zaproponowałem im, byśmy wspólnie napisali program. W zeszłym roku przedstawiciele zarządu KPH spotkali się z pełnomocnikami wojewódzkimi i wspólnie stworzyli materiały dydaktyczne. Poza tym w województwach KPH ma swoich asystentów ds. przemocy z nienawiści, którzy są partnerami dla pełnomocników w tej tematyce. Obecnie realizowany jest w Policji program nauczania o przestępstwach z nienawiści. Najpierw z tego zagadnienia przeszkolono policyjnych trenerów, a teraz kaskadowo szkoleni są policjanci w garnizonach. Niestety, Polska nadal jest postrzegana jako kraj nietolerancyjny, antysemicki, gdzie pojawiają się symbole nienawiści. Trzeba policjantom pokazać podwójny wymiar tych przestępstw: cierpienia konkretnych osób oraz negatywnego postrzegania Polski w świecie – policjanci muszą zacząć to dostrzegać.

Homofobia, mowa nienawiści, etyka zawodowa policjantów – dużo spraw wziął Pan sobie na głowę.

– Jest jeszcze sporo do zrobienia, to prawda… Marzy mi się też powołanie w KGP rady etyki i praw człowieka, która mogłaby np. zbierać materiały o nagannym zachowaniu policjantów w służbie i poza nią – co chwila mamy skandal w mediach, że policjanci nie zachowują profesjonalizmu w pracy i po pracy, więc trzeba się zastanowić, czy to, co funkcjonariusz robi po zdjęciu munduru, powinno być oceniane w służbie? Rada mogłaby kompleksowo zajmować się budowaniem strategii ochrony praw i wolności w Policji w oparciu o wiedzę całej organizacji, koncentrowaną w jednym miejscu. Powstaje przecież tak wiele analiz, raportów i badań, więc warto je wykorzystywać.
Za motto swojej funkcji wybrałem po pierwsze – człowiek, a więc przede wszystkim jego godność, a potem dopiero narodowość, wyznanie czy płeć. I policjanci też muszą o tym pamiętać, bo i ich to dotyczy.

Dziękuję za rozmowę.

Aleksandra Wicik
a.wicik@policja.gov.pl

A
A+
A++
Powrót
Drukuj
PDF
Powiadom
Ocena: 0/5 (0)