Jest taka fundacja (Nr 71 / 02.2011)

W marcu miną cztery lata od założenia gdyńskiej Fundacji Ekspertów Jednostek Antyterrorystycznych AT – powołanej po to, by pomagać policjantom antyterrorystom i ich rodzinom.

Do tej pory z jej wsparcia, nie tylko finansowego, skorzystało wiele osób, głównie z Pomorza – ze względu na lokalizację fundacji najlepiej są znane problemy kolegów z województwa pomorskiego. Jednak jest otwarta na niesienie pomocy funkcjonariuszom również w innych częściach kraju.  W statucie fundatorzy, w większości byli antyterroryści w stanie spoczynku, zapisali, że główne cele ich organizacji to: pomoc byłym i obecnym funkcjonariuszom policyjnych jednostek antyterrorystycznych oraz policjantom ekspertom innych specjalności, a także pomoc rzeczowa i specjalistyczna pododdziałom antyterrorystycznym Policji na terenie RP. Ponieważ fundacja prowadzi działalność gospodarczą, która obejmuje propagowanie wiedzy na temat zagrożeń terrorystycznych i edukację na rzecz bezpieczeństwa, organizuje kursy i szkolenia, do prowadzenia których zatrudnia właśnie byłych antyterrorystów – mają specjalistyczną wiedzę i dostają możliwość, by się nią dzielić. Jest to główny sposób
pozyskiwania środków, z których przyznawana jest pomoc dla uprawionych potrzebujących. Innym źródłem są darowizny od osób, które rozumieją potrzebę wspierania i mają wolę dzielić się właśnie z tą grupą ludzi (najczęściej są to sami antyterroryści).

WYKORZYSTAĆ POTENCJAŁ

Nadkom. Ewa Rozdębska, wiceprezes Fundacji AT i m.in. negocjator policyjny z Gdyni, mówi, że fundacja nie jest jeszcze zbyt popularna w kraju, co można wnioskować po zainteresowanych kontaktem z nią – to głównie policjanci służący w garnizonie pomorskim. Kiedy powstała, rozesłano informację do pododdziałów antyterrorystycznych w całej Polsce, łącznie z Biurem Operacji Antyterrorystycznych (koordynatorem ds. pododdziałów AT), z prośbą o jej rozpropagowanie wśród funkcjonariuszy. Powstała też strona internetowa, która, co jest godne zaznaczenia, została zaprojektowana i jest aktualizowana nieodpłatnie przez sympatyka fundacji utożsamiającego się z jej ideą. Znajdują się tu dane o działalności tej organizacji pozarządowej (www.fundacja‑at.eu) i dane kontaktowe.

– Zgodnie z naszym statutem wspieramy przekwalifikowanie zawodowe byłych antyterrorystów, pomagamy im w szukaniu pracy oraz angażujemy się w odzyskiwanie przez nich utraconej w służbie sprawności fizycznej i psychicznej: jesteśmy w stanie częściowo lub całkowicie zrefundować koszty leczenia i terapii – wyjaśnia pani wiceprezes. – Fundacja AT, jak do tej pory, nie ma stałych „podopiecznych”, ale staramy się, przynajmniej na naszym terenie, odnajdywać osoby potrzebujące i udzielać im w miarę możliwości pomocy. W 2010 r. Zarząd Fundacji podjął decyzje o przyznaniu pięciu zapomóg finansowych: dwie były przeznaczone dla dzieci policjantów ze SPAP, jedna dla funkcjonariusza, który uległ wypadkowi w służbie, kolejna dla bliskich policjanta, który tragicznie zginął, a jeszcze jedną otrzymał były antyterrorysta, który ma poważne problemy ze zdrowiem. Do tej pory nie zgłosił się do nich nikt, kto potrzebowałby pomocy prawnej, ale, jak zapewnia pani wiceprezes, taka forma wsparcia również mieści się w ich działalności statutowej.

DOSTRZEC POTRZEBĘ

Na wspomnianej stronie internetowej Fundacji AT www.fundacja‑at.eu można przeczytać, że została ona powołana przez byłych policjantów pododdziałów antyterrorystycznych, dostrzegających potrzebę zorganizowania pomocy ludziom takim samym jak oni, którzy w swoim życiu zawodowym, służąc ojczyźnie, narażali życie i zdrowie, wykonując zadania o charakterze nadzwyczajnym, wymagające perfekcyjnego wyszkolenia i nieustannej gotowości do działania. W wyniku tak ciężkich warunków pracy urazy są niemal na porządku dziennym, a wykonywana służba wymaga nienagannego zdrowia.

– Nasz obecny prezes stracił oko – wspomina nadkomisarz Rozdębska. – W pododdziale o niego walczyli, chcieli, by został jako asystent zespołu technicznego lub instruktor, ale z przepisami nikt jeszcze nie wygrał, więc musiał odejść ze SPAP i przejść do służby w innym pionie. Miał i tak dużo szczęścia, bo nadal może służyć w Policji.

Pani wiceprezes uważa, że takie traktowanie jest bardzo krzywdzące dla antyterrorystów. Wiadomo, że w tej profesji muszą się wykazywać doskonałą sprawnością fizyczną, profesjonalnym wyszkoleniem i znakomitym zdrowiem. Poświęcają wiele czasu na samodoskonalenie, gdyż są zobowiązani do codziennej ciężkiej pracy, by stale utrzymywać jak najwyższą sprawność.

– Służba w pododdziałach antyterrorystycznych Policji ma niewątpliwie charakter elitarny. Stawia przed kandydatami do tych jednostek bardzo wysokie wymagania, co sprawia, że nie każdy funkcjonariusz może być antyterrorystą – tłumaczy pani nadkomisarz. – I dlatego, gdy czasami się zdarza, że ulegają nieszczęśliwym wypadkom, które uniemożliwiają im kontynuację służby na pierwszej linii, powinien istnieć system pozwalający wykorzystywać ich wiedzę i umiejętności na rzecz Policji, która przecież zainwestowała niemałe pieniądze w wyszkolenie tych ludzi.

TO LEKARZE DECYDUJĄ

Niestety, nie zawsze w takich przypadkach decydentem jest Policja. Przykładem jest bohater poprzedniego artykułu, który, w myśl decyzji lekarzy, nie tylko nie jest zdolny do służby w pododdziale antyterrorystycznym, ale w ogóle nie jest zdolny do pracy w Policji. W innych pionach od funkcjonariuszy również wymaga się sprawności fizycznej, ale kiedy pojawiają się problemy ze zdrowiem, nie wyciąga się wobec nich tak drastycznych konsekwencji. Mogą dalej pracować – co najwyżej są przesuwani do wykonywania innych zadań, które angażują ich wiedzę i potencjał intelektualny.

– Szkoda, że zdarzają się takie przypadki, że nie daje się możliwości tym, którzy nadal chcą zostać w służbie – mówi Ewa Rozdębska. – Młody, sprawny człowiek chce pracować. Praca w AT to jego pasja, a tymczasem jedną decyzją rezygnujemy z jego usług, wysyłając na rentę, obciążając tym kosztem nasze państwo. Zadziwiający jest fakt, o czym wiele słyszy się w mediach, że zdarzają się przypadki ludzi różnych profesji, których stan zdrowia jest na tyle ciężki, że wydawałoby się, iż spełniają wszelkie warunki do otrzymania renty, a jej nie dostają, bo komisja lekarska orzeka, że są zdolni do pracy. Jednak potencjalni pracodawcy uważają inaczej i nikt ich nie chce zatrudnić albo zwyczajnie nie czują się na siłach, by podjąć zatrudnienie. Trudno to zrozumieć.

Wracając do bohatera artykułu: co mogą mu, jako fundacja, doradzić? Jeśli się z nimi skontaktuje, postarają się mu pomóc na tyle, na ile będą w stanie. Na pewno jest osobą uprawnioną do tej pomocy i w sytuacji, w której się znalazł, należy go wspierać w każdy możliwy sposób.

Aleksandra Wicik
a.wicik@policja.gov.pl

A
A+
A++
Powrót
Drukuj
PDF
Powiadom
Ocena: 0/5 (0)